1 2 3 4 5 6 7 8 9


Książka ta opowiada o dramatycznych losach Olega Zakirova, oficera KGB, który poświęcił swoją karierę w „organach” oraz naraził bezpieczeństwo własne i swojej rodziny, uparcie zbierając materiał dowodowy w sprawie zbrodni katyńskiej. To właśnie Zakirov w latach 90. ubiegłego stulecia dotarł do najstarszych, żyjących wówczas jeszcze bezpośrednich świadków i uczestników tej zbrodni i przesłuchał ich – zgodnie z wymogami procedury procesowej. Ich wszechstronie udokumentowane i podpisane własnorcznie zeznania ujawniające przebieg i okoliczności zamordowania polskich oficerów w Katyniu są – dzięki spokojnemu uporowi Fakirowa – na drodze procesowej nie do podważenia.
Sama narracja rozpoczyna się niespiesznie i w zasadzie jest biograficznym zapisem losów autora, typowego „człowieka radzieckiego”, urodzonego z matki Rosjanki i ojca-Tadżyka, zamieszkującego jedno z prowincjonalnych miast sowieckiego imperium. Ani rodzina autora, ani on sam, ani też środowisko z którego się wywodził i w którym mieszkał, nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle ogólnosowieckiej przeciętności. No może z wyjątkiem pewnej wewnętrznej dumy, cichego poczucia godności własnej i ambicji, by wyrwać się poza rodzinne opłotki – ale nie za każdą cenę. Kariera Zakirova w strukturach KGB przebiega mozolnie i obfituje w liczne meandry, konflikty i załamania. Nasz bohater w zasadzie nigdzie nie może znaleźć sobie miejsca i wygodnie się „ustawić”. Dzięki temu poznajemy mentalność, obyczaje i mechanizmy wewnętrzne funkcjonujące w tej niezwykle rozdętej strukturze bezpieczeństwa. Na uwagę zasługują również rozdziały opowiadające o służbie Zakirova w Afganistanie – to jedne z lepszych fragmentów książki. Ale prawdziwa „jazda” rozpoczyna się w czasie jego służby w smoleńskim KGB, zwłaszcza od chwili, gdy tego trochę ofermowatego i „nie rokującego” – zdaniem przełożonych – oficera skierowano na boczny tor, do wyjaśnienia sprawy katyńskiej. I nagle stało się coś, czego nie spodziewał się nikt. Zakirov błysnął śledczym pazurem, ustalił, skłonił do mówienia i formalnie przesłuchał bezcennych dla sprawy świadków… Skromny major odsłonił „kremlowską tajemnicę nr 1” i tak jak to sobie wymarzył, przebił w realu filmowego Stirlitza. Najistotniejsze jest to, że w opowieści Zakirowa nadal tkwi dramatyczny potencjał, jak np. jego świadectwo o bohaterskiej trzydniowej walce z bronią w ręku jednego z polskich oficerów w podziemiach smoleńskiego KGB; i w mym przekonaniu warto z tego potencjału skorzystać. XXL

Oleg Zakirov „Obcy element”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis,
Pozań 2010


