1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


Wojna małej Finlandii z imperium sowieckim, jaka wybuchła w grudniu 1939, przeszła do legendy; trudno się temu dziwić, gdyż ten mały kraj i jeszcze mniejszy naród nie ugiął się ani przed szantażem politycznym, ani też przed inwazją wojskową ze strony sowieckiego imperium. Twardo i nad wyraz skutecznie stawił najazdowi opór. Udziałowi Finlandii w wojnie, czy też raczej w… trzech wojnach, jakie miały miejsce w latach 1939-1945, poświęcony jest skromny tomik Ospreya.

Z zamieszczonych w nim licznych zdjęć i opisów wyłania się obraz przedziwnej armii – uzbrojonej i wyposażonej sprzęt najrozmaitszego pochodzenia; szwedzki, włoski, francuski, brytyjski, amerykański, sowiecki (zdobyczny!) i własny – będący istnym melanżem archaizmu i nowoczesności. Żołnierze, jako jednostki prezentują się niczym „wojsko królowej Jadwigi” w umundurowaniu równie przypadkowym, co znakomicie dostosowanym do warunków terenowych i klimatycznych.

W tym miejscu jednak należy poczynić zastrzeżenie, nie mamy do czynienia z przypadkową zbieraniną ochotników, lecz z zahartowaną w bojach armią, gdzie każdy żołnierz czy też oficer tkwi dokładnie na swoim miejscu i czyni dokładnie to, co do niego należy. Szczery podziw budzi fakt, iż armia tak ubogo wyposażona i uzbrojona nie tylko stanęła do walki z dwoma superpotęgami – ZSRR, a potem Niemcami – ale ze starć tych wyszła obronną ręką, wymuszając dla siebie respekt, a dla swego kraju niepodległość.

XXL
Philip Jowett, Rent Snodgrass „Finlandia w wojnie 1939-1945” (seria Osprey), wyd. Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2010

Marszałek Gustaf Mannerheim jest postacią pomnikową. Nie tylko stał się „ojcem” fińskiej niepodległości, stawiając czoła bolszewickiemu przewrotowi w 1918 roku, ale też skutecznie dowodził armią fińska w okresie II wojny światowej, a następnie bezpiecznie wyprowadził kraj z wojennej opresji. Takiego go znamy i podziwiamy, lecz ciekawy czytelnik, który sięgnie po niekonwencjonalną biografię Mannerheima autorstwa Jonatana Clemensa, będzie miał znakomitą okazję, by poznać tę frapującą postać, zanim jeszcze zastygła ona w spiżowej pozie zwycięskiego wodza. Mamy więc do czynienia z człowiekiem pełnym wigoru, prawdziwym hultajem i zawadiaką, co rusz usuwanym ze szkół, rezolutnym, ambitnym hołyszem, który wcale nie gardzi „ścieżkami na skróty” w drodze na szczyty w carskiej armii. Młodemu Mannerheimowi nie zbywa ani na inwencji, ani też na odwadze, o czym świadczy fakt, iż pod „przykrywką” szwedzkiego antropologa przez dwa lata podróżował po Azji Wschodniej jako tajny carski agent.
Warto nadmienić, iż przyszły wódz Finów, jako wysoki oficer kawalerii pełnił służbę na ziemiach polskich – w Kaliszu i w Warszawie. Spisał się dzielnie w wojnie rosyjsko-japońskiej (1905-1906) oraz w I wojnie światowej, zaś przywódcą niepodległej Finlandii został poniekąd mimo woli. I wówczas jego gwiazda, jako zwycięskiego wodza i sprawnego polityka, rozbłysła w całej pełni.

XXL
Jonatan Clements „Mannerheim. Polityk, żołnierz, szpieg”, wyd. Wydawnictwo
Replika, Zakrzewo, 2010


