Książka francuskiego autora Erica Denece, jaka właśnie pojawiła się w księgarniach, jest adresowana do czytelników interesujących się tematyką oddziałów specjalnych. Zawiera ona wiele interesujących szkiców i omawia szereg mało znanych epizodów z zakresu działań specjalnych, począwszy od 1939 roku, aczkolwiek nazwanie jej „Historią oddziałów specjalnych” jest gruba przesadą. Nie ma w niej bowiem nawet śladu jakiegokolwiek uporządkowania treści, ani w wymiarze chronologicznym ani też tematycznym. Jest to raczej luźno dobrany zbiór rozmaitych informacji, opowieści spiętych jedną okładką.
Ze sposobu prowadzenia narracji oraz jakości zaprezentowanego materiału można wnosić, iż podstawowym źródłem wiedzy autora o temacie był Internet oraz popularne relacje prasowe. W tym, co napisałem, proszę jednak nie doszukiwać się lekceważenia, bowiem już sam fakt wyselekcjonowania stosownych treści oraz przekształcenie incydentalnych wiadomości i tekstów prasowych w zwarty produkt wydawniczy jest istotnym dorobkiem autora.
Książka ta może stanowić dobre wprowadzenie do tematyki działań specjalnych dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę życiową w tym zakresie, jak również miłą, odświeżająca pamięć poobiednią lekturę dla osób obytych w tej problematyce. Zaletą publikacji jest też swoista „francuskocentryczność”, co w obliczu zalewu publikacji anglojęzycznych stanowi o jej dodatkowym walorze poznawczym.

Z kolei skromny tomik zawierający zbiór szkiców poświęconych amerykańskiej interwencji w Iraku, opublikowany staraniem politologów zrzeszonych w Krakowskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, zainteresuje zapewne znacznie węższe grono fachowców zajmujących się zjawiskiem amerykańskiego neoimperializmu, z jakim mieliśmy do czynienia za prezydentury Bushów (ojca i syna). Większość zawartych w tej publikacji tekstów jest godna polecenia, lecz na szczególną uwagę – w mym przekonaniu – zasługują dwa szkice: P. Vaughana „Zbigniew Brzeziński a neokonserwatywana polityka zagraniczna USA” oraz M. Zachary „Wojna sprywatyzowana – rola PMC podczas operacji „Iracka Wolność” oraz w procesie rekonstrukcji Iraku”. XXL
Eric Denece „Historia oddziałów specjalnych”, wyd. Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2009
Pod red. Witolda Dzielskiego i Wojciecha Michnika „Irak. Dylematy amerykańskiej interwencji”, wyd. Wydawnictwo Księgarni Akademickiej, Kraków 2007

Przed wojną w Lublińcu, tu gdzie obecnie stacjonuje 1. Pułk Specjalny Komandosów, stacjonował jeden z najbitniejszych pułków WP – 74. Górnośląski Pułk Piechoty, wywodzący swe tradycje z formacji powołanej podczas Powstania Wielkopolskiego, wspierający Powstania Śląskie, walczący z bolszewikami w 1920 roku, a następnie stawiający opór Niemcom na kierunku częstochowskim. Do chwalebnej tradycji tej jednostki odwołali się wprost partyzanci AK, o czym właśnie opowiada ta książka. Jej autor był jednym z nieletnich żołnierzy 74. Pułku AK i uczestniczył licznych partyzanckich walkach. Książka ta napisana w oparciu o własne wspomnienia oraz dokumenty archiwalne ma walor interesującej syntezy dziejów tej partyzanckiej jednostki.
Zbigniew Zieliński „Jedni z najdzielniejszych. Żołnierze 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty 1919 -1939. 74. Pułku Armii Krajowej 1944- 1945”, wyd. Oficyna wydawnicza Rytm, Warszawa 2006