„Pogoda sprzyja Niemcom. Alianci nigdy dotąd nie prowadzili tak dużej operacji wojskowej przy tak złych warunkach atmosferycznych” – czytamy. Tak zaczyna się amerykański komiks poświęcony lądowaniu w Normandii, noszący tytuł „Punkt zwrotny”, a wydany w Polsce przez krakowskie wydawnictwo Astra. Komiks jest częścią serii albumów prezentujących najważniejsze epizody II wojny światowej, na Zachodzie publikowanej przez znaną oficynę Osprey. Tomik o lądowaniu w Normandii przedstawia wydarzenia inwazji począwszy od nocy z 5 na 6 czerwca 1944 r. I tak czytamy o amerykańskich i brytyjskich spadochroniarzach zrzuconych nad Francją, a których zadaniem było opanowanie mostów i skrzyżowań. Oglądamy nieudane lądowania szybowców i śmierć żołnierzy zrzuconych na rozlewiska, a potem walkę o utrzymanie zajętych pozycji. Kolejne strony przedstawiają lądowanie desantu morskiego na plażach Utah, Omaha, Juno, Gold i Sword.B ohaterami opowieści są tutaj sierżanci Alfred Eigenberg i Tom Vallence, oczami których oglądamy krwawe wydarzenia rozgrywające się w amerykańskim pasie lądowania. Pokazano także plażę Juno, na której desantowali Kanadyjczycy, a następnie ich walkę o miejscowości Courseulles i Bernieres. W tym drugim miejscu natarciem dowodzi por. W.G. Herbert z kanadyjskiego Królewskiego Pułku Strzelców. On i dwaj inni żołnierze unieszkodliwiają sprawnie niemiecki bunkier górujący nad plażą. Z kolei na plaży Gold lądują Brytyjczycy. Tutaj niemiecki bunkier zdobywa starszy sierżant Hollis z batalionu Green Howards. Hollis przeżył walki i ewakuację z Dunkierki w 1940 r. i od tamtej pory bez litości poluje na wroga. Także teraz, w ciągu kilku minut niszczy bunkier zabijając dwóch niemieckich żołnierzy przy karabinie maszynowym. Autorzy nie zapomnieli o epizodzie zdobycia przez amerykańskich komandosów stanowisk dużych dział artylerii przybrzeżnej między plażami Omaha i Utah. Komandosi ppłk. Jamesa Ruddera mozolnie wspinali się na strome skały, w walce likwidowali niemiecką obsadę, by na końcu przekonać się, że Niemcy nie zdążyli wyposażyć swych stanowisk w działa...
Jest też epizod z plaży Omaha, na której pod gradem kul zalegli amerykańscy piechurzy. Do walki poderwał ich gen. Norman Cota rozkazując jednemu z żołnierzy uruchomienie... spychacza bezczynnie porzuconego na plaży. Pokazano też walkę brytyjskiego pułku Shropshire z nacierającymi niemieckimi czołgami, a także spotkanie oddziałów desantu morskiego i powietrznego przy uchwyconych mostach na kanale Caen (ze słynnym zdaniem jednego ze spadochroniarzy „Słyszę kobzy!”).
Komiks zaopatrzony został we wprowadzenie historyczne, mapy, słowniczek, bibliografię i archiwalne fotografie, a wydano go na dobrej jakości papierze. Pewną wadą publikacji są dość proste rysunki i uproszczony przekaz.

Paweł Stachnik


„D-Day” Antony’ego Beevora – to wielki historyczny fresk opowiadający o kulisach, przebiegu i efektach jednej z największych operacji desantowych w historii wojen, sławetnego lądowania aliantów na plażach Normandii, 6 czerwca 1944 r. Na ten „najdłuższy dzień” z nadzieją oczekiwały narody ujarzmionej przez III Rzeszę Europy, a pomyślny przebieg inwazji dodał wigoru wszystkim ruchom partyzanckim na okupowanym kontynencie. W obliczu sukcesu alianckiej inwazji Hitler, jako przywódca błyskawicznie tracił autorytet w swej armii, czego efektem był (nieudany) zamach przeprowadzony na niego przez pułkownika von Staufenberga w Wilczym Szańcu, 20 czerwca 1944. Mimo że jego książka (łącznie z pełnym aparatem naukowym) liczy ponad 600 stron, Beevor nie rozwodzi się w niej niemal wcale nad skomplikowaną procedurą przygotowań planistycznych do inwazji; jego żywiołem jest bitwa, konkretny przebieg działań zbrojnych prowadzonych podczas inwazji. Co więcej, zachowując wszelkie parametry myślenia i pisania o wymiarze strategicznym, nasycił treść swojej książki barwnymi, pełnokrwistymi epizodami i określeniami, które lokują czytelnika niemal tuż obok walczących żołnierzy. Także sposób narracji – prowadzonej w „krótkich, żołnierskich słowach”, stanowi wehikuł, który przemieszcza nas wartko wzdłuż i wszerz pola bitwy, przez co w te 600 stron lektury idzie się dosłownie „jak w dym”. XXL

