1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


Z jakością i wartością merytoryczną książek, jakie wyszły spod pióra amerykańskiego historyka wojskowości – Williama B. Breuera, bywa różnie. Jego publikacje na naszych łamach krytykowaliśmy już kilkakrotnie, bowiem w parze z typową dla tegoż autora potoczystością przekazu idzie, niestety, także pewna powierzchowność. Tym razem jest jednak inaczej. Autor sporządził bowiem barwną, obszerną i dobrze udokumentowana historyczną opowieść o wyczynach żołnierzy z 6. batalionu rangersów, którzy wyspecjalizowali się w dalekich rajdach na terytoria zajęte przez Japończyków, przygotowywanie miejsc pod przyszłe lądowanie amerykańskich jednostek desantu morskiego oraz w akcjach o charakterze humanitarnym, polegających na odbijaniu alianckich jeńców z japońskich obozów jenieckich, gdzie egzystowali oni zazwyczaj w koszmarnych warunkach. Popadli oni w niewolę skutkiem całej serii upokarzających klęsk zadanych aliantom przez armię Cesarstwa Japonii na Dalekim Wschodzie w roku 1942, zwłaszcza na Filipinach.

Głównodowodzący na froncie dalekowschodnim amerykański generał Douglas MacArthur nigdy nie pogodził się z tym, iż musiał opuścić swoich żołnierzy walczących na Półwyspie Bataan i poprzysiągł Japończykom stukrotną zemstę. W tym celu, niezależnie od zadań wynikających z planowanych operacji inwazyjnych, dał swoim jednostkom zwiadowczym wolną rękę w zakresie działań nieregularnych na terytorium wroga. Ponadto, tam, gdzie było to możliwe i racjonalnie uzasadnione, zezwalał na misje ratunkowe i wręcz im patronował.

Brawurowe akcje amerykańskich jednostek rozpoznawczych, będące treścią tej książki, każą uchylić kapelusz przed tymi młodymi, skrajnie odważnym żołnierzami, będącymi uosobieniem żołnierskiego braterstwa i „amerykańskiego ducha”. XXL

William B. Breuer „6. Batalion. Na ratunek uwięzionym obrońcom Bataanu i Corregidoru”, wyd. Wydawnictwo Amber, Warszawa 2004


Istotnym dopełnieniem wielkich syntez historycznych stają się prace historyków-regionalistów, tworzących monografie poszczególnych jednostek przedwojennego Wojska Polskiego z punktu widzenia ich związków z konkretnymi regionami, garnizonami i społecznością lokalną. Publikacje te świadczą o nieprawdopodobnym wręcz „zakorzenieniu” ówczesnego wojska w tkance społecznej. Za przykład niechaj posłuży monografia 16. Pułku Piechoty Ziemi Tarnowskiej, który – rzecz niebywała – stoczył beznadziejny i krwawy… bój spotkaniowy („na bagnety”) z czołgami 5. Dywizji Pancernej pod Ćwiklicami. Jednostka ta zadziwia i imponuje niezwykłą umiejętnością regenerowania swych sił bojowych po kolejnych niemal nokautujących porażkach. W efekcie przemaszerowała ona w walce spod Pszczyny na Śląsku pod Cieszanów, w pobliżu obecnej granicy z Ukrainą i złożyła broń dopiero w trzecim tygodniu wojny.

Pod red. Edmunda Juśko „16. Pułk Piechoty Ziemi Tarnowskiej. Historia – Tradycja – Pamięć”, wyd. Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej Biblos, Tarnów 2007


Każda osoba poważnie zainteresowana historią i współczesnością rosyjskich (radzieckich) służb specjalnych powinna sięgnąć po „Historyczno-Publicystyczny Almanach Łubianka (Istoriko-publicisticzieskij almanach Łubianka). Fundatorem i wydawcą almanachu jest działający od 1993 r. w Moskwie, Klub Weteranów Organów Bezpieczeństwa. Prezydentem klubu oraz przewodniczącym zespołu redakcyjnego jest generał major rezerwy KGB Walery Wieliczko, absolwent uniwersytetu w Woroneżu oraz Mińskiej Szkoły KGB. Ostatnie zajmowane w służbie stanowisko to naczelnik oddziału (sztabu) 9. Zarządu KGB (Służby Ochrony KGB ZSRR). Generał W. Wieliczko zajmuje się historią ochrony rządowej Rosji i ZSRR, jest autorem ponad 200 publikacji, w tym scenariuszy filmowych.

