1 2 3 4 5 6 7 8 9

Książki poświęcone II wojnie światowej, jakie wyszły spod pióra Janusza Piekałkiewicza, są klasą samą dla siebie i to pomimo upływu wielu dziesięcioleci od czasu ich napisania. Dają one zazwyczaj rozległy, panoramiczny obraz toczących się wydarzeń; dzięki takiej metodzie czytelnik może wczuć się w rolę oficera sztabu generalnego którejś z walczących stron lub też obserwować teatr działań wojennych niejako z lotu ptaka i swobodnie przemieszczając się ponad frontami lustrować przestrzeń geostrategiczną. Ale nawet wśród szeregu znakomitych publikacji autora można wskazać książkę najwybitniejszą. W moim przekonaniu jest to właśnie „Wojna na Bałkanach 1940-1945”.

Splot sprzecznych lokalnych interesów, niestabilność polityczna, społeczna i etniczna położonych na Bałkanach państw. Gra wielkich antagonistów – III Rzeszy i Wielkiej Brytanii. Raptowne odwracanie przymierzy, homeryckie boje państwa tak małego i słabego jak Grecja z Włochami Mussoliniego, niemiecki Blitzkrieg w arcytrudnym górzystym terenie, czy też zmasowany desant spadochronowy na bronioną równie uparcie co nieudolnie przez Anglików Kretę, to tylko przygrywka do zaprezentowania prawdziwego wojennego bałkańskiego tańca-opętańca, jaki miał miejsce w Jugosławii.

Choć książki Piekałkiewicza zazwyczaj pochłania się jednym tchem, podczas lektury omawianej tu publikacji można się całkiem solidnie zmęczyć, mimo jej frapującej treści. Ilość informacji, ilustracji oraz znakomitych map powoduje, iż lektura wymaga solidnego skupienia i stałej gimnastyki szarych komórek. Jeśli natomiast czytelnik z powodów profesjonalnych, bądź też ochoty zaspokojenia zwykłej potrzeby poznawczej chce zapoznać się z istotą współczesnych konfliktów oraz tektonicznych ruchów politycznych występujących współcześnie w tym regionie, powinien po tę książkę sięgnąć koniecznie. Jej lektura może być istotnym elementem wiodącym do poprawnego zrozumienia tego, co dzieje się m.in. w Kosowi i Serbii obecnie.

XXL

Janusz Piekałkiewicz „Wojna na Bałkanach 1940-1945”, wyd. AWM, Janki 2007


Działania rozgrywające się w Afryce miały często niekonwencjonalny przebieg. Agresywne akcje ofensywne kończyły się niejednokrotnie równie raptownymi odwrotami, zaś o zwycięstwie lub przegranej często decydowała zmienna aura lub też łut wojennego szczęścia. W Afryce objawili swe nietuzinkowe talenty dowódcze marszałkowie: Rommel i Montgomery. W niekonwencjonalny sposób walczyli czołgiści, artylerzyści, lotnicy i komandosi. Realizowano zadziwiające operacje desantowe i przedsięwzięcia logistyczne. Na szeroką skalę prowadzono operacje wywiadowcze, dezinformacyjne, kamuflujące ruchy wojsk oraz miejsca gromadzenia zapasów wojennych. Warto sięgnąć po tę niezwykłą książkę poświęconą niesamowitym operacjom wojennym.

Janusz Piekałkiewicz „Wojna w Afryce 1940-1943”, wyd. AWM, Warszawa 2007


Mija właśnie 35. rocznica wybuchu wojny izraelsko–arabskiej, zwanej też wojną Yom Kippur, do jakiej doszło w październiku 1973 roku. Było to ostatnie z konwencjonalnych starć pomiędzy Izraelem i koalicją państw arabskich, w której stawką było fizyczne przetrwanie państwa Izrael na Bliskim Wschodzie. Izraelskie zwycięstwo w tej całkowicie „nowoczesnej” pod względem zaangażowanej tam techniki wojnie w praktyce przesądziło o zakorzenieniu się tego państwa w regionie; co więcej stanowiło cezurę, od której to armia izraelska przeszła do działań ofensywnych skierowanych przeciwko OWP, milicjom libańskim oraz Syrii i Irakowi.