Antony Beevor „D-Day. Bitwa o Normandię”, wyd. Wydawnictwo
Znak, Kraków 2010


„Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” autorstwa Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego
to książka, na którą czekało od dawna środowisko miłośników historii II wojny światowej. Przygotowywana przez autora przez cztery lata, 664 stronicowa publikacja z niezwykłą dbałością o szczegóły ukazuje nie tylko obraz walk w ciągu siedmiu pierwszych dni września, ale i historię Wojskowej Składnicy Tranzytowej, a także powojenne losy półwyspu Westerplatte. Pod wieloma względami jest to niemal analityczne studium historyczno-wojskowe poświęcone obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

W „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” ta właśnie szczegółowość wysuwa się na plan pierwszy. Mamy tu do czynienia z kompletną publikacją monograficzną, ukazującą m.in. na podstawie nieznanych wcześniej relacji, prywatnej korespondencji i pamiętników obrońców, niemieckich raportów wojskowych i dzienników okrętowych, obraz siedmiodniowych walk z dokładnością w zasadzie co do minuty. Na uwagę zasługuje też autorska analiza źródeł, w tym np. kilku relacji tej samej osoby dotyczącej jednego zdarzenia, ale spisanych w różnych okresach czasu. Dzięki niezwykłej szczegółowości publikacji, epizody – zarówno te znane wcześniej, jak i te odkryte przez autora, zyskały wreszcie precyzyjne umiejscowienie w czasie. Zwraca uwagę też niespotykana we wcześniejszych publikacjach dokładna analiza taktyki obu stron walk o Westerplatte zestawiana m.in. z przedwojennymi podręcznikami taktyki piechoty, czy wojskowymi instrukcjami. Książka ujawnia kilkadziesiąt nieznanych szerzej wydarzeń związanych z dziejami Westerplatte, jak choćby m.in. fakt zakupu półwyspu Westerplatte z rąk niemieckich przez Polaków po I wojnie światowej. Poznajemy wreszcie, kto i dlaczego strzelił na przedpolu Składnicy 1 IX o godz. 4.30