Almanach ukazuje się od 2006 r. Obecnie przygotowywane jest wydanie 10 tomu.

W skład zespołu redagującego wchodzi dziewięć osób mających przygotowanie naukowe i doświadczenie zawodowe związane ze służbą w organach bezpieczeństwa Rosji (ZSRR). Są to m.in. generał lejtienant Siergiej Diakow, dr hab. nauk prawnych, były komendant Akademii Ministerstwa Bezpieczeństwa FR, generał lejtienant dr Aleksander Zdanowicz, prezydent Stowarzyszenia Badania Historii Rosyjskich Służb Specjalnych, płk Aleksander Żadobin, były naczelnik Centralnego Archiwum FSB czy płk Robert Iwon, były dowódca Grupy „A” KGB ZSRR.

Publikacje zamieszczane w almanachu dotyczą całego spektrum problemów związanych z działalnością, historią i ludźmi tamtejszych organów bezpieczeństwa. Stałymi działami wydawnictwa są m.in.: historia służb specjalnych, osobowości i osoby, szpiegowski kalejdoskop, półka z książkami.

Autorami artykułów są przeważnie byli funkcjonariusze służb specjalnych zajmujący się pracą naukową i literacką. Zaliczyć do nich możemy Igora Atamanienko, byłego oficera wywiadu, absolwenta Instytutu Języków Obcych i Instytutu Literatury, autora 12 książek poświęconych rodzimymym i zagranicznym służbom specjalnym, płk. Olega Chłobustowa absolwenta Wyższej Szkoły KGB im. F. Dzierżyńskiego, autora książki o historii organów bezpieczeństwa państwa od czasów Aleksandra I do Putina i specjalisty w dziedzinie zwalczania terroryzmu, jak też pułkownika Anatolija Treszczenkę, oficera kontrwywiadu wojskowego (3. Główny Zarząd KGB), członka Związku Pisarzy Rosji. W almanachu publikowane są także wiersze weteranów.

Bardzo ważną, stałą rubryką almanachu jest półka z książkami przedstawiająca bibliograficzny spis książek na temat historii organów bezpieczeństwa wydanych w Rosji i krajach WNP oraz innych państwach.

Dzięki publikacjom zamieszczanym w almanachu możemy poznać nieznane szerzej epizody z historii rosyjskich (radzieckich) służb specjalnych, oceny, analizy, punkty widzenia reprezentowane przez byłych funkcjonariuszy. Ich spojrzenie na przeszłość i teraźniejszość służb specjalnych. Wartościowym źródłem informacji są zamieszczane w wydawnictwie rzadkie dokumenty i zdjęcia. Lektura pisma pozwala na krytyczną analizę publikacji priedateielej, jak nazywają ich Rosjanie, takie osoby jak: Oleg Gordijewski, Wiktor Suworow (Riezun), Wasilij Mitrochin czy Władimir Kuziczkin. Almanach może być także przydatny do weryfikacji wartości książek autorstwa: Christophera Andrew, Johna Barrona, Claire Sterling, Borysa Lewickiego, Johna Dziaka, Franciszka Bernasia, Marka Ciesielczyka i innych autorów.

W almanachu ciekawe informacje znajdą także kolekcjonerzy, filateliści i faleryści, gdyż w każdym numerze przedstawiane są interesujące notatki wraz z kolorowymi fotografiami znaczków, odznak i odznaczeń rosyjskich służb i jednostek specjalnych.

Wydawnictwo Łubianka stanowi cenne uzupełnienie wiedzy o historii radzieckich służb specjalnych, zasadach ich funkcjonowania, ludziach tam służących oraz esprit de corps czekistów. Powinno być – w mym przekonaniu – lekturą obowiązującą dla naukowców, studentów, dziennikarzy i wszystkich interesujących się Rosją i dziejami jej służb bezpieczeństwa i wywiadu.

Kazimierz Kraj

„Istoriko-publicisticzieskij almanach Łubianka”, wyd. Klub Weteranów Organzacji Bezpieczeństwa, Moskwa 2006-2009


Przed zamachami w Nowym Jorku z 11 września 2001 roku poczucie zagrożenia terroryzmem w naszym kraju było praktycznie żadne, a same akty terroru sprowadzały się do poziomu porachunków wewnątrz mafijnych, jednakże po tym, gdy runęły obie wieże WTC społeczna świadomość zagrożenia w tym zakresie raptownie wzrosła. Odtąd też stale rośnie, o czym świadczy zarówno mozolna budowa polskich struktur antykryzysowych, jak też szybki przyrost kierunków studiów dedykowanych bezpieczeństwu wewnętrznemu i zewnętrznemu na wyższych uczelniach w całym kraju.

Na pytanie, jak przetrwać w dobie zagrożeń antyterrorystycznych? W krótki, konkretny i obrazowy sposób odpowiada poradnik opracowany przez Krzysztofa Liedla i Paulinę Piasecką adresowany do osób, które swą edukację w zakresie zagadnień związanych z tego typu zagrożeniem dopiero rozpoczynają. Tę równie skromną objętościowo, co treściwą i przystępną publikację powinien mieć na podorędziu praktycznie każdy starosta i nauczyciel zajmujący się wychowaniem obywatelskim. Maryla Rodowicz w jednym ze swych utworów śpiewała, iż „wiedza to życia dynamit”; pamiętajmy o tym, że wiedza zawarta w tej niepozornej książeczce w szczególnych okolicznościach może ocalić nam życie.

Druga z książek poświęcona współczesnemu wymiarowi antyterroryzmu zrodziła się na kanwie rozprawy habilitacyjnej Kuby Jałoszyńskiego od lat zajmującego się tym zagadnieniem zarówno w wymiarze teoretycznym, jak też praktycznym. Z uwagi na zawarte w niej treści oraz ze względów metodologicznych powinien po tę pracę sięgnąć każdy, kto zajmuje się badaniem terroryzmu i zamierza na ten temat publikować.

XXL

Krzysztof Liedel, Paulina Piasecka „Jak przetrwać w dobie zagrożeń terrorystycznych. Elementy edukacji antyterrorystycznej”, wyd. Wydawnictwo Trio, Warszawa 2007

Kuba Jałoszyński „Współczesny wymiar antyterroryzmu”, wyd. Wydawnictwo Trio, Warszawa 2008


Nakładem Instytutu Pamięci Narodowej ukazał się monumentalny, kilkusetstronicowy „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956”. W całym kraju odbyły się spotkania prezentujące to wyjątkowe wydawnictwo.

„Atlas...” to efekt kilkuletniej pracy kilkudziesięciu historyków ze wszystkich oddziałów IPN. W kolejnych rozdziałach przedstawia on m.in. antykomunistyczne podziemie w poszczególnych województwach (według powojennego podziału administracyjnego) i na terenach II RP włączonych do Związku Radzieckiego. Autorzy podają liczebność konspiracyjnych oddziałów, ich strukturę, zasięg działania, dowódców oraz akcje, jakie przeprowadziły. Zakres czasowy pracy obejmuje lata 1944 (wejście na ziemie polskie Armii Czerwonej) – 1956 (odwilż gomułkowska, podczas której ujawnili się ostatni partyzanci). Wszystko to znalazło się na prawie 600 stronach tekstu, 400 mapach, kilkuset zdjęciach i tabelach. Idea wydania „Atlasu...” narodziła się niedługo po powstaniu IPN, gdzie pracę znalazła czołówka badaczy zainteresowanych powojenną konspiracją antykomunistyczną. Badacze ci mieli świadomość potrzeby całościowego przedstawienia tego zagadnienia, wiedzieli jednocześnie, że liczba dostępnych materiałów źródłowych koniecznych do stworzenia syntezy jest olbrzymia. Stąd właśnie wziął się pomysł stworzenia zespołu badawczego i zaprezentowania wyników według układu terytorialno–problemowego. IPN zdecydował się na wydanie „Atlasu...” w pięknej formie edytorskiej, w twardej okładce, na dobrym papierze, z licznymi mapami, tabelami, reprodukcjami dokumentów i po raz pierwszy publikowanymi fotografiami. Publikacja może być przydatna nauczycielom historii w gimnazjach i liceach, wykładowcom uniwersyteckim, studentom, ale także wszystkim pasjonatom historii. Autorzy chcieli też, by z książki mógł skorzystać zarówno zawodowy badacz, jak i miłośnik historii lokalnej.