Rocznica, o której wspomniano na wstępie, zbiegła się z publikacją obszernej monografii konfliktu autorstwa Łukasza Mamerta Nadolskiego, jaka ukazała się nakładem gdańskiej oficyny AJ-Press w prestiżowej serii ParaBellum. W pracy tej przebieg tego niezwykle dynamicznego konfliktu został przedstawiony wyjątkowo szczegółowo. Autor „rozpisał” przebieg wydarzeń zarówno w przestrzeni czasowej, jak też terytorialnej, a warto wspomnieć, iż toczył się on z niezwykłą intensywnością na dwóch odrębnych frontach oraz w przestrzeni powietrznej i na morzach. Dzięki benedyktyńskiej pracy autora możemy bardzo swobodnie zapoznać się z przebiegiem działań na każdym z frontów z osobna, jak również zrekonstruować go „z lotu ptaka” we wszystkich wymiarach w konkretnym dniu. Książkę wzbogacają ponadto bardzo szczegółowe mapy (co jest atutem niemal wszystkich publikacji AJ-Pressu).

Autor, niezależnie od obszernego przedstawienia złożonego przebiegu tej wojny, sygnalizuje wiele wątków, które są mało znane lub zupełnie nieznane nawet wytrawnym znawcom tematu. W tym miejscu warto wspomnieć o cichej „wojnie komandosów”, jaka toczyła się zarówno na Synaju, jak i w masywie Golanu, o otwartej lotniczej wojnie izraelsko-sowieckiej, w której zmierzyły się najnowsze typy myśliwców posiadanych przez obie „wysokie wojujące strony” jak też zweryfikowano w boju sprawność dowodzenia siłami powietrznymi oraz taktykę walki powietrznej.

Co ciekawe autor – choć koncentruje się na strategicznym i operacyjnym wymiarze konfliktu – nie stroni od prezentacji epizodów taktycznych, nawet takich, które są zabarwione nutą prawdziwej przygody wojennej, jak losy samotnego izraelskiego czołgisty, który wojował w stylu… Franka Dolasa i został bohaterem wojennym.

Na zakończenie chcę nadmienić, iż do zamknięcia „kanonu” monografii poświęconych wszystkim wojnom Izraela brakuje jeszcze porządnej i obszernej publikacji poświęconej legendarnej „wojnie sześciodniowej”. Chyba czas już po temu, aby taka książka ukazała się na rynku czytelniczym, zamykając cykl, który przypadkiem powstał. XXL

Łukasz Mamert Nadolski „Wojna Yom Kippur 1973”, wyd. Wydawnictwo AJ-Press, Gdańsk 2008


Książka, o której chcę napisać, nie mieści się wprawdzie ściśle w profilu „Komandosa”, lecz publikacja tej klasy pojawia się w rodzimym piśmiennictwie historyczno-wojskowym niezmiernie rzadko; najwyżej raz na kilkanaście lat. Jest ona poświęcona działaniom wojennym w Dardanelach i na Morzu Egejskim w początkowym okresie I wojny światowej (od sierpnia 1914 do marca 1915), w wyniku których flota inwazyjna państw ententy poniosła serie prestiżowych i militarnych porażek w starciu z turecką obroną.

Autor tej publikacji, Piotr Nykiel – krakowski orientalista, dyplomata, lecz przede wszystkim rasowy historyk – niezależnie od faktu, iż w pracy swej dotarł do wielu unikalnych informacji, które pozwoliły na weryfikację szeregu dotychczasowych ustaleń, funkcjonujących w obiegu naukowym od dziesięcioleci, odbył też wiele podróży historyczno-wojskowych na obszar objęty wówczas działaniami wojennymi i udokumentował fotograficznie obecny wygląd „pola bitwy”, co samo w sobie jest niemałym osiągnięciem, gdyż cieśnina zachowała swoje znaczenie strategiczne i szereg historycznych obiektów wojskowych jest nadal w dyspozycji armii tureckiej. Treść książki jest więc znakomicie osadzona w terenie, bowiem autor doskonale wie, o czym pisze.