Dowiadujemy się o nocnej walce z Niemcami w kasynie podoficerskim, czy też o próbie uratowania ciężko rannego strz. Ussa przez niemiecki patrol. Niezwykle istotny jest dla całości książki demontaż mitu o rzekomym rozkazie obrony mającejtrwać tylko 12 godzin. Wspiera w tym autora załącznik z sensacyjną korespondencją płk. S. Fabiszewskiego, komendanta Składnicy w latach 1933-38, który po wojnie walczył z właśnie z tym mitem szkodzącym legendzie obrońców. Prowadził on również prywatne dochodzenie mające ustalić – dlaczego obrona Westerplatte trwała tak krótko (Składnica była przygotowywana do 3-4 tygodniowej walki)? Mariusz Wójtowicz-Podhorski jest znany z wieloletniego badania konfliktu pomiędzy dwoma najwyższymi oficerami, przebywającymi podczas obrony na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej – mjr. Sucharskim i kpt. Dąbrowskim. Wątek ten nie jest jednak dla autora pierwszoplanowy. W publikacji Wójtowicza-Podhorskiego poznajemy osoby innych bohaterów, którzy choć wcześniej odnotowywani, to zwykle byli ukazywani na drugim lub trzecim planie. W książce Podhorskiego bez wątpienia postacią pierwszoplanową jest doświadczony weteran, chor. Jan Gryczman, dzięki któremu tak naprawdę zaczęła się siedmiodniowa obrona placówki w pierwszej godzinie wojny. Szczególną uwagę autor poświęca też bohaterskiemu lekarzowi kpt. Mieczysławowi Słabemu, zakatowanemu po wojnie przez Informację Wojskową. Zawarty w tej publikacji obraz historii Westerplatte uzupełniony jest gigantyczną wprost ilością aż 691 fotografii (!) archiwalnych, jak i współczesnych,
zaaranżowanych specjalnie dla potrzeb zilustrowania tejże książki z udziałem grup rekonstrukcji historycznych. Jest to ilość dokumentacji fotograficznej dotychczas niespotykana w żadnej innej podobnej publikacji. Monografia składa się z: przedmowy, dwunastu rozdziałów, załączników, dodatków, planów, kalendarium, bibliografii i indeksu nazwisk oraz nazw. W 27 dodatkach i załącznikach odnotowujemy ponadto efekt kilkuletniej benedyktyńskiej pracy autora, czyli m.in. szczegółowy spis nazwisk i stopni polskich żołnierzy oraz ich przydziały na stanowiska bojowe w dniach 1-7 IX 39 r., prawdopodobny przydział żołnierzy WST na Westerplatte na stanowiska bojowe rankiem 1 IX, wykazy polskich i niemieckich żołnierzy zabitych, ciężko i lekko rannych w trakcie walk o Westerplatte. Książkę uzupełniają szczegółowe dane oraz ilustracje uzbrojenia i sprzętu obydwu walczących stron. Interesujące jest też poglądowe porównanie sił zaangażowanych w walki o Westerplatte, czy też załącznik: „Westerplatte po wojnie – krajobraz po bitwie” opisujący dzieje Westerplatte od 1945 r. aż do dnia dzisiejszego. Książka zawiera ponadto 28 perfekcyjnie przygotowanych map, które zostały wykonane w oparciu o bardzo szczegółową mapę topograficzną z 1934 r. obejmującą m.in. położenie pojedynczych latarni, umocnień polowych, posterunków. Mapy obrazujące poszczególne etapy działań pokazują nie tylko przebieg natarć z udziałem poszczególnych plutonów, ale nawet ważne epizody np. z udziałem zaledwie dwóch żołnierzy (rozkręcenie toru przez Polaków). Ciekawostką jest też nigdy wcześniej nie publikowany plan współczesnego wyglądu Westerplatte nałożonego na plan z 1934 r. To, co odnajdziemy w tej intrygującej publikacji, a czego wcześniej nie było w innych monografiach bitew to m.in. trójwymiarowe wizualizacje obiektów fortyfikacyjnych z dołączonymi planami i wykazem żołnierzy walczących na danym stanowisku bojowym. Rzuty poziome i zdjęcia wykonane przez autora w miejscach niedostępnych dla osób zwiedzających Westerplatte znakomicie uzupełniają wizualizacje, umożliwiając czytelnikowi „poruszanie się” po Składnicy w trakcie lektury książki. Publikacja opatrzona jest bardzo dokładnymi przypisami autora, których jest łącznie 2699! W przypisach autor umieścił często wyniki własnych badań, gdzie wielokrotnie podkreśla, że pojawiające się sprzeczności w różnych źródłach pozostawia do wyjaśnienia w przyszłości. Zastrzega on również, że być może ich rozwiązanie może się okazać już niemożliwe. Cennym uzupełnieniem publikacji jest też kalendarium wydarzeń zaczynające się od 1919 r., a kończące na 2009 r. Książkę zamyka bibliografia z wykazem źródeł, książek, planów i map, opracowań, tytułów prasowych, audycji radiowych, materiałów filmowych, instrukcji wojskowych, która obejmuje aż 19 stron. Książka jest dobrze skonstruowana, więc dobrze się z niej korzysta wydarzeń ją czyta; miejscami jak fascynującą paradokumentalną opowieść. W tym miejscu należy podkreślić bardzo wysoki poziom edytorski wydawnictwa, będąc zasługą oficyny AJ-Press. Jedynymi grzechami publikacji jest miejscami dość swobodna interpretacja faktów, a także przedstawieniep rzez autora opinii mogących powodować ostrą polemikę. Tak czy inaczej, praca Podhorskiego, zwłaszcza ze względu na swoją szczegółowość, ma niewątpliwie wyjątkowy, jak na polskie standardy charakter. Absolutnie predestynujący ją do miana bezprecedensowej publikacji na współczesnym rynku wydawniczym. Ze względu jednak na wielość komentarzy oraz wysuwanie przez autora, do czego zresztą ma prawo, wielu hipotez, jest to jednak pozycja skierowana do wyjątkowo świadomego i wyrobionego czytelnika, który ma już ukształtowany własny osąd i porusza się w opisywanym zagadnieniu samodzielnie.