Gembarzewski, wybitny specjalista z zakresu bronio- i munduroznawstwa, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, a w dodatku wykształcony malarz, stworzył prace, do których odwoływano się później przez dziesiątki lat. Dla wielu późniejszych rysowników oraz badaczy broni i barwy (wymieńmy choćby Szymona Kobylińskiego) książki Gembarzewskiego były wzorem i źródłem, z którego czerpali pełnymi garściami. Szlakiem wytyczonym przez mistrza idzie też warszawskie wydawnictwo Karabela, które w przypadającą w tym roku dwusetną rocznicę szarży pod Somosierrą podjęło edytorski trud wydania albumu zatytułowanego „Wojsko Polskie w służbie Napoleona”. Jego autorami są: Ryszard Morawski, twórca wspaniałych rysunków oraz dr Andrzej Nieuważny, specjalista od stosunków polsko-francuskich w XIX w. (ze szczególnym uwzględnieniem epoki napoleońskiej) i historyk wojskowości.
Owocem ich wspólnej pracy jest potężnych rozmiarów tom poświęcony polskim oddziałom gwardii cesarskiej. Licząca ponad trzysta stron księga dzieli się na dwie części. W pierwszej, tekstowej, dr Nieuważny przedstawił historię polskich oddziałów „Gwardyi Honorowey”. Czytamy zatem o formowaniu pułku szwoleżerów gwardii, o jego udziale w kampanii hiszpańskiej i bitwie pod Somosierrą, o wojnie z Austrią w 1809 r., ponownej służbie w Hiszpanii, rosyjskiej epopei 1812 r. i schyłku wojen napoleońskich: służbie polskiego szwadronu na Elbie i jego udziale w bitwie pod Waterloo. Dr Nieuważny pisze też o dniu powszednim polskich gwardzistów: karierach i awansach, służbie garnizonowej, umundurowaniu, uzbrojeniu i wyposażeniu, sztandarach i znakach.
Warto wspomnieć, iż szwoleżerowie nie byli przeznaczeni do brania bezpośredniego udziału w walce, jako zwarta formacja, lecz stanowili osobistą ochronę Napoleona. W pewnym sensie ich zadania można porównać do tych, jakie obecnie pełni Biuro Ochrony Rządu. Sposób przeprowadzenia przez nich szarży pod Somosierrą (cwał pod górę!) świadczy jednak o tym, iż są to jeźdźcy „z piekła rodem”, którzy nie cofną się przed nikim i przed niczym.
Osobny rozdział poświęcony został „Szwoleżerów życiu po życiu” – śladach, jakie Pułk Lekkokonnych Gwardii pozostawił po sobie w literaturze, malarstwie, poezji, a także tradycjach szwoleżerskich kultywowanych w okresie międzywojennym przez ówczesne pułki szwoleżerów. Prócz legendarnego pułku lekkokonnych książka przedstawia także inne – znacznie mniej znane – pododdziały polskiej gwardii: Tatarów, eklererów i grenadierów pieszych.
Część druga książki to barwne tablice przygotowane przez Ryszarda Morawskiego. Na dużych, całostronicowych ilustracjach artysta przedstawił sylwetki żołnierzy i oficerów pułku (w tym także konkretne postacie historyczne: hr. Wincentego Krasińskiego, gros-majora Antoine Charlesa-Delaitre, Jana Kozietulskiego i innych) w różnych typach umundurowania z różnych okresów, pułkowe sztandary, poszczególne elementy wyposażenia (czapki, ładownice, buty), trębaczy i paukerów. Na innych tablicach rozrysowano uzbrojenie: pistolety, karabinki, szable i lance. Na jeszcze innych siodła, czapraki i końską uprząż. Ciekawostką są rysunki wozów taborowych pułku, a wśród nich ambulansu, kuźni jednoosiowej i wozu bagażowego. Osobne tablice poświęcono także na wizerunki żołnierzy dość mało znanych (w każdym razie mniej znanych niż szwoleżerowie) szwadronu Tatarów litewskich i eklererów-lansjerów, również wchodzących w skład cesarskiej gwardii. Na końcu zaprezentowano batalion grenadierów pieszych gwardii. Całość uzupełnia – rzecz bardzo ciekawa – rysunkowa instrukcja „robienia” lancą według regulaminu Wincentego Krasińskiego z 1811 r.
Publikację wydawnictwa Karabela należy bardzo wysoko ocenić i wyrazić nadzieję, że wszystkie z zaplanowanych trzech tomów „Wojska Polskiego w służbie Napoleona” ukażą się drukiem i polscy czytelnicy doczekają się współczesnej publikacji będącej godną kontynuacją dzieła Bronisława Gembarzewskiego. l
Ryszard Morawski, Andrzej Nieuważny „Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Gwardia: szwoleżerowie, Tatarzy, eklererzy, grenadierzy”, wyd. Karabela, Warszawa 2008.