Przez długie lata badanie powojennego podziemia antykomunistycznego uchodziło za niepoprawne politycznie. Prawdziwe przyspieszenie nastąpiło dopiero na przełomie XX i XXI w. Miały na to wpływ trzy czynniki. Po pierwsze, w środowisku naukowym pojawiło się grono historyków młodego pokolenia, którzy bez kompleksów podjęli stojące na wysokim poziomie badania nad tym problemem. Po drugie, przejęcie archiwów UOP przez Instytut Pamięci Narodowej dało historykom niepowtarzalną szansę nieograniczonego dostępu do cennych materiałów źródłowych. I wreszcie po trzecie utworzenie IPN wytworzyło nowe możliwości publikowania efektów badań – mówił podczas krakowskiej promocji „Atlasu...” dr hab. Zdzisław Zblewski z krakowskiego oddziału IPN. W spotkaniu promocyjnym w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej wzięło udział kilkadziesiąt osób. Spotkaniu towarzyszyło otwarcie wystawy fotograficznej przygotowanej przez krakowski oddział IPN pt. „O Orła w koronie”. Wystawa poświęcona była działającemu w południowej Polsce zgrupowaniu partyzanckiemu „Błyskawica” dowodzonemu przez słynnego Józefa Kurasia „Ognia”. (PS)

Red. Rafał Wnuk, Sławomir Poleszak, Agnieszka Jaczyńska, Magdalena Śladecka, „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego
1944-1956”, wyd. IPN, Warszawa – Lublin 2007.


Nie ulega wątpliwości, iż ciężar ewentualnych działań wojennych w warunkach europejskich skupi się na obszarach zurbanizowanych, w tym na obronie i zdobywaniu dużych miast. Na przewidywania tego typu miały istotny wpływ doświadczenia z okresu II wojny światowej, podczas której generalnie zawiodły rozległe umocnienia polowe w rodzaju Linii Maginota czy Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, zaś wyjątkowo twardym orzechem do zgryzienia okazały się – zazwyczaj ufortyfikowane ad hoc – wielkie ośrodki miejskie. Dlatego chcemy zwrócić uwagę na wybór publikacji związanych z tym zagadnieniem, jakie ostatnimi czasy ukazały się na rynku wydawniczym.


Pierwszą z omawianych publikacji niechaj będzie wojenny fresk autorstwa brytyjskiego historyka Antoniego Beevora poświęcony tytanicznym walkom Wehrmahtu i Armii Czerwonej o Stalingrad. Autor tej znakomicie napisanej książki przyjął za podstawę swych rozważań perspektywę operacyjną, obejmującą nie tylko działania w samym mieście, lecz także określony odcinek frontu, na którym w istocie rzeczy rozegrały się wydarzenia decydujące o totalnej klęsce niemieckiej 6. Armii, która za jednym zamachem z wojsk oblężniczych zmieniła się w siły oblężone.

Z gruntu odmienną publikacją jest książka Juliusza Kleszy „Powstańcza Starówka. Ludzie i ulice”. Niesie ona istotną wiedzę taktyczną o przebiegu walk powstańczych w praktycznie odciętym od reszty miasta sercu Warszawy. Już po pierwszych zdaniach opisu i sposobie skomponowania tekstu staje się jasne, iż autor ma za sobą porządną podziemną podchorążówkę, bowiem zamierzchłej historii i topografii opisywanej ulicy poświęca zaledwie kilka zdań, by przejść do zrelacjonowania przebiegu toczonych na jej bruku walk.

Zaletą książki jest zamieszczenie na wyklejkach dokładnych map dzielnicy z okresu powstania, zaś pewną wadą – przyjęty przez autora alfabetyczny klucz prezentacji walk na poszczególnych ulicach, co powoduje, iż czytelnik jest zmuszony do ustawicznych przeskoków na przeciwne odcinki obrony, więc obraz toczących się niejako w sąsiedztwie walk jest mniej spójny. Niemniej mamy do czynienia z publikacją wybitną i godną polecenia. Niestety, książka ta została obarczona paskudną (i brzydką i niepozorną) pierwszą stroną okładki, co skutecznie kamufluje ją na ladach księgarskich…

Kolejną z omawianych książek jest wspólne dzieło dwóch dowódców obrony Wrocławia. Do morderczych walk o stolicę Dolnego Śląska doszło w ostatnich miesiącach wojny. Za sprawą wojskowego profesjonalizmu obu autorów otrzymaliśmy kompetentne studium poświęcone obronie miasta rozpisane zarówno na określone fazy obrony, jak też na zastosowanie poszczególnych rodzajów posiadanych sił i środków oraz uczestniczących obronie miasta służb. Warto zwrócić uwagę na dwie kwestie, po pierwsze – swoiste „pęcznienie” sił i środków służących do obrony, będące skutkiem kumulacji rezerw rozproszonych przed oblężeniem wśród substancji miejskiej, jak też fakt, iż pierwszy z autorów docenił znaczenie „wojny kanałowej” w oparciu o swoje doświadczenia w zwalczaniu Powstania Warszawskiego, zaś drugi był krótkotrwałym dowódcą obrony Krakowa, którego jednakże nie zdążył obrócić w perzynę. Na marginesie tej wartościowej z wojskowego punktu widzenia publikacji chcę zwrócić uwagę na dziennik protestanckiego wrocławskiego duchownego, który był świadkiem oblężenia i w swych zapiskach dał świadectwo niebywałym cierpieniom ludności cywilnej w oblężonym Wrocławiu. XXL


Antony Beevor „Stalingrad”,
wyd. Wydawnictwo Znak, Kraków 2008

Juliusz Klesza „Powstańcza Starówka.
Ludzie i ulice”, wyd. Wydawnictwo Askon
& Wydawnictwo Attyka, Warszawa 2007

Hans von Ahlfen, Hermann Niehoff „Festung Breslau w Ogniu”, wyd. Wydawnictwo
Dolnośląskie, Wrocław 2008

Paul Peikert „Kronika dni oblężenia.
Wrocław 22 I – 6 V 1945”, wyd. Ossolineum,
Wrocław 2008


Siły zbrojne uczestniczące w rzeczywistych działaniach bojowych właściwie od zawsze borykają się z problemem racjonalnego uogólnienia i mądrej implementacji ogromu zdobywanych każdego dnia doświadczeń. Prawdziwym wyzwaniem jest z jednej strony uchwycenie tych elementów taktycznych, które mają charakter powtarzalny, a zatem ich stosowanie można uznać za swego rodzaju regułę, z drugiej zaś uniknięcie tworzenia uogólnionych jakoby wniosków w oparciu i niepełne i wyrywkowe dane. Zagadnienie kolejne to zaadaptowanie uzyskanych doświadczeń.

W pierwszej fazie odbywa się to z reguły bez formalnej akceptacji; doświadczenia przekazywane są w formie ustnej. Później przychodzi faza okólników, zarządzeń, by wreszcie dojść mogło do zmiany zapisów w regulaminach walki i innych dokumentach normatywnych.

Jest to jeden z kanałów upowszechniania doświadczeń. Drugi sprowadza się do przygotowywania specjalnych publikacji, które w sposób poszerzony omawiają wybrane, uznane za najbardziej charakterystyczne, epizody. W nurt ten wpisuje się zarówno niemieckie opracowanie „Taktyka walki powstańców w Warszawie” (Kampftaktik der Aufständischen In Warschau), jak i publikowane ongiś przez wydawnictwo MON zbiory szkiców wojskowo-historycznych „Taktyka w przykładach bojowych”.