Bartosz Gondek

Marcin Tymiński

Mariusz Wójtowicz-Podhorski „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”, wyd. AJ-Press, Gdańsk 2009


.

Z niekłamaną satysfakcją odnotowuję fakt, iż w ramach współpracy pomiędzy Collegium Civitas i Wydawnictwem Trio – niejako „prawem serii” – ukazują się drukiem wartościowe publikacje z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa; chodzi mi tu oczywiście o bezpieczeństwo mojego państwa – państwa polskiego, a nie jakiejś modelowej republiki platońskiej.
Ten właśnie wysoce kompetentny, a przy tym posiadający walory praktyczne wymiar poniższych publikacji pragnę podkreślić, i właśnie on odpowiada mi najbardziej. Poza tym są one owocem doświadczeń, przemyśleń i współpracy wielu osób posiadających zarówno kompetencje wyniesione wprost z codziennej służby w formacjach zbrojnych Rzeczpospolitej, jak też wysokie kwalifikacje naukowe.

Pierwsza z książek, pod redakcją Kuby Jałoszyńskiego, jest poświęcona zagadnieniom fizycznej walki z zagrożeniami terrorystycznymi i składa się z pakietu tekstów ujętych w sześć rozdziałów - bloków tematycznych napisanych przez jedenastu wysokiej klasy specjalistów.

Druga z publikacji, pod redakcją Krzysztofa Pedela i Stanisława Mocka, poświęcona jest sieci powiązań i współzależności, jakie łączą terrorystów, media (a za ich pośrednictwem światową opinie publiczną) i administrację państwową. Publikacja ta nie tylko odzwierciedla istniejący obecnie stan rzeczy, ale wybiega z prognozami w dalszą przyszłość. I w tym dziele został wykorzystane potencjał autorski licznych krajowych specjalistów.

Ostatnia z książek to autorska monografia Krzysztofa Liedela, który za przedmiot swych rozważań obrał prawdziwy „nerw wojny z terroryzmem”, czyli zarządzanie informacją. Celem tych procedur powinno być uzyskanie jednolitego, spójnego obrazu sytuacji, w czasie rzeczywistym; jest to podstawa skutecznej walki z wszelkimi zagrożeniami, także terrorystycznymi.

XXL

pod red. Kuby Jałoszyńskiego „Zagadnienia fizycznej walki z zagrożeniami terrorystycznymi. Aspekty organizacyjne i prawne”, wyd. Collegium Civitas & Wydawnictwo Trio, Warszawa 2010

pod red. Krzysztofa Liedela i Stanisława Mocka „Terroryzm w medialnym obrazie świata”, wyd. Collegium Civitas, Instytut Nauk Politycznych PAN & Wydawnictwo Trio, Warszawa 2010

Krzysztof Liedel „Zarządzanie informacją w walce z terroryzmem”, wyd. Collegium Civitas & Wydawnictwo Trio, Warszawa 2010