Kanał jest bez wątpienia jednym z najbardziej wymownych symboli Powstania Warszawskiego. Ukazuje on zarówno skalę pomysłowości, jak i poziom determinacji i woli oporu powstańców. System warszawskiej kanalizacji służył powstańcom nie tylko w zakresie łączności kurierskiej i działań logistycznych, był także „arterią życia” w najbardziej dramatycznych chwilach powstania, pełniąc rolę trasy ewakuacyjnej dla licznych – czasem nawet wielotysięcznych – zwartych oddziałów powstańczych, które tuż przed upadkiem Starówki przeszły z bronią w ręku do Śródmieścia, korzystając z tej nietypowej drogi wymknięcia się wrogowi.
Warszawskie kanały stały się tematem nie tylko głośnego filmu Andrzeja Wajdy lecz także pretekstem do publikacji książkowych. Jedną z nich jest opowieść poświęcona „kanałowej Odysei” Elżbiety Ostrowskiej, autorki głośnej, wielokrotnie wznawianej książki „W Alejach spacerują
Tygrysy”. Książka ta, posiadająca niewątpliwe walory literackie została przy tym obficie zaopatrzona w ilustracje i biogramy uczestników powstania oraz reprodukcje oryginalnych odręcznych szkiców tras kanałowych, jak też bardzo dobre i czytelne mapy fragmentów miasta (trafnie umieszczone na wyklejkach) oraz schematy organizacyjne pionu dowodzenia i łączności.
To jedna z najinteligentniej skonstruowanych książek dotyczących powstania, która – mimo skromnej objętości – precyzyjnie obrazuje mechanizm powstańczej łączności i znaczenie sieci kanalizacyjnej w skutecznej walce oraz dokumentuje bohaterskie dokonania obsługujących tę sieć kurierów; samotnych, narażonych na zdradliwe pułapki i wyjątkowo okrutną śmierć.
W mym najgłębszym przekonaniu niektóre dekle warszawskich kanałów powinno się wykonać ze spiżu i opatrzyć symbolem Polski Walczącej, aby uprzytomnić nam, współczesnym grozę, skalę i determinację walki, do jakiej stanęli mieszkańcy Warszawy w sierpniu i wrześniu 1944. XXL
Elżbieta Ostrowska „Kanały. Łączność dowodzenia i ewakuacje na trasach południowych”,
wyd. Wydawnictwo ASKON, Warszawa 2003

– Jeśli widzę, że małolat podnosi broń i mierzy do któregoś z moich żołnierzy, każę strzelać; tak żeby zabić. Tak mówił jeden z brytyjskich oficerów walczących podczas pierwszej wojny nad Zatoką Perską. Zjawisko dzieci-żołnierzy, obok zjawiska cywilnych kontraktorów („hydraulików wojny”), jest typowe dla wojen naszych czasów. Powiedzenie „dzieci wojny” coraz częściej odnosi się nie tylko do małoletnich osób cywilnych, będących wyłącznie ofiarami przemocy, jaką niesie wojna, bądź też uchodźcami z obszarów ogarniętych wojną, lecz także uzbrojonymi żołnierzami, bezwzględnymi, bezrefleksyjnymi i okrutnymi.
Zjawisko żołnierzy w krótkich spodenkach stało się ostatnimi czasy przedmiotem badań orazt publikacji książkowych zarówno o charakterze syntetycznym, jak też wspomnieniowym. Kilka książek poświęconych temu zagadnieniu ukazało się ostatnio także w naszym kraju.
Pierwsza z nich „Dzieci-Żołnierze. Kalami idzie na wojnę”, opracowana przez grupę włoskich badaczy, to rodzaj raportu – popartego konkretnymi przykładami – omawiającego sytuację małoletnich walczących w różnych konfliktach oraz służących w rozmaitych armiach świata. Dwie kolejne książki to wspomnienia byłych małoletnich żołnierzy, którym udało się przeżyć, jak też przejść proces swoistej resocjalizacji i powrócić do w miarę normalnej egzystencji. Ismahel Beat, jako nastolatek uczestniczył w wojnie domowej w Sierra Leone, gdzie był świadkiem bestialstw popełnianych na ludności cywilnej oraz jeńcach. Drugi z autorów wspomnień – Zairczyk – Lucien Badjoko został w wieku 12 lat wcielony w szeregi milicji Laureata Kabili w charakterze typowego „mięsa armatniego”; jego powinnością było zginąć. Jednak przeżył i w naturalistyczny sposób opisał horror, w jakim przyszło mu uczestniczyć… XXL
Giuseppe Carisi „Dzieci-żołnierze. Kalami idzie na wojnę”, wyd. oo. Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007
Ismahel Beat „Było minęło. Wspomnienia dziecka-żołnierza”, wyd. Wydawnictwo Znak, Kraków, 2008
Lucien Badjoko „Byłem dzieckiem żołnierzem”, wyd. Muza S. A., Warszawa 2007