Praca napisana jest wybornie, a ponad 300 stron zdawałoby się bardzo specjalistycznego tekstu „wchodzi” dosłownie od jednego przyłożenia. Czytelnik nie jest więc przygnieciony erudycyjną wiedzą autora, nie sposób określić go mianem „dardanologa”, gdyż w bardzo zręczny sposób szkicuje zarówno ogólną sytuację walczących stron, zagadnienia wewnątrztureckie, jak i trudne stosunki sojusznicze pomiędzy Turkami i Niemcami. Nie stroni przy tym od przytaczania epizodów o charakterze anegdotycznym, jak ten o zapomnianym, na częściowo zatopionym wraku tureckim techniku, który swoją robinsonadę przeżył dzięki poławianiu ryb przy pomocy… kalesonów.

Wielkim atutem książki są zarówno ilustracje z epoki, starannie opisane i zinterpretowane przez autora, jak też potężny, ponadstandardowy aparat naukowy zawarty w końcowej części monografii, który – sam w sobie – może stanowić wzorzec standardu dla publikacji naukowych.

Na zakończenie chcę wspomnieć, iż autor „Wyprawy do Złotego Rogu”, miał także (wraz z siostrą Beatą) interesującą dwuczęściową publikację na łamach „Komandosa” poświęconą udziałowi sojuszniczego korpusu tureckiego w walkach na terenie Galicji podczas I wojny światowej.

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić lekturę tej znakomitej książki naszym Czytelnikom, a pod adresem autora złożyć gratulacje i skierować słowa zachęty do dalszych prac na „froncie tureckim”. XXL

Piotr Nykiel „Wyprawa do Złotego Rogu. Działania wojenne w Dardanelach na Morzu Egejskim (sierpień 1914- marzec 1915)”, wyd. Wydawnictwo Arkadiusz Wingert, Kraków-Międzyzdroje 2008


KOP, którego najważniejszym zadaniem była fizyczna ochrona granicy państwowej II RP na wschodzie, co realizował do 1937 roku w formie kordonu, stał także na straży interesów skarbowych państwa, zwalczając przemyt, oraz wykonywał zadania wywiadowcze w pasie przygranicznym. Temu ostatniemu zagadnieniu poświęcona jest niezwykle interesująca i wnikliwa praca poświęcona wywiadowi KOP. Jej autorzy zwrócili uwagę na kwestię mało w Polsce znaną, lecz symptomatyczną, wskazując, iż wywiad Republiki Litewskiej w latach 20. a zwłaszcza 30. realizował zadania skierowane przeciw Rzeczpospolitej na korzyść wywiadu sowieckiego, bowiem Litwa i ZSRS znajdowały się w faktycznym antypolskim sojuszu. Publikacja ta, zawiera bogactwo informacji, dzięki którym łatwiej wyrobić sobie pogląd o sytuacji społecznej i politycznej na Kresach, stopniu penetracji granic II RP na kierunku wschodnim, skali dywersji, szpiegostwa i przemytu.

Marek Jabłonowski, Jerzy Prochwicz „Wywiad Korpusu Ochrony Pogranicza 1924-1939”, wyd. Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2003/2004


Katastrofa w Gibraltarze i śmierć – w jej wyniku – gen. Władysława Sikorskiego, najwybitniejszego polskiego przywódcy politycznego i wojskowego w czasie II wojny światowej wciąż pozostaje dla historyków i polskiej opinii publicznej zagadką, która kładzie się długim cieniem na naszych emocjonalnych relacjach z Wielką Brytanią, naszym ówczesnym wiarołomnym aliantem. O relacjach pomiędzy Churchillem i Sikorskim w czasie wojny opowiada książka… Argentyńczyka, Carlosa Thompsona, napisana prawdopodobnie pod wpływem brytyjskich tajnych służb w 1968 roku, a mająca na celu obronę dobrego imienia premiera Churchilla w kontekście publikacji demaskatorskiej książki Dawida Irvinga, poświęconej śmierci gen. Sikorskiego. Publikacja Thompsona nie ma z perspektywy czasu żadnej większej wartości, poza jedną; odzwierciedla ona ówczesny stan lęków i frustracji brytyjskiego establishmentu politycznego zagrożonego dotarciem kontrowersyjnego historyka blisko prawdy.