W książce tej zostało opublikowanych dwadzieścia jeden referatów wygłoszonych podczas konferencji naukowej zorganizowanej w maju 2009 r. przez Koło Naukowe Politologów „Pro Res Publica”, przy merytorycznym wsparciu Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem Uniwersytetu Szczecińskiego. Tematyka referatów obejmowała szerokie spektrum zagadnień: od polsko-japońskiej współpracy wywiadowczej w latach 1904–1944 r. (referat prof. A. Pepłońskiego) do problematyki osłony kontrwywiadowczej garnizonów Armii Radzieckiej na Pomorzu Zachodnim (A. Bierca). Omawiane zagadnienia zostały ukazane w ujęciu historycznym oraz współczesnym. Z zakresu tematyki polskiej pozostającej w kręgu zainteresowania MMS „Komandos” w publikacji tej omówiono kwestię wojskowych służb specjalnych; ich przeszłość, teraźniejszość, reformy i przyszłość. Przeanalizowano historię cywilnych służb specjalnych po 1989 r., działalność ABW na rzecz ochrony informacji niejawnych, uprawnienia naszych służb w zakresie zwalczania terroryzmu. Dwójka autorów zajęła się współpracą służb policyjnych i innych państwowych służb bezpieczeństwa w ramach porozumienia z Schengen oraz integracją UE w dziedzinie wywiadu oraz wynikającymi z tego faktu implikacjami dla transatlantyckiego systemu bezpieczeństwa. Inni referenci zajmowali się wykorzystaniem otwartych źródeł informacji w działalności wywiadowczej, teorią wojny informacyjnej, korupcyjnym potencjałem tajnych służb, początkami służb specjalnych RFN (organizacją Gehlena) oraz wybranymi aspektami działalności Mossadu. Została także podjęta próba ukazania wpływu służb specjalnych na życie społeczno-polityczne w Polsce. W trzech referatach przedstawiono konkretne akcje wywiadowczo-rozpoznawcze: schwytanie przywódcy Partii Pracujących Kurdystanu Abdullaha Ocalana, historię Leona Sowińskiego prowadzącego rekonesans, dla wywiadu AK, fabryki benzyny syntetycznej w Policach oraz działalność operacyjną SB podczas wydarzeń przełomu 1970/1971 w Szczecinie. Uczestnikami konferencji byli studenci, absolwenci oraz pracownicy naukowi wielu uczelni z całego kraju. Najliczniej były reprezentowane: Uniwersytet Szczeciński, Uniwersytet Jagielloński oraz Akademia Obrony Narodowej. Walorem książki jest to, że spotkały się w niej opinie początkujących naukowców i studentów oraz osób posiadających sporą wiedzę praktyczną w omawianej materii. Redaktor naukowy opracowania profesor Wiesław Wróblewski, jest inicjatorem wielu ciekawych konferencji, znawcą tematyki, przewodniczącym Rady Programowej czasopisma „Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka” oraz kierownikiem Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem US. Książka ta posiada znaczące walory poznawcze oraz dydaktyczne. Jej słabością, wynikającą z przebiegu konferencji i tematyki zgłoszonych referatów jest niezajęcie się, poza Niemcami, historią i współczesnością służb specjalnych naszych sąsiadów. Tak sojuszników jak i potencjalnych konkurentów w zmaganiach na tajnym froncie. Mimo to powinna się ona znaleźć wśród lektur wszystkich, którzy naukowo i hobbystycznie są zainteresowani działalnością wywiadu i kontrwywiadu.

Kazimierz Kraj
pod red. naukową W. Wróblewskiego „Wywiad i kontrwywiad w świecie”, wyd. Katedra
Badań nad Konfliktami i Pokojem Uniwersytetu Szczecińskiego, Szczecin 2009, ss. 302


Obszerna publikacja Mariusza Bechty poświecona konspiracji politycznej i wojskowej Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952, to rzecz godna uwagi i należytego odnotowania.
Jest bowiem poświęcona obozowi politycznemu i jego organizacjom zbrojnym, który twardo walczył zarówno z Niemcami, jak i Sowietami, pozostając jednocześnie w dość chłodnych relacjach z Delegaturą Rządu na Kraj i KG Armii Krajowej. To polityczne i wojskowe „osamotnienie” żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych pogłębiały złożona sytuacja religijna i etniczna występująca na Podlasiu; mimo tych skrajnie niekorzystnych okoliczności żołnierze NSZ walczyli zażarcie i skutecznie. I choć w ostatecznym rozrachunku nie byli w stanie odwrócić fatalnego dla Polski biegu wydarzeń i ponieśli klęskę, to jednak pamięć i rzetelna wiedza o nich przetrwały próbę czasu, czego świadectwem ta właśnie publikacja.