Oceniając przebieg zdarzeń na chłodno, z perspektywy minionych dziesięcioleci, należy przyjąć, iż alianci odnieśli zwycięstwo w II wojnie światowej li tylko dzięki przewadze ilościowej i materiałowo-technicznej. Nie ulega wątpliwości, iż to armia niemiecka dysponowała lepszym „materiałem żołnierskim” i sprawniejszą kadrą dowódczą. Potwierdzenie tej tezy uważny czytelnik odnajdzie na kartach książki wybitnego brytyjskiego teoretyka wojskowości Basila H. Liddell Harta, który tuż po wojnie, w roli funkcjonariusza brytyjskiego wywiadu przesłuchiwał czołowych niemieckich dowódców polowych, jacy znaleźli się w niewoli alianckiej na zachodzie. Ich relacje, spisane niemal nazajutrz po zakończeniu działań wojennych mają bezcenny walor świeżości i poczynionej na gorąco syntezy zaistniałych wydarzeń.
Basil H. Liddel Hart „Karmazynowe bractwo. Generałowie Wehrmahtu o wojnie”, wyd. Arkadiusz Wingert & Przedsięwzięcie Galicja, Kraków-Międzyzdroje 2006

Niejako w „torze wodnym” wzbudzonym przez film Andrzeja Wajdy „Katyń” w ostatnim czasie ukazało się kilka wartościowych publikacji poświęconych tej problematyce. Mimo ich znacznego zróżnicowania co do formy, treści oraz kręgów czytelniczych łączy je jedno; każda z nich jest jak kostka brukowca w drodze, która prowadzi do odkrycia prawdy o tej zbrodni będącej źródłem bodaj największej narodowej traumy…
Rozpoczynamy od „Oprawców z Katynia”, autorstwa rosyjskiego dziennikarza W. Abarinowa, który poszedł nie tylko śladem zbrodni, lecz także ruszył tropem świadków, jak też oprawców. Nieco inną perspektywę proponuje publikacja amerykańskiego badacza Allena Paula „Katyń”, spod stronic jego książki, na których mierzy się z faktami i brutalną rzeczywistością, przebija się pewien rodzaj naiwnego zdziwienia tak charakterystyczny dla cywilizacji białego człowieka, zawierający się w pytaniu: – Jak mogło do tego dojść?... Ostatnią z propozycji książkowych o charakterze interpretacyjnym jest najnowsza publikacja Tadeusza A. Kisielewskiego „Katyń. Zbrodnia i kłamstwo”. Zaletą tej książki jest jej lekko prowokujący, dynamiczny charakter, bowiem autor nie stroni od stawiania „wyostrzonych” tez, wadą publikacji jest zaś pisarska i dokumentacyjna „szybka igła”, co powoduje, iż książka ta jest zawieszona w przestrzeni rozciągającej się pomiędzy czystą historią a publicystyką historyczną.

Dwie kolejne publikacje są w prostej linii kontynuacją dzieła filmowego Andrzeja Wajdy. Pierwsza z nich to „Post mortem” Andrzeja Mularczyka będąca książkową wersją scenariusza filmowego. Druga, to wstrząsający w swej wymowie i niesłychanie – jak na polskie standardy – starannie wydany album, dokumentujący powstawanie filmu, a jednocześnie poprzez zamieszczenie zdjęć i dokumentów historycznych, ściśle wiążący film ten z tragiczną przeszłością.