W wyniku kilkudziesięciu lat systematycznego zakłamywania historii formacji niepodległościowych będących zbrojnym ramieniem Polskiego Państwa Podziemnego nie doczekaliśmy się otwartej możliwości badania ich najbardziej kontrowersyjnych działań. Jest to zrozumiałe, ponieważ jak w tym przypadku, jakiekolwiek wyjście na światło relacji „egzekutorów”, czyli osób likwidujących konfidentów, pospolite szumowiny i bandytów związanych z niemiecką władzą okupacyjną mogłoby być wykorzystane przeciw całemu środowisku, które ów likwidator reprezentował.
Na szczęście mimo ewidentnego istnienia owej swoistej cenzury i autocenzury środowisk kombatanckich relacje takie, jak te zawarte w fenomenalnej książce-wspomnieniu Stefana Dąmbskiego z lat anty-okupacyjnej działalności są pewną odtrutką na cukierkowy i pełen infantylnych idiotyzmów świat kreowany obecnie w serialu „Czas Honoru”. Działanie podziemia to z pewnością nie kolorowe baśnie, ale twarda, brutalna rzeczywistość i krwawa praca w obronie własnej Ojczyzny, niemająca nic wspólnego z wyidealizowanym tworem mającym stworzyć miałkiego bohatera w osnowie politycznej poprawności, który co i rusz przeżywa rozterki duchowe, sercowe i psychiczne. Stefan Dąmbski bardzo szczerze opowiada historie, których sam był uczestnikiem, a skondensowanie faktów i opisy likwidacji bardzo mocno działają na wyobraźnię czytelnika. Wspomnienia te doczekały się jednak sprzeciwu ze strony środowiska AK-owskiego, które przywiązane do „jedynie słusznej” wizji czynu niepodległościowego stara się zapobiegawczo omijać tematy kontrowersyjne. Nie jest to przypadkowe, ponieważ istnieją w Polsce opiniotwórcze środowiska, które wzmagają swą „rewolucyjną czujność” na każdą aktywność w zakresie promocji działań propaństwowych i patriotycznych o odcieniu innym niż ten raz na zawsze „ustalony.” Pierwsza publikacja skróconych wspomnień Dąmbskiego wydanych przez „Kartę” (które polecaliśmy przy tekście o Jerzym Nachtmanie „Egzekutor z NSZ” w numerze 10/2010) spotkały się z negatywnym listem prezesa ZG Światowego Związku Żołnierzy AK śp. Czesława Cywińskiego (zginął tragicznie w katastrofie smoleńskiej), poddającym wątpliwości prawdziwość spisanej relacji. Zarówno list Cywińskiego, jak i merytoryczna obrona przez historyka Grzegorza Ostasza znajduje się w opublikowanej, książce jako swoisty suplement. Wydaje się jednak, że rację ma Ostasz, który bardzo dokładnie analizuje, a następnie odpiera wszelkie zarzuty i wspiera wersję Dąmbskiego. Stefan Dąmbski bardzo plastycznie opisuje sposób wykonywania egzekucji, które zasadniczo nie różniły się od siebie, co do procedury oraz swego przebiegu, poza miejscem i datą. Przedstawia całą machinę podziemnego wymiaru sprawiedliwości, która w czas wojny była jedyną możliwością utrzymania w ryzach przez Polskie Państwo Podziemne osób „kontestujących” albo jawnie działających przeciw własnemu narodowi. Osoby zainteresowane tym tematem powinny zajrzeć także do publikacji Sergiusza Piaseckiego, który z ramienia AK dokonywał „rozwałek” („Dla honoru organizacji”) oraz wspomnień Dragana „Draży” Sotirovića („Europa na licytacji”), pod którego komendą działał Stefan Dąmbski. Szczerze polecam lekturę „Egzekutora”, gdyż publikacja ta jest ważnym głosem w dyskusji dotyczącej konspiracyjnej rzeczywistości. Tę książkę trzeba przeczytać.

Piotr Szalaty
Stefan Dąbski „Egzekutor”, wyd. Ośrodek Karta, Warszawa 2010


Wojna obronna z września 1939 roku doczekała się w polskim piśmiennictwie historycznym potężnej ilości publikacji. Zasadne wydaje się zatem pytanie – czy warto drążyć ten po wielekroć opisywany i komentowany temat? Odpowiedź mogłaby brzmieć tak: obszar przeznaczony dla wielkich syntez historycznych wprawdzie się skurczył, ale wciąż jest sporo wolnego pola dla badań o charakterze przyczynkarskim i regionalistycznym. W tym przeświadczeniu utwierdza mnie niezwykle wartościowa publikacja poświęcona dwóm krwawym bitwom, jakie u schyłku września stoczyło z Wehrmachtem Wojsko Polskie i to w skrajnie beznadziejnej sytuacji politycznej i wojskowej, w której w zasadzie – poza honorem – nie było już o co się bić…

Publikacja składa się z 12 samodzielnych artykułów o bardzo zróżnicowanej treści (pierwszy z nich zawiera arcyciekawą analizę „demonologii” hitleryzmu), które – krok po kroku – z wysokiego poziomu ogólności sprowadzają nas wprost na pole tomaszowskich bitew. W zasadzie niemal każdy z tekstów zawiera pakiet niezwykle interesujących, przyczynkarskich informacji, a wśród nich na szczególną uwagę zasługuje artykuł Jana Bańbora, który zapoznaje nas ze stanowiskiem strony przeciwnej na przebieg walk pod Tomaszowem.