l

Zagadnieniu pamięci o swej bezpośredniej przeszłości poświęcona jest książka Marty Kurkowskiej-Budzan, która poddała analizie naukowej informacje, jakie przetrwały do naszych czasów o antykomunistycznym podziemiu zbrojnym działającym na przełomie lat 40. i 50. na Białostocczyźnie w opowieściach mieszkańców tego regionu. Zarys koncepcji badania powstał już w 2003 roku, a w roku 2006 przerodził się w konkretny projekt badawczy. Jeśli pominąć rozdziały o charakterze czysto metodologicznym, które mogą być może zainteresować wąskich specjalistów, to z książki tej wyłania się nam obraz swoistej „arki pamięci”, która jest w stanie przechować bardzo wyraźny i konkretny zapis wydarzeń, postaci i charakterów przez wiele dziesięcioleci, w skrajnie wrogich warunkach zewnętrznych.

Książka Zbigniewa Gnata-Wieteski poświęcona antysowieckiej konspiracji niepodległościowej nie posiada wprawdzie zwartej konstrukcji typowej dla klasycznych monografii naukowych, lecz jest publikacją kipiąca wprost od mało znanych faktów, takich jak zacięte walki polskiej partyzantki z Niemcami na wschodnich przedpolach Warszawy, przy równoczesnym unikaniu rozbrojenia i internowania przez sowieckiego „sojusznika”. W książce znalazły się także dwa interesujące szkice o dezercjach żołnierzy WP do oddziałów leśnych, w tym (całego!) 31. pp, jak też kontrposunięć komunistów w postaci wysyłania w lasy w celach prowokacyjnych „fałszywych” oddziałów partyzanckich, które niekiedy były siłami tejże „władzy ludowej”… eksterminowane z powodu szybkiego popadania w demoralizację i pospolity bandytyzm. O skali wrzenia w zniewolonym przez komunę kraju świadczy zaś swoiste „kalendarium oporu” z lat 1945 -1946.

Mariusz Bechta „Między bolszewią a Niemcami. Konspiracja polityczna i wojskowa Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952” (seria: Mazowsze i Podlasiew ogniu 1944-1956), wyd. IPN & Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2008

Marta Kurkowska-Budzan „Antykomunistyczne podziemie zbrojne na Białostocczyźnie. Analiza współczesnej symbolizacji przeszłości”, wyd. Towarzystwo Wydawnicze Historia Iagiellonica, Kraków 2009

Zbigniew Gnat-Wieteska „Z dziejów drugiej konspiracji”, wyd. Oficyna Wydawnicza
Ajaks, Pruszków 2009


Bitwa o Monte Cassino nie miała po 1989 r. szczęścia do rodzimych twórców. Częściej pisali o niej książki cudzoziemcy niż Polacy, zapowiadany niegdyś film fabularny nigdy nie powstał, a na komiks musieliśmy czekać do równej sześćdziesiątej rocznicy zmagań o klasztor. Dopiero w ubiegłym roku bowiem światło dzienne ujrzała rysunkowa opowieść o bitwie stworzona przez dwoje młodych ludzi – Zbigniewa Tomeckiego i Gabrielę Beclę.

Małą próbkę ich pracy można było zobaczyć w recenzowanej na naszych łamach antologii komiksowej
„11/11 Niepodległość”, teraz dostajemy do rąk liczący prawie 130 stron rozbudowany fabularnie album. Jego narratorem jest por. Jakub Grebowski (postać fikcyjna) przydzielony przez Referat Kultury i Prasy II Korpusu do Melchiora Wańkowicza. Wańkowicz zbiera właśnie wśród oficerów i żołnierzy relacje i dokumenty o niedawnej bitwie, ale z powodu swojego krnąbrnego charakteru i niewyparzonego języka
co rusz popada w konflikty z ludźmi, którzy przeszli podczas walk przez piekło.

By położyć temu kres