Jako ostatnią z omawianych książek chcę wymienić publikację o pierwszorzędnej wadze, to „Zagłada oficerów Wojska Polskiego na Wschodzie. Wrzesień 1939 – maj 1940”, autorstwa Stanisława Jaczyńskiego, pracownika Akademii Podlaskiej. Wykonał on niemałą pracę dokumentacyjną, odtwarzając krok po kroku przebieg zdarzeń, okoliczności oraz procedury, jakie towarzyszyły tej zbrodni. XXL
Władimir Abarinow „Oprawcy z Katynia”, wyd. Wydawnictwo Znak, Kraków 2007
Allen Paul „Katyń”, wyd. Świat Książki, Warszawa 2007
Tadeusz A. Kisielewski „Katyń. Zbrodnia i kłamstwo”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2008
Andrzej Mularczyk „Post mortem”, WWL Muza, Warszawa 2007
(album) „Katyń”, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2007
Stanisław Jaczyński „Zagłada oficerów Wojska Polskiego na Wschodzie. Wrzesień 1939 – maj 1940”, wyd. Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006

Nieczęsto się w naszym kraju zdarza, by wartościowa publikacja poświęcona konfliktom rozgrywającym się w określonym rejonie świata zbiegła się niemal co do tygodnia z rzeczywistym wybuchem działań wojennych na tym obszarze. I choć jest to kwestia oczywistego przypadku, chcę zwrócić baczną uwagę pewnemu kręgowi naszych Czytelników na tom studiów o charakterze polityczno-militarnym, jaki ukazał się właśnie drukiem Wydawnictwa UMCS w Lublinie, a został przygotowany przez pracowników oraz współpracowników Zakładu Stosunków Międzynarodowych tegoż uniwersytetu.
Tom ten zawiera ponad 20 szczegółowych rozpraw odnoszących się do konkretnych sytuacji konfliktowych istniejących rejonie Kaukazu, które zostały podzielone na dwie grupy tematyczne: „Charakterystyka regionu Kaukazu” (choć w tym śródtytule zabrakło słowa „konfliktów”) oraz „Wielka Gra w regionie Kaukazu”. O ile w części pierwszej zgrupowano teksty poświęcone państwom położonym w tym regionie, to część druga odnosi się do mocarstw regionalnych (Turcja, Iran), jak też supermocarstw (Federacja Rosyjska, USA, Wspólnota Europejska) rozgrywających swoje interesy w regionie.
Na uwagę zasługuje zarówno wysoki poziom opublikowanych tekstów, ich odpowiedni dobór tematyczny, wewnętrzny ład zauważalny w pracy, co przy takiej obfitości i zróżnicowaniu tekstów nie jest sprawą prostą. Zaś na szczególne uznanie zasługuje aktualność problematyki i świeżość spojrzenia autorów na prezentowane zagadnienia. W polskiej politologii skłonnej raczej do snucia rozległych rozważań nad tym, z jakich to części składa się dzida niźli rzeczowej prognostyki, publikacja ta tym bardziej zasługuje na docenienie.

Ponadto chcę przypomnieć niezwykle wartościową publikację autorstwa Ewy Matuszek poświęconą zagadnieniu konfliktów wewnętrznych na Kaukazie tlących się w ramach obszaru Federacji Rosyjskiej. Autorka rozpisała je dosłownie na poszczególne nuty, jak partyturę. Obie publikacje potraktowane łącznie umożliwiają szybki i wnikliwy wgląd w problematykę regionu, w którym Rzeczpospolita usiłuje artykułować swoje interesy. Oczywiście nie oczekuję, by prace te stały się lekturą do poduszki Pana Prezydenta bądź Pana Premiera, ale nie zaszkodzi, jeżeli zapozna się z nimi jakiś siódmy sekretarz czy też jakiś teczkowy bądź kapciowy. Wiedza zawarta w obu tych publikacjach nikomu bowiem nie zaszkodzi; wręcz przeciwnie. XXL
Pod red. Krzysztofa Iwańczuka i Tomasza Kapuśniaka „Region Kaukazu w stosunkach międzynarodowych”, wyd. Wydawnictwo UMCS, Lublin 2008
Ewa Matuszek „Narody północnego Kaukazu. Historia-Kultura-Konflikty 1985 -1991”, wyd. Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2007