Ta niezwykle interesująca i w pełni profesjonalna publikacja jest pokłosiem sesji naukowej, jaka miała miejsce w Tomaszowie Lubelskim w roku ubiegłym podczas kilkudniowych obchodów rocznicy wrześniowych walk. Jest też ona świadectwem ambicji intelektualnych oraz sprawności organizacyjnej lokalnego środowiska reprezentującego jeden z najuboższych regionów naszego kraju oraz przykładem właściwego zrozumienia przez to środowisko idei „polityki historycznej”. O wartości omawianej książki najlepiej świadczy fakt, iż jest ona już niemal do cna wyprzedana.

XXL
pod red. Tadeusza Guza, Wojciecha Lisa, Ryszarda Sobczuka „Bitwy
pod Tomaszowem Lubelskim, wyd. Wydawnictwo Werset, Lublin 2010

Korpus Ochrony Pogranicza to bez wątpienia elita armii II Rzeczypospolitej, świadczy o tym postawa żołnierzy tej formacji w bitwach pod Jordanowem, Węgierską Górką (z Niemcami), czy też pod Szackiem i Wytycznem (z Sowietami). Nic też dziwnego, iż wzięci do niewoli żołnierze KOP-u często byli ofiarami zbrodni wojennych oraz prześladowania ze strony obu okupantów. Ocalałe z wojennej pożogi dziedzictwo tej walecznej formacji znajduje się pod opieką Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie, skąd dr Paweł Subisz wydobył, opracował i opatrzył komentarzem cenny dokument – „Instrukcję służby Korpusu Ochrony Pogranicza” z 1928 r.

XXL
Oprac. Paweł Subisz „Instrukcja służby Korpusu Ochrony Pogranicza”,
wyd. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2010


Problematyka działań bojowych prowadzonych podczas II wojny światowej na obszarze północnej Europy traktowana był w polskiej literaturze dość wybiórczo. Dobrze stało się więc, że Bellona podjęła się trudu wydania książki norweskiego badacza Asbjorna Jaklina „Wojna Hitlera na północy Europy”. Jest ona wynikiem głębokich studiów prowadzonych w archiwach i bibliotekach, lektury dokumentów politycznych i wojskowych, monografii, prac o charakterze biograficznym, ale również osobistych relacji uczestników wydarzeń. Autor wykazał się zaiste benedyktyńską cierpliwością, co nie oznacza jednak, że rezultaty kwerendy można uznać za w pełni satysfakcjonujące, gdyż arcyciekawe zagadnienie brytyjskich zamysłów opanowania północnej Norwegii zostało opracowane jedynie w oparciu o pamiętniki Winstona Churchilla.

Uwaga powyższa w znikomym jednak stopniu wpływa na całościową, wysoką ocenę publikacji. Jaklin w 22 rozdziałach, z których każdy w zasadzie może być samoistnym szkicem, przedstawił bardzo rozległe spektrum zagadnień, od reakcji armii norweskiej na niemiecką inwazję w roku 1940, poprzez różne wymiary okupacji (skupił się zwłaszcza na nieznanym epizodzie martyrologii jeńców jugosłowiańskich), działania na północnym froncie niemiecko-sowieckim, aktywność aliantów na Svalbardzie, sowiecką działalność rozpoznawczo – dywersyjną w Norwegii, wielki odwrót armii niemieckiej do Norwegii po odwróceniu sojuszy przez Finów, aż po ponowne przejmowanie administracji przez Norwegów po kapitulacji Rzeszy i rozliczenia z kolaborantami. Na uznanie zasługuje ponadto zamieszczenie w pracy map pozwalających czytelnikowi na osadzenie opisywanych wydarzeń w konkretnych realiach geograficznych.

