1 2 3 4 5 6 7 8 9

Przypadło mi w udziale miłe zadanie zrecenzowania książki „Praktyczny Poradnik, Celność broni strzeleckiej”. Autor, Jerzy A. Ejsmont, profesor Politechniki Gdańskiej, prowadzi m.in. cieszące się bardzo dużą popularnością wykłady o broni i balistyce. Profesor Ejsmont jest również czynnym i utytułowanym strzelcem sportowym oraz myśliwskim, który przelał na karty powyższej publikacji informacje będące sumą wiedzy teoretycznej oraz wszechstronnych doświadczeń praktycznych. Książka liczy sobie 267 stron tekstu zawierającego wiele kolorowych zdjęć, wykresów oraz ilustracji. Całość jest przejrzysta dla czytelnika.

Publikacja została opracowana tak, aby być praktycznym przewodnikiem zarówno dla początkujących, jak i dla średnio zaawansowanych strzelców. W założeniu ma ona stanowić kompendium wiedzy dotyczącej budowy broni, amunicji, balistyki oraz praktycznych zagadnień z zakresu techniki strzelania. Autor poświęca również wiele uwagi budowie i zastosowaniu celowników (czym jego tekst pozytywnie wyróżnia się spośród wielu popularnonaukowych publikacji bronioznawczych). Wprawdzie część publikacji jest poświęcona zagadnieniom dotyczącym budowy broni (zawłaszcza mechanizmom spustowym oraz budowie luf – z uwzględnieniem balistyki wewnętrznej) oraz amunicji (włącznie z zagadnieniami dotyczącymi elaboracji), jednak powyższe informacje maja służyć lepszemu zrozumieniu przez strzelca istoty procesów zachodzących podczas strzału. Nie jest to jednak poradnik dla profesjonalnych rusznikarzy ani osób zajmujących się elaboracją amunicji. Jakkolwiek zrozumienie procesów i zjawisk przedstawianych przez autora jest niezbędne dla każdego ambitnego strzelca chcącego celnie strzelać na dalekie dystanse.

Podsumowując – praktyczny poradnik profesora Ejsmonta jest publikacją wartą polecenia. Autorowi udało się w sposób przystępny przedstawić kompleksową wiedzę dotyczącą celnego strzelania. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, iż autor dzieli się z czytelnikiem swoimi praktycznymi doświadczeniami, udzielając wielu cennych rad. Patrząc z perspektywy swoich doświadczeń strzeleckich mogę spokojnie polecić powyższą publikację (zwłaszcza ambitnym strzelcom, którzy niedawno zaczęli swoją przygodę z praktycznym strzelectwem precyzyjnym).

Poradnik zawiera bardzo wiele informacji, których często długo poszukiwałem, mozolnie przegladajac Internet, począwszy od przedstawienia fizyki strzału, skończywszy na praktycznych poradach, jak właściwie ustawić przyrządy celownicze i celnie strzelać.

Jakub Link-Lenczowski

Jerzy A. Ejsmont „Celność broni strzeleckiej”,
wyd. WNT/Pantera Books, Warszawa 2008


Rok 2007 przyniósł piękny pisarski plon w postaci trzech obszernych publikacji poświęconych polskim jednostkom specjalnym: 1. Batalionowi Szturmowemu, 56. Kompanii Specjalnej oraz 62. Kompanii Specjalnej. Wszystkie te książki, pomimo całego ich zróżnicowania i z gruntu odmiennych założeń oraz zastosowanych metod pisarskich znalazły się w kręgu „Komandosa” i ukazały się pod naszym szczególnym patronatem medialnym, bowiem ich treść oraz krąg ludzi, o których opowiadają, są tożsame z tematyką miesięcznika. Z naszego punktu widzenia ich dokumentalna wartość jest bezdyskusyjna. Co więcej niosą one patriotyczne przesłanie oraz wiedzę, która wskutek ewidentnych zaniedbań ze strony gremiów kierowniczych WP uległa rozproszeniu lub też została utracona.