Koncepcję tę zastosowali ostatnio Amerykanie. Korpus Piechoty Morskiej, a konkretnie Wydział Historyczny Uniwersytetu Piechoty Morskiej w Quantico (Wirginia) wydał niewielki tomik zatytułowany „Small Unit Actions”, przeznaczony głównie dla podoficerów i szeregowych do czytania „w polu” (świadczy o tym choćby sposób edycji – format umożliwiający noszenie książki w kieszeni munduru, stosunkowo grube kartki i bindowany, nieklejony grzbiet, co zwiększa trwałość książeczki).

Publikacja zawiera sześć szkiców (esejów), z których każdy poświęcony jest udziałowi pododdziału niskiego szczebla w konkretnej akcji bojowej. Z wyjątkiem jednego przypadku wszystkie one odnoszą się do toczącej się obecnie wojny irackiej, zaś ów pojedynczy rozdział, poświęcony wojnie wietnamskiej, służy wyjaśnieniu problemów związanych z prawną odpowiedzialnością dowódcy za działania podwładnych. Książkę można określić mianem sfabularyzowanego poradnika. Wartość publikacji podnoszą szkice sytuacyjne umożliwiające osadzenie opisywanych wydarzeń w terenie. Dydaktyczno-szkoleniowy charakter publikacji podkreśla dodatkowo zaopatrzenie każdego eseju w załącznik zawierający wyspecyfikowanie głównych zawartych w nim problemów. Ma on formę pytań, na które czytelnik winien samodzielnie odpowiedzieć.

Nie ma wątpliwości, że najlepsza nawet publikacja nie jest w stanie zastąpić praktycznego szkolenia bojowego. Z drugiej jednak strony dostarczenie żołnierzowi, przygotowanego w atrakcyjnej formie, materiału do przemyśleń ma również olbrzymie znaczenie. Oceniając „Small Unit Actions”, można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Amerykanie zrobili to dobrze i głośno upomnieć się, by podobne opracowanie trafiło wreszcie do rąk polskich żołnierzy. K.K.

Red. D.B. Sparks, „Small Unit Actions”, Marine Corps History Division,
University Quantico 2007, s. 108.


Bolesław Kontrym ps. „Żmudzin”: elew carskiego Korpusu Kadetów w Jarosławiu, młodociany chorąży armii carskiej, żołnierz II Korpusu Polskiego – uczestnik bitwy pod Kaniowem z Niemcami – wzięty do niemieckiej niewoli, wysoki (Kombrig) oficer… Armii Czerwonej trzykrotnie odznaczony orderem Czerwonego Sztandaru, słuchacz sowieckiej Akademii Sztabu generalnego, polski wywiadowca na Zakaukaziu, dezerter z Armii Czerwonej, funkcjonariusz polskiej Straży Granicznej i Policji Państwowej, wyspecjalizowany w zwalczaniu dywersji bolszewickiej, oficer Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich uczestnik bitwy o Narwik, spadochroniarz-cichociemny, uczestnik „Wachlarza”, wysoki oficer Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa odpowiedzialny za akcje likwidacyjne, powstaniec warszawski, niemiecki jeniec, oficer 1. DPanc. gen. Maczka, repatriant do kraju, aresztowany, torturowany, skazany, stracony.

Witold Pasek „Bolesława Kontryma życie zuchwałe. Biografia żołnierza i policjanta 1898-1953”, wyd. Stowarzyszenie Kulturalne Fronda, Warszawa 2006


Na rynek trafiła właśnie dziewiąta już książka Marka Czerwińskiego, pt. „Broń palna”. Składa się ona z dwóch zasadniczych części. Pierwszy rozdział poświęcony jest współczesnym konstrukcjom broni krótkiej, pistoletów maszynowych oraz broni wyborowej i sportowej. Autor skupił swoją uwagę na najnowszych pistoletach i rewolwerach pochodzących z Rosji; podał nie tylko ich parametry taktyczno-technicznych, ale również zasadnicze wady i zalety. Podobnej analizie poddał też współczesne pistolety maszynowe pod nabój 9 x 18 Makarow. Autor ułatwia też czytelnikowi dobór broni krótkiej, analizując różne modele i typy broni, a także kalibry amunicji, również pod względem mocy obalającej.

Szczególnie ciekawe jest porównanie przezeń dwóch „antagonistycznych” konstrukcji: AK 74 i M 16 A 2, dokonane z podkreśleniem zarówno mocnych, jak i słabych stron.

Wśród testów strzeleckich kilku współczesnych sztucerów i karabinów można wyróżnić ocenę możliwości ogniowych starego szwedzkiego kb wz. 1896. Bardzo dużo miejsca zajmuje szczegółowy opis rosyjskiej amunicji kal. 7,62 x 54R. Analizując ogólnie ten rozdział, warto przede wszystkim podkreślić próbę zmierzenia się z problematyką najnowszej rosyjskiej broni strzeleckiej. Szkoda, że tak szczegółowej analizie poddano tylko konstrukcje pod naboje pistoletowe.

W drugim, znacznie mniej rozbudowanym rozdziale autor skupia się na broni myśliwskiej. I choć ta tematyka mniej interesuje Czytelników „Komandosa”, warto zaznaczyć, iż i tutaj znajdziemy ciekawe testy strzeleckie broni samopowtarzalnej oraz „pump action”. W książce przedstawione są m.in. konstrukcje sztucerów Howa, Mannlicher (w tym także wersje wyborowe), Savage czy Merkel SR 1. Książka jest napisana językiem przystępnym, zrozumiałym nawet dla bardzo młodego czytelnika. Całość wydano w sztywnej oprawie, z bogatą szatą graficzną. Liczy ona 260 stron i zawiera aż 211 kolorowych zdjęć.

Marek Czerwiński „Broń palna”, wyd. Bellona, Warszawa 2008


To jedna z najstaranniej wydanych i najprzyjemniejszych lekturze książek poświęconych broni strzeleckiej, chociaż praca nad książką zajęła autorowi – jak sam wspomina we wstępie – około 14 lat, to efekt jest zaiste satysfakcjonujący, bowiem oprócz typowych dla tego rodzaju publikacji zdjęć i rzutów technicznych prezentowanej broni, autor zgromadził obszerną dokumentację fotografii z epoki na których żołnierze armii cesarskiej, Reichswehy i Wehrmachtu z dumą pozują ze zwą ulubiona bronią w ręku lub przy pasie.

Zgromadzenie tego materiału ilustracyjnego oraz właściwe jego zinterpretowanie wymagało szczęścia, czasu i wysiłku. Bardzo interesującym uzupełnieniem zasadniczego tematu książki jest rozdział poświęcony kaburom. Zostały one – co warto podkreślić – perfekcyjnie sfotografowane i to w technice fotografii czarno- białej.

W ogóle na uwagę zasługuje fakt bardzo starannego przygotowania poligraficznego i edytorskiego tej publikacji, która wydano na bardzo dobrym papierze w technice czarno białej fotografii, co niejako ja „postarza” i czyni bardziej nobliwą. W tej lekko archaicznej aurze opowieści autora o fenomenie niemieckiej broni krótkiej czyta się wyśmienicie, zatem ze spokojem i cierpliwością będziemy oczekiwać na zapowiedziany przez autora drugi tom, który będzie poświęcony broni długiej. Żywimy wszakże nadzieję, iż nastąpi to jeszcze za naszego żywota…

Wydawcy zaś gratulujemy dobrej passy, bowiem to druga z kolei bardzo dobra książka w serii po znakomitych „Motocyklach”. XXL

Jacek Wolfram „Broń strzelecka armii niemieckiej 1871 -1945. Część I. Pistolety i rewolwery”, wyd. L&L, Gdańsk 2007


Korpus Ochrony Pogranicza był unikalną formacją militarną stojącą od 1924 roku na straży granic wschodnich II Rzeczpospolitej, zwalczającą zarówno inspirowaną przez Związek Sowiecki prokomunistyczną działalność partyzancką, jak też przemyt. Garnizony i placówki KOP pełniły też w niebagatelnej skali rolę państwową i kulturotwórczą na naszych Kresach. Były to bastiony polskości, o czym w dobitny sposób świadczą wspomnienia i relacje zebrane przez Barbarę Tarkowską w tomie poświęconym Brygadzie KOP „Podole”. O wojskowej wartości tej formacji najlepiej świadczy fakt, iż bataliony rezerwistów KOP – w obliczu niemieckiej agresji – włączono do jednostek pierwszorzutowych, w ramach których bili się świetnie, jak napoleońska Stara Gwardia.

Barbara Tarkowska „Brygada KOP Podole w relacjach i wspomnieniach 1924-1939”, wyd. Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2007


Autorem tej opowieści jest człowiek niezwykły – Stefan „Starba” Bałuk, spadochroniarz-cichociemny, oficer wywiadu AK, powstaniec warszawski; odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Jego książka „Byłem cichociemnym…”, o ile tzw. wychowanie patriotyczne władze zechcą rzeczywiście potraktować poważnie, powinna pojawić się w masowym (i tanim!) nakładzie i być zalecona nie tyle do użytku szkolnego, bo młodzież z zasady nienawidzi lektur, ile być rozpowszechniana wśród wszelkich organizacji społecznych i młodzieżowych, które nad wyraz chętnie podpierają się hasłami i terminologią patriotyczną. W książce tej bowiem, w oparciu o doświadczenia osobiste i bardzo długi żywot własny, autor zawarł istotę tego pojęcia.

Bez drętwego dęcia w narodowe surmy i bogoojczyźnianego patriotyzmu na pokaz, za to z humorem rodem z opowieści łotrzykowskich autor opowiada o czasie wojny, klęski Rzeczpospolitej oraz jej najsilniejszego z aliantów, czyli Francji, przedzieraniu się do walczącej samotnie Wielkiej Brytanii, szkoleniu dywersyjno-spadochronowym, zrzucie do okupowanego kraju, swym uczestnictwie w brutalnej walce konspiracyjnej z okupantem, walce w Powstaniu Warszawskim, wreszcie niewoli, powrocie i ponownej konspiracji w strukturach WiN-u, aż po uwięzienie, wyrok i odsiadkę.

Warto pamiętać, iż barwny i gorzki życiorys autora można uznać za syntezę losów całego pokolenia Polaków, którzy pojęcie patriotyzmu wypełniali konkretną treścią, często własną krwią. Warto też wspomnieć, iż autor z uwagi na poważną wadę wzroku mógłby, gdyby chciał, swobodnie uchylić się od wszelkich powinności wojskowych, a został na własne życzenie żołnierzem Rzeczpospolitej i bohaterem wojennym.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę na dwie zawarte w tej niezwykłej książce kwestie. Autor, zazwyczaj w kilku zwartych zdaniach za to w niebywale jasny i rozważny sposób odnosi się do fundamentalnych sporów i zagadnień, jakie nurtowały ówczesnych Polaków; nie wahając się postawić własnej kropki nad i. W mym przekonaniu opinie autora mogą stanowić podsumowanie wielkich sporów historycznych, jakie toczą się w środowiskach historyków i polityków do dziś. Zaś kwestia druga, która w mym przekonaniu głęboko porusza i powinna stanowić przedmiot głębszej refleksji oraz element w dyskusji nad sensownością Powstania Warszawskiego, to seria zdjęć powstańców w chwili kapitulacji. Choć są wyposażeni w przypadkowy sprzęt i umundurowani w co popadnie, już na pierwszy rzut oka widać, iż nie jest to żadna cywil-banda, lecz żołnierze-kombatanci Polskiego Państwa Podziemnego. Wszyscy są ogoleni i wyczyszczeni, idą do niewoli w szyku dopięci na ostatni posiadany guzik. Defilują przed wrogiem; pokonani, lecz nie pobici i rozgromieni. Ich zacięte twarze znamionują nie tyle klęskę, ile wolę sprzeciwu i gniew.

Jedyną wadą tej książki jest jej skandalicznie wysoka cena detaliczna zbliżająca się do 100 zł, co dla wielu czytelników, a zwłaszcza młodzieży, jest barierą zaporową… XXL

Stefan „Starba” Bałuk „Byłem cichociemnym…”, wyd. Wydawnictwo Askon, Warszawa 2007