Podkreślić należy, że nie jest to kompletna monografia, nie taki był zresztą zamysł autora, a raczej próba opisania wybranych wydarzeń przez pryzmat losów, ocen i opinii ich uczestników. W następstwie takiego podejścia powstała praca frapująca, a jednocześnie bardzo wartościowa po względem poznawczym. Wiele z wątków poruszonych sygnalnie zaledwie przez Jaklina powinno stać się przy tym przedmiotem odrębnych badań i to prowadzonych przez międzynarodowe, interdyscyplinarne zespoły. Zaliczyć można do nich na przykład: zagadnienie współpracy między Niemcami a Szwecją podczas II wojny światowej (i nie chodzi tu bynajmniej o eksport rudy, a takie kwestie jak zlecenia na budowę baraków dla wojsk na północy lokowane w szwedzkiej branży drzewnej, usługi transportowe świadczone na rzecz Niemców przez podmioty szwedzkie, czy funkcjonowanie w Uppsali wielkich składów logistycznych zaopatrujących wojska Hitlera na froncie murmańskim), problematykę załogowych i automatycznych niemieckich stacji obserwacji pogody funkcjonujących w Arktyce w latach 1941-1945, kwestię zasięgu i skali aktywności sowieckiej na północy Norwegii w latach wojny, zwłaszcza zaś roli informacji rozpoznawczych pozyskiwanych przez Norwegów dla działań okrętów podwodnych CzerwonejFloty.

Wymienione walory pracy pozwalają ją rekomendować jako jedno z bardziej wartościowych opracowań, acz o przyczynkarskim a nie monograficznym charakterze, poświęconych wojnie na północy Europy, a dostępnych w języku polskim. Oceny nie zmienia nawet generalnie niezłe, ale w fachowych kwestiach militarnych dość nieporadne tłumaczenie, ale taka to już uroda Bellony, która postanowiła zaoszczędzić na honorariach redaktorów (konsultantów) merytorycznych…

K. K.
Asbjorn Jaklin „Wojna Hitlera na północy Europy”, wyd. Dom Wydawniczy
Bellona, Warszawa 2010


„Czy ktoś jeszcze pamięta o losie Ormian”? – pytał cynicznie Adolf Hitler uczestników narady w Obersalzbergu, podczas której został przesądzony los europejskich Żydów, jacy znaleźli się na terenach zajętych przez III Rzeszę. Tak więc ostateczne rozwiązanie „kwestii ormiańskiej” przez państwo tureckie, wskutek rzezi i masowych deportacji ludności ormiańskiej (co miało miejsce od wiosny 1915 r. do jesieni roku 1916), która zamieszkiwała wschodnie obszary Anatolii od czasów biblijnych stanowiło jedną z przesłanek holokaustu. Kwestia ta, mimo iż od tych dramatycznych wydarzeń upłynęło już niemal stulecie, ma nie tylko długotrwałe, lecz także dalekosiężne znaczenie, jest ona bowiem jednym z „rygli”, jakie blokuj wejście Republiki Tureckiej do Unii Europejskiej w charakterze pełnoprawnego członka tej struktury. Stała się ona także przedmiotem wnikliwej, świetnie udokumentowanej i napisanej z niemałym talentem pracy francuskiego intelektualisty Yvesa Ternona, który w 1965 porzucił praktykę lekarską wziętego chirurga i zajął się badaniami nad zjawiskiem „ludobójstwa”. Książka została podzielona na trzy części, z których dwie pierwsze stanowią tło dla dramatycznej części trzeciej, która z precyzją eksterminację narodu ormiańskiego dokumentuje – w wymiarze demograficznym i geograficznym. Niejako przy okazji czytelnik ma sposobność, by zaznajomić się z mechanizmami społecznymi oraz przemianami politycznymi, jakie miały miejsce w Turcji od lat 70. XIX wieku, aż do końca I wojny światowej. W wyniku zderzenia się dwóch świeżo rozbudzonych nacjonalizmów – ormiańskiego i tureckiego w wymiarze materialnym zwyciężył ten ostatni, gdyż to właśnie w jego dyspozycji znajdowały się wszelkie prerogatywy władzy państwowej, lecz to krew wówczas przez Ormian niewinnie przelana wciąż blokuje drogę Turcji do Europy.

XXL
Yves Ternon „Ormianie. Historia zapomnianego ludobójstwa”,
wyd. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,
Kraków 2005