Najistotniejszą zaletą publikacji autorstwa naszego długoletniego współpracownika – Jarosława Rybaka, jest cierpliwe zebranie owych rozproszonych dokumentów, fotografii i osobistych relacji weteranów 62. KS i ukształtowanie z nich niezwykle barwnej, żywej, a zarazem dokumentacyjnie wartościowej żołnierskiej opowieści. Atrakcyjnej nie tylko dla środowiska, w którym się zrodziła, lecz także dla rzesz postronnych czytelników, zwłaszcza tych wywodzących się z młodszego pokolenia, któremu – siłą rzeczy – bliżej do elektronicznych, wizualnych form przekazu, niźli do pisanego słowa.

Prócz oceny dokonań autora należy odnieść się do wysiłku edytorskiego oficyny Jeden Świat, która wydała tę książkę w bardzo wysokim standardzie edytorskim, porównywalnym z poprzednią publikacją tegoż autora „Grom. pl”. O ile standard ten zostanie utrzymany w przypadku ewentualnych przyszłych publikacji poświęconych tej tematyce – mimowolnie narodzi się seria wydawnicza.

Niejako w formie podsumowania chcę wyrazić żal, iż większość doświadczeń zebranych w polskich jednostkach specjalnych została utracona przez oficjalne struktury państwowe, skutkiem ich pochopnego i nagłego rozformowania. Na szczęście przetrwała o nich pamięć. XXL

Jarosław Rybak „Commando. pl. Nieznana historia 62. kompanii specjalnej”, wyd. Wydawnictwo Jeden Świat, Warszawa 2007


Pierwszą wojnę światową przez dwie dekady po jej zakończeniu nazywano wielką wojną, potem wskutek doświadczeń II wojny światowej i powojennych zmian przestała być wojną wielką, a stała się wojną zapomnianą. Zapomnieliśmy, iż w ogniu tych iście tytanicznych zmagań spłonął stary porządek europejski pracowicie konstruowany od czasów zakończenia wojny 30-letniej (1648 r.) i w istotny sposób odnowiony przez Kongres Wersalski (1815 r.)

Na skutek – jak zwykł mawiać kanclerz Niemiec Otto von Bismarck – „kolejnego błazeństwa na Bałkanach”, latem 1914 r. w ogniu sierpniowych salw, rozsypał się porządek europejski, a kontynent wszedł w XX wiek – fazę permanentnego napięcia i chaosu.

Niełatwo jest pisać o przyczynach wybuchu wielkiej wojny oraz kompetentnie i ciekawie zarysować ówczesną „epokę schyłku”, w której stary świat i stary międzynarodowy ład zsuwał się niepostrzeżenie, lecz i nieustannie ku powszechnej wojnie. Tym większa zasługa dwójki brytyjskich historyków, którzy podjęli się tego monumentalnego wyzwania i dzieło swe doprowadzili do chwalebnego końca, ani nie nużąc czytelników, ani też nie przytłaczając ich nadmiarem erudycji. Nareszcie ukazała się publikacja poświęcona I wojnie, którą da się przeczytać bez katorżniczego wkładu pracy w lekturę, a potem odłożyć na półkę bez zniechęcenia. To bodaj najistotniejszy z licznych walorów tej książki, która – notabene – trafiła do księgarń dokładnie w 80. rocznicę zakończenia tej wojny.

Następna z omawianych publikacji – „Najważniejszy dzień w historii” – to barwny, niemal reporterski fresk historyczny opowiadający o ostatnim tygodniu kończącej się wielkiej wojny. Autor ze swadą i prawdziwym zastawem omawia zarówno kluczowe, jak i całkiem nieistotne epizody wygasających zmagań. Z jego opowieści wyłaniają się postaci żywych ludzi – abdykującego kaisera Wilhelma, negocjatorów zawieszenia broni w Compiegne pod Paryżem, rewolucjonistów z cesarskiej floty wywieszających czerwone sztandary na masztach swych okrętów, alianckich żołnierzy ruszających do swych ostatnich szturmów.

Książka Nicholasa Besta jest znakomitą klamrą dla legendarnej opowieści Barbary Tuchman „Sierpniowe salwy”. Warto wspomnieć, iż w ostatnim epizodzie autor opisuje rannego feldfebla, niejakiego Adolfa Hitlera, przytłoczonego i oszołomionego niechybną klęską… XXL

James Joll & Gordon Martell „Przyczyny wybuchu pierwszej wojny światowej”, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 2008

Nicholas Best „Najważniejszy dzień w historii. Jak skończyła się wielka wojna”, wyd. Wydawnictwo Magnum, Warszawa 2008


Po wspomnienia rosyjskiego artylerzysty – jednego z ostatnich żyjących jeszcze żołnierzy sowieckiej 5. Dywizji Kawalerii Gwardii – sięgnąłem z ochotą. Niewiele jest bowiem w polskim obiegu wydawniczym książek poświęconych udziałowi jednostek kawalerii w II wojnie światowej, oczywiście jeśli pominiemy rodzimą literaturę dotyczącą wojny polsko-niemieckiej toczącej się we wrześniu 1939 roku. W zasadzie poza monografią autorstwa Janusza Piekałkiewicza wydaną przed kilkoma laty trudno się doszukać jakiejś „jednorodnej” publikacji na ten frapujący temat.

Niestety, w aspekcie czysto „kawaleryjskim” książka ta, mimo niewątpliwych swych walorów, jakie można dostrzec zwłaszcza w warstwie narracyjnej, głęboko rozczarowuje. Nie sposób na jej podstawie wyrobić sobie zdania o mechanizmie funkcjonowania wielkiej jednostki kawaleryjskiej walczącej na froncie wschodnim w strukturach Armii Czerwonej. Konkretne fakty dotyczące specyficznych cech kawalerii czy też jej taktyki walki trzeba pracowicie „wyłuskiwać” spomiędzy ciekawych skądinąd epizodów i żołnierskich gawęd, jakimi obficie raczy nas autor. Warto nadmienić, iż w ciągu dwóch lat swej służby w szeregach 5. Dywizji był on świadkiem bądź też uczestnikiem zaledwie pięciu szarż. Jego jednostka działała zatem w charakterze lekkiej jednostki piechoty o trakcji konnej; ruchliwej, zdolnej do sprawnego i elastycznego wypełniania luk pomiędzy jednostkami pancernymi oraz do szybkich, gwałtownych uderzeń na broń białą w skali taktycznej realizowanych z bezpośredniej styczności z przeciwnikiem. Autor z satysfakcją zaznacza, iż u znakomitego skądinąd żołnierza niemieckiego błyskawicznie przeprowadzona szarża z „półdystansu” powodowała straszliwe skutki psychologiczne.

Lektura jego wspomnień pozwala na ugruntowanie przekonania, iż oficerowie rosyjscy niższych stopni, często bardzo odważni i waleczni, mieli nad zwyczaj słabe przygotowanie profesjonalne, w praktyce uczyły ich dopiero warunki wojenne, zwykle za cenę krwi, o czym świadczą okoliczności uzyskania przez autora licznych ran. Bulwersują także gęsto przytaczane przez autora fakty – z jednej strony niezwykle starannej, wręcz „czułej” opieki sowieckiego systemu nad młodzieżą wojskową i rannymi, z drugiej zaś strony jego skrajna bezmyślność i bezduszność owocująca niebywałymi oraz niepotrzebnymi stratami. XXL

Iwan Jakuszyn „Czerwony kawalerzysta”, wyd Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2008


Autor tej skromnej, lecz niezwykłej biograficznej książki, kapitan Jeff Struecker, jest weteranem siedmiu wojen, w których uczestniczył w szeregach rangersów. Bił się w Iraku, w dwóch wojnach z Saddamem Husajnem, uczestniczył w interwencjach USA w Kuwejcie, w Panamie, na Grenadzie, w Afganistanie i w Somalii. Brał udział w słynnej bitwie amerykańskich sił specjalnych z gen. Aididem w Mogadiszu, gdzie trzykrotnie poprowadził na miejsce bitwy konwoje ze wsparciem, co można bez cienia przesady porównać do trzykrotnego dowodzenia kawaleryjską szarżą. Ale choć przejmująca relacja z walki w Mogadiszu stanowi istotną część jego wspomnień, to nie mniejszą wartość mają rozdziały opisujące jego drogę do szeregów amerykańskiej armii oraz fragmenty poświęcone jego dojrzewaniu jako żołnierza i dowódcy szczebla taktycznego.

Jako rangers Jeff Struecker przeszedł niezwykłą drogę kariery, opuścił bowiem korpus podoficerski, ukończył wyższe studia… teologiczne, by następnie – jako protestancki kapelan wojskowy i oficer – powrócić w szeregi rangersów. Nim to jednak nastąpiło, wspiął się na szczyt, uzyskując w specjalistycznym dziesięcioboju honorowy tytuł „Najlepszego Rangersa” w roku 1996. Zasady rządzące owymi specyficznymi zawodami prezentujemy obok.

Osoba kapitana Jeffa Srtueckera, człowieka twardego, prostego, głębokiej wiary i refleksji, ojca wielodzietnej rodziny, imponuje pod wieloma względami. Jest symptomatyczne, iż sam o sobie napisał: „rangers odmieniec” i z całą pewnością miał rację. Co skłoniło go, by pójść tak niezwykłą ścieżką życiową? Bitwa o Mogadiszu. Jej krwawy przebieg i straszliwe skutki. Do najbardziej dramatycznych epizodów zawartych w jego wspomnieniach należy ten, kiedy z wiadrem wody i gąbką w ręce zmywa krew i zbiera strzępy pozostałe po rannych towarzyszach broni we wnętrzu hummera, przygotowując okrwawiony i poharatany pojazd do następnego konwoju.

Jest rzeczą symptomatyczną, iż ta znakomita, głęboka i poruszająca,”żołnierska” w swej istocie książka została wydana przez oficynę… Polskiej Prowincji Dominikanów. XXL

Jeff Struecker & Dean Merrill „Droga do odwagi”, wyd. Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2007


Dla wyrobienia sobie właściwego osądu o potencjale niemieckiej Panzerwaffe podczas drugiej wojny światowej (zwłaszcza w kontekście konfrontacji z Polską) warto sięgnąć chociażby po półalbumową publikację z serii „siły zbrojne III Rzeszy”, poświęconą dywizjom pancernym Wehrmahtu. Dzięki temu w wyjątkowo „przyjazny” w odbiorze i przejrzysty sposób możemy zapoznać się ze składem, strukturą oraz cechami każdego z wozów bojowych poszczególnych niemieckich jednostek pancernych na różnych etapach wojny, podczas kolejnych kampanii. Nowatorska myśl wojskowa, pionierska taktyka użycia jednostek pancernych oraz bardzo dobry sprzęt – suma tych czynników złożyła się na sukcesy niemieckie w pierwszych latach wojny; zadecydowały one również o skuteczności niemieckiego oporu u schyłku wojennych zmagań.

Jorge Rosado, Chris Bishop „Dywizje pancerne Wehrmachtu 1939 -1945”, wyd. Bellona, Warszawa 2008


Przemyskie Wydawnictwo Fort specjalizuje się w publikacjach o tematyce historyczno-wojskowej, ze szczególnym uwzględnieniem okresu I wojny światowej, co w piśmiennictwie polskim jest raczej rzadkością. Naszym zdaniem na uwagę zasługuje seria książek tej oficyny poświęconych dziejom Twierdzy Przemyśl, a w jej ramach choćby takie rarytasy, jak: „Dziennik oficera Landsturmu”, „Przemyśl w marcu 1915 r.”, „Pamiętnik z walk o Twierdzę Przemyśl” czy też monografie poszczególnych fortów. Interesujące są także – przypomniane po latach – wydawnictwa legionowe („Legiony w Karpatach” Bertolda Merwina) oraz albumy fotograficzne („Czołgi Wielkiej Wojny w fotografii archiwalnej”, „Wielka Wojna w Galicji. Album fotografii archiwalnej”).

Wydawca w mijającym właśnie roku przygotował interesującą monografię Przemysława Jaskółowskiego pt. „Działa okopowe c. i k. armii 1914-1918”. Książka ta to jedyne tego typu rodzime opracowanie, traktujące o austro-węgierskiej artylerii polowej w latach I wojny światowej. Autor, opierając się na autentycznych regulaminach wojskowych, instrukcjach i podręcznikach, czerpiąc informacje z prasy z epoki, korzystając z oglądu eksponatów muzealnych stworzył monografię opisującą okopowy sprzęt artyleryjski używany przez c. i k. żołnierzy.

Książka obejmuje zatem działka piechoty, popularne w okopach I wojny miotacze min (w tym także improwizowane), gazowe miotacze min, równie popularne miotacze granatów i miotacze granatów ręcznych. Prezentację poszczególnych typów uzbrojenia poprzedza wprowadzenie w zagadnienie udziału Austro-Węgier w światowym konflikcie oraz charakterystyka wojny okopowej. W przypadku każdego opisywanego typu uzbrojenia opisano jego historię, dane produkcyjne, sposoby użycia oraz dane balistyczne. Dla bardziej zainteresowanych tematem czytelników pomocne będą rysunki schematyczne z opisem poszczególnych części broni, a także rysunki przekrojowe. Ogromną zaletą książki są kapitalne fotografie w ilości 258, do jakich udało się dotrzeć autorowi (wydawcy?).

Warto nadmienić, iż nie jest to jedyna publikacja autorstwa Przemysława Jaskółowskiego. Spod jego pióra wyszła wcześniej książka „Austriacko-węgierska artyleria forteczna w przededniu wybuchu I wojny światowej”. Zapowiada on także wydanie dwóch kolejnych pozycji: „Austriacko-węgierskie zapalniki do amunicji artyleryjskiej 1866-1913” oraz „Środki łączności i obserwacji w austriacko-węgierskiej artylerii 1910-1918”. Prace te ukażą się nakładem Wydawnictwa Fort i złożą się na kolejną jego serię pod stosownym tytułem „Artyleria”. (PS)

Przemysław Jaskółowski „Działa okopowe c. i k. armii 1914-1918”,
wyd. Wydawnictwo Fort Tomasz Idzikowski, Przemyśl 2008.


Wprawdzie niektórzy szczególnie dożarci szydercy ośmielają się głosić pogląd, iż w polskich warunkach pogodowych i klimatycznych najodpowiedniejszym miejscem dla marynarki jest szafa odzieżowa, a korweta – wytrwale budowana przez siedem lat – celnie trafiona rakietą zatonie w ciągu siedmiu minut, ale jest też stanowisko odmienne, głoszące, iż średniej wielkości państwo morskie położone wprawdzie nad akwenem o trzeciorzędnym znaczeniu strategicznym, które jednakowoż dobrowolnie wyrzeka się rozbudowy własnej floty, mając przy tym ambicje uczestniczenia w interwencjach zagranicznych w wymiarze globalnym, prawdopodobnie wpadło w ręce idiotów…

Argumentem na rzecz owego drugiego stanowiska jest monumentalna, licząca ponad 850 stron, praca komandora por. rez. Krzysztofa Kubiaka, rekomendowana jako podręcznik akademicki: „Działania sił morskich po drugiej wojnie światowej. Studium przypadków”. Mimo iż w zamyśle autora jest to podręcznik, książka ta z pewnością znajdzie uznanie zarówno w kręgach profesjonalnych, jak i wśród miłośników marynistyki, zaś z uwagi na to, iż liczne z omawianych na jej łamach operacji miały charakter interwencyjny, gdzie flota była naturalnym oparciem dla przedsięwzięć o charakterze desantowym, pracę tę rekomendujemy także naszym wiernym czytelnikom. Niech będzie mi wolno odnotować (z satysfakcją) fakt, iż w bibliografii tego „akademickiego” dzieła znalazły się także publikacje zamieszczane w „Komandosie”.

Lektura książki komandora Kubiaka może być znakomitym punktem wyjścia do dyskusji nad przyszłością polskiej floty, w kontekście ambicji Rzeczpospolitej w zakresie polityki zagranicznej. Marynarka Wojenna, to nie tylko torpedy, rakiety, działa i sonary umieszczone w stalowej skorupie. Pokład każdego okrętu wojennego RP to suwerenne terytorium naszego kraju, w każdych okolicznościach i pod każdą szerokością i długością geograficzną.

Wadą publikacji jest… jej ciężar, nie tyle gatunkowy, ile jak najbardziej fizyczny. Upadek książki z górnej półki biblioteczki może grozić pechowemu czytelnikowi istotnymi obrażeniami; radzę więc mieć ją pod ręką. XXL

Krzysztof Kubiak „Działania morskie po drugiej wojnie światowej. Studium przypadków”, wyd. KiW,
Warszawa 2007


Złamanie kodów niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy przez zespół polskich kryptologów i przekazanie tej wiedzy naszym aliantom stanowi nasz fundamentalny wkład w wysiłek koalicji antyhitlerowskiej.

Książka Marka Grajka w obszerny i nowoczesny sposób porządkuje i dokumentuje współczesny stan wiedzy na temat pokonania przez polskich matematyków tajemnic niemieckiej superbroni. Na zauważenie i wyróżnienie zasługuje również fakt, iż tę ważną dla naszej historii najnowszej i wartościową książkę wydała oficyna specjalizująca się dotąd w literaturze pięknej i poradnikach.

Marek Grajek „Enigma. Bliżej prawdy”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2007


Monografia poświęcona niemieckiemu Generalnemu Planowi Wschodniemu dobitnie dokumentuje, jak niedowarzone idee zrodzone w umysłach zacnych zaściankowych intelektualistów mogą przekształcić się w zbrodniczą doktrynę za sprawą indywiduów ogarniętych polityczną paranoją, takich jak Hitler czy Himmler; przy czynnym uczestnictwie zimnych cyników. Generalny Plan Wschodni zakładał masowe wysiedlenia na Syberię słowiańskich „podludzi”. Przedsmak tego, co miało się zdarzyć, odczuli mieszkańcy Zamojszczyzny. Książka Beaty Mącior-Majki racjonalizuje i porządkuje wiedzę o tym zbrodniczym przedsięwzięciu.

Beata Mącior-Majka, wyd. Wydawnictwo Avalon, Kraków 2007


Większość publikacji poświęconych terroryzmowi muzułmańskiemu koncentruje się na opisie konkretnych akcji zbrojnych, stanowiących jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Niewiele jest książek, które dokonują pełnej analizy mechanizmu konkretnego ugrupowania terrorystycznego, czy tez radykalnego ugrupowania czerpiącego swa inspirację ze skrajnej muzułmańskiej myśli filozoficznej. Z tego powodu warto rzucić „snop światła” na książkę prof. Levitta, poświęconą palestyńskiej organizacji – polityczno-pomocowo-militarnej, znanej opinii publicznej jako Hamas. Matthew Levitt, po trzech latach rozległych, wnikliwych studiów poświęconych Hamasowi, dał bodaj najpełniejszy opis tej radykalnej organizacji palestyńskiej.

U narodzin Hamasu legła myśl współtwórcy egipskiego Bractwa Muzułmańskiego – Zassana la Banny lecz z podobnym rodowodem identyfikują się niemal wszystkie bliskowschodnie radykalne organizacje islamskie, na czym więc polega odmienność Hamasu? Levitt definiuje tę kwestię wprost – źródłem siły i skuteczności tej organizacji jest jej działalność „dobroczynna”, która powoduje, że struktura organizacji jest organicznie zakorzeniona w strukturze społeczeństwa palestyńskiego, żyjącego w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu w skrajnej biedzie. Hamas, za worek ryżu, puszkę oliwy i kilkaset dolarów lub szekli kupuje lojalność, współpracę, a czasem milczenie spauperyzowanego społeczeństwa. Społeczne struktury Hamasu budowane są do poziomu wspólnot sąsiedzkich, co czyni tę organizację wszechwiedzącą i wszechwidzącą. W oparciu o tak skonstruowane powszechne zaplecze społeczne organizacja ta może – zadawszy cios militarny – dosłownie rozpłynąć się w palestyńskiej tkance społecznej. Jej siłą jest zatem dobroczynność, odnosząca sukcesy w przestrzeni powszechnej palestyńskiej biedy… XXL

Matthew Levitt „Hamas. Polityka, dobroczynność i terroryzm w służbie dżihadu”, wyd. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008


Gen. pułkownik Hans von Seeckt w 1918 roku, został organizatorem i pierwszym dowódcą stutysięcznej Reichswehry, kadrowej armii Republiki Weimarskiej. Dzięki swemu zimnemu uporowi i uporczywej pasji uczynił z tej kadłubowej struktury prawdziwą kuźnię kadr, armię złożoną w praktyce z… kilkudziesięciu tysięcy podoficerów, którą jego następcy w bardziej sprzyjających okolicznościach politycznych błyskawicznie rozwinęli w armię masową – Wehrmacht. To niezwykłe dokonanie organizacyjne von Seeckta powinno być przedmiotem wnikliwych studiów w wojskowym szkolnictwie akademickim jak również wielu odrębnych szczegółowych publikacji. A na razie wypada się cieszyć z bardzo przyzwoitej biografii opracowanej przez młodego badacza i ubolewać, iż postać ta nie została dostrzeżona wcześniej przez polskich pisarzy historyczno-wojskowych.

Jarosław Centek „Hans von Seeckt. Twórca Reichsheer”, wyd. Wydawnictwo Avalon, Kraków 2006