Po siedmiu latach od wejścia w życie Ustawy z dnia 16 marca 2001 roku o Biurze Ochrony Rządu pojawił się do niej pierwszy komentarz.
Jak do tej pory wzmiankowana ustawa, stanowiąca z punktu widzenia funkcjonowania formacji najważniejszy akt prawny, nie była komentowana. Trudno w sposób kategoryczny wskazać na przyczyny tej sytuacji. Wydaje się, że wśród powodów, które sprawiły, że dopiero teraz pojawiła się kompleksowa publikacja poświęcona przedmiotowej problematyce należy wskazać: po pierwsze – specyficzny charakter BOR, o której funkcjonowaniu przeciętny obywatel niewiele wie, po drugie zaś – niełatwe zadanie, jakie pojawiło się przed autorem tego rodzaju publikacji.
Otóż praca taka powinna stanowić połączenie rozważań prawnych, z omówieniem zagadnień o charakterze czysto praktycznym. Nie jest też możliwa wnikliwa analiza tematu bez gruntownej znajomości komentowanych zagadnień. Tym bardziej cieszy fakt, że autorami omawianej publikacji są osoby bezpośrednio związane z tą służbą – dwoje z nich to funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Dr Jacek Lipski w 2007 roku był zastępcą szefa BOR, Urszula Nalaskowska była dyrektorem Gabinetu Szefa BOR, zaś dr Kamil Zeidler pełnił w tym czasie funkcję szefa Gabinetu Politycznego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ponadto dwoje spośród autorów współtworzyło analizowaną ustawę i kolejne jej zmiany oraz akty wykonawcze do niej. To sprawia, iż książka stanowi ciekawe ujęcie problematyki działania Biura Ochrony Rządu, wsparte rzetelną znajomością omawianej problematyki.
Publikacja składa się z dwóch części. Pierwsza stanowi wyczerpujący komentarz do Ustawy o Biurze Ochrony Rządu przy uwzględnieniu wielu aktów wykonawczych oraz aktów o charakterze wewnętrznie obowiązującym, których zestawienie zostało zawarte na końcu pracy. Autorzy poddali wnikliwej analizie m.in. przepisy dotyczące organizacji, form i zakresu działania BOR, warunków podjęcia i pełnienia służby, obowiązków, praw i uposażenia funkcjonariuszy, a także ich odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej. Druga część pracy zawiera komentarz do Zarządzenia Nr 2 szefa Biura Ochrony Rządu z dnia 25 stycznia 2006 roku, w sprawie zasad etyki zawodowej funkcjonariuszy BOR. Ogromne znaczenie tego aktu z punktu widzenia codziennej pracy funkcjonariuszy, odpowiedzialnych za życie najważniejszych osób w państwie, czyni tę publikację jeszcze istotniejszą.
Książka przeznaczona jest dla szerokiego kręgu odbiorców, począwszy od samych funkcjonariuszy BOR i podmiotów współpracujących z tą służbą, poprzez wszystkich zainteresowanych funkcjonowaniem formacji, dla których publikacja ta stanowi przystępne, a przy tym wnikliwe omówienie przepisów prawa regulujących przedmiotowe zagadnienie. A. K.
pod red. Kamila Zeidlera „Ustawa o Biurze Ochrony Rządu. Komentarz”, wyd. Wolters Kliwer Polska, Warszawa 2008

Jeśliby zawierzyć szacunkowym danym statystycznym dotyczącym ilości konfliktów zbrojnych w dziejach ludzkości, to jak podaje jeden z anglosaskich badaczy w latach między 3600 r. p.n.e. a rokiem 2005 miało miejsce 14 500 wojen, w których zginęło 3,5 mld ofiar. W tym czasie rodzaj ludzki zaznał zaledwie… 292 lat pokoju. Wynika z tego wniosek, iż wieczna wojna jest stanem permanentnym oraz jest immanentną cechą cywilizacji ludzkiej. Z chwilą zakończenia II wojny światowej, ostatniej „wielkiej wojny białych ludzi”, zapanowało – jak widać bezzasadne – powszechne przekonanie, iż globalna współpraca międzynarodowa w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych zapobiegnie ustawicznemu „krwawieniu” współczesnego świata. To, pełne ufności, przekonanie rychło okazało się iluzją. Niebawem cały świat przeszedł bolesny i krwawy proces dekolonizacji, a powstałe w jego wyniku niepodległe państwa potraktowały swobodną możliwość prowadzenia wojen z sąsiadami jako jeden z podstawowych atrybutów swej… suwerenności. Zasada nienaruszalności granic zderzyła się czołowo z zasadą samostanowienia narodów… O pierwszeństwie tych zasad decyduje odwieczne wilcze prawo siły oraz interesy najsilniejszych graczy na politycznej scenie. Tak więc od chwalebnego zakończenia II wojny światowej doliczyć się można ponad 150 nowych konfliktów, do czego możemy dołożyć „zarzewia ognia” tlące się od XIX stulecia.
Aby zapoznać się z istniejącym stanem rzeczy, biorąc pod uwagę również średnioterminową perspektywę historyczną, warto sięgnąć po obszerny tom, jaki ukazał się pod redakcją Piotra Ostaszewskiego, poświęcony konfliktom kolonialnym i postkolonialnym w Afryce i Azji w latach 1869-2006. Zaletą tego opracowania jest perspektywiczne ujęcie opisywanych zdarzeń, wadą zaś – ujęcie wszystkich 61 omawianych konfliktów w jednym zaledwie „opuchniętym” tomie, który dosłownie leci przez ręce i rozpada się w czasie lektury. Nie jest to oczywiście winą autorów, bowiem konfliktów przybywa niczym ciasta w dzieży. Istnieje jednak konieczność opracowania w przyszłości edycji dwutomowej, zawierającej – odrębnie – konflikty azjatyckie i afrykańskie, bo treść tego wartościowego dzieła siłą rzeczy będzie się nieustannie poszerzać. Cóż, „wieczna wojna” trwa w najlepsze, zmieniło się tylko to, iż o jej nowych epizodach jesteśmy coraz lepiej poinformowani… XXL
pod red. Piotra Ostaszewskiego „Konflikty kolonialne i postkolonialne w Afryce i Azji 1869-2006”, wyd. Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 2006

Na pierwszy rzut oka monografia korpusu przedwojennej Policji Państwowej to obszerna „cegła”, która wprawdzie godnie prezentuje się na półce, ale jej forma i treść nie zachęca do wertowania. Nic bardziej mylnego! Monografia ta, mimo iż została obficie zaopatrzona w standardowy aparat naukowy, zawiera zarówno unikalną wiedzę na temat ówczesnej policji, jak też mnogość smakowitych epizodów – pośrednio lub bezpośrednio związanych z policyjną służbą. Autor, który rozpoczynał swą pracę nad tym tematem jako monografista powiatowych oraz wojewódzkich struktur policyjnych na Lubelszczyźnie, napisał dzieło pionierskie; wykonał pracę na (policyjny) medal.
Robert Litwński „Korpus Policji w II Rzeczpospolitej. Służba i życie prywatne”, wyd. Wydawnictwo UMCS, Lublin 2007

Problematyka brytyjskiego zaangażowania w rosyjską wojnę domową jest w Polsce zagadnieniem bardzo mało znanym. Wzmianki na ten temat można znaleźć jedynie w obszernych monografiach poświęconych rozwojowi i upadkowi państwa carów lub w pracach poświęconych na przykład historii zmagań morskich w latach 1918-1939. Z uznaniem przyjąć zatem należy wysiłek wydawnictwa Bellona, które zdecydowało się zaoferować czytelnikowi obszerne opracowanie Clifforda Kinviga noszące wielce znaczący tytuł „Krucjata Churchilla. Brytyjska inwazja na Rosję 1918-1920”.
Książka ta nie jest co prawda oparta o badania archiwalne, ale autor – dysponujący niewątpliwym talentem narracyjnych – sporządził nader udaną kompilację, wykorzystując powstałe wcześniej opracowania. Zarysowany na ponad czterystu stronach druku obraz jest nader interesujący, choć i niezmiernie dyskusyjny. Clifford nie sili się bowiem na omówienie rosyjskiej wojny domowej, lecz przedstawia wysoce subiektywny, widziany z perspektywy londyńskich polityków i zaangażowanych w Rosji żołnierzy obraz paroksyzmów targających olbrzymim krajem zajmującym całą centralną i północną część Eurazji. Ów britanocentryzm trudno zresztą traktować w kategoriach zarzutu, gdyż od początku zamysłem autora było przedstawienie punktu widzenia i motywów powodujących Albionem.
Rosyjskie szkice Clifforda przedstawiają okrutny obraz wojny domowej, tym bardziej przerażający, że zarejestrowany oczyma obywateli liberalnej monarchii konstytucyjnej. Z ich obserwacji wynika, że rosyjski obóz kontrrewolucyjnych – w zasadzie od początku zmagań – nie miał szans na wygraną. Pogrążały go bowiem wewnętrzne podziały obfitujące w ostre waśnie i spory, powszechny obskurantyzm, niezdolność do wzniesienia się ponad partykularne interesy grupowe elit, pogarda i niezdolność do porozumienia z narodami budującymi własne państwa na gruzach carskiego więzienia narodów. Na to wszystko nakładała się zaś powszechna korupcja, interesowność, niekompetencja i zwyczajna głupota podlana sosem wielkoruskiej ksenofobii.
Mimo tak mało zachęcającego postrzegania sojusznika Brytyjczycy udzielili rozmaitym ośrodkom białej władzy pomocy wartości ponad 100 mln ówczesnych funtów, a brytyjscy żołnierze walczyli na wszystkich frontach wojny domowej (jak owa grupa Royal Marines, która wylądowała we Władywostoku, by potem zawiadywać rzecznymi kanonierkami o 7 000 km dalej na zachód). Przez Rosję przewinęła się również cała plejada oficerów, którzy w przyszłości mieli odegrać istotną rolę w nie tylko brytyjskiej historii (można tu wymienić marszałka Ironside’a, który przybrał nawet tytuł Baron of Archangel, jak też generałów: Percivala, Horrocka, Hayesa).
W opinii autora rzeczywistym inspiratorem i motorem uwikłania się Wielkiej Brytanii w rosyjską wojnę domową był jeden człowiek – Winston Spencer Churchill, który powrócił do rządu po przymusowej infamii (spędzonej w stopniu majora na froncie zachodnim) spowodowanej klęską forsowanej przez niego ekspedycji dardanelskiej. W 1917 roku Lloyd George powołał Churchilla na stanowisko ministra ds. amunicji, a dwa lata później powierzył mu tekę ministra wojny. Dało to temu nieprzeciętnemu, ale skłonnemu do ryzykownych posunięć politykowi możliwość prowadzenia w dużej mierze niezależnej gry w stosunku do Rosji, często wbrew woli premiera, a na pewno niezgodnie z oczekiwaniami większości opinii publicznej. To również ciekawy przyczynek do rozważań o wpływie jednostek na przebieg dziejów, aktualny zwłaszcza dziś, gdy o powodzeniu decyduje nie tyle charyzma kandydata na urząd lecz możliwości zatrudnionych w jego sztabie wyborczym specjalistów od kształtowana wizerunku.
Książka Clifforda jest więc pracą godną polecenia, choć wydawca niewątpliwie utracił szansę uczynienia z niej prawdziwego wydarzenia wydawniczego. Publikacji tej, niestety, zabrakło solidnej redakcji naukowej, dzięki której mogłaby się ona stać prawdziwą skarbnicą wiedzy o rosyjskiej wojnie domowej.
Z tego samego względu – braku odnośników redakcyjnych – czytelnik nie dowie się nic ani o polskich oddziałach na Murmanie, ani o epopei 5. Dywizji Strzelców Polskich na Syberii. Nie dziwi nas, że o Polakach brytyjski autor wspomina jedynie śladowo, ale smuci to, że w procesie przygotowywania publikacji do druku zaniechał eksponowania tych wątków również wydawca… (KK)
Clifford Kinving „Krucjata Churchilla. Brytyjska inwazja na Rosję 1918 -1920”, wyd. Bellona, Warszawa 2008