Carlos Thompson „Zbrodnia Churchilla”, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2007


Osobiście twierdzę od dawna, iż wojna jest przedsięwzięciem, w którym dominująca rolę odgrwa aspekt intelektualny, a lektura książki Martina van Crevelda w przekonaniu tym tylko mnie utwierdza. Autor ten, jak mało kto, w zwarty, syntetyczny, profesjonalny sposób dokonał wiwisekcji wojen ubiegłego wieku. Czytając jego pracę, czuję się tak, jakbym studiował podręcznik wojennej anatomii opatrzony praktycznymi uwagami jakiegoś mistrza skalpela. Jeśli kogoś rzeczywiście interesuje poznanie mechanizmów wojen naszych czasów, odnalazł właściwą lekturę.

Martin van Creveld „Zmienne oblicze wojny. Od Marny do Iraku”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2008


Dokładnie w 90. rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego, nakładem poznańskiej oficyny Rebis, ukazała się obszerna, nowoczesna monografia tego zwycięskiego powstańczego zrywu. Niezwykła cechą tego powstania było to, iż choć wybuchło w sposób spontaniczny, to z miejsca przybrało postać dobrze zorganizowanego przedsięwzięcia militarnego; co więcej sukces ten przyniósł dodatkowe pozytywne skutki w postaci rozszerzenia polskich aspiracji terytorialnych w kierunku Pomorza, stanowił też inspirację dla ruchu powstańczego ludności górnośląskiej, która od czasów późnego średniowiecza politycznych związków z państwem polskim nie miała.

Co cenne stosunek autora do powstańczych działań oraz wielkopolskich przywódców politycznych nie jest bezkrytyczny, wskazuje on na późniejsza swoistą „opozycyjność” Wielkopolski wobec rządu centralnego w Warszawie, a zwłaszcza wobec osoby marszałka Piłsudskiego i jego kręgu politycznego.

Znakomitym przedłużeniem i poszerzeniem tego zagadnienia jest praca Zbigniewa Dworeckiego omawiająca relacje dzielnicy wielkopolskiej i marszałka Piłsudskiego, począwszy od roku 1918, aż do jego śmierci w roku 1935. Relacje te, choć obarczone wzajemną nieufnością i szczerą niechęcią nie mogą przesłonić jednak faktu, iż Piłsudski potrafił wznieść się ponad wzajemne anse i uprzedzenia wówczas, kiedy w grę wchodziło docenienie znakomitych walorów wojskowych żołnierza wielkopolskiego, zwłaszcza podczas wojny polsko-bolszewickiej. Na marginesie warto wspomnieć, iż nawet w czasie tragicznej w skutki kampanii wrześniowej, to właśnie Armia Poznań dokonała zwrotu zaczepnego na Bzurą, całkowicie zaskakując dowództwo niemieckie.

Na zakończenie chcę wspomnieć o szkicu nieżyjącego już poznańskiego historyka prof. Zdzisława Grota, jaki ukazał się w formie niewielkiej książeczki i został zilustrowany ciekawymi pocztówkami „z epoki” o tematyce powstańczej. Szkoda tylko, że te atrakcyjne akwarele są w wersji czarno-białej… Ale cóż, jak powszechnie wiadomo poznaniacy skrzętnie liczą każdą złotówkę. XXL


Marek Rezler „Powstanie wielkopolskie 1918 -1919.Spojrzenie po 90 latach”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis,
Poznań 2008

Zbigniew Dworecki „Poznańskie i Piłsudski”,
wyd. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008

Zdzisław Grot „Czyn zbrojny ludu wielkopolskiego
1918-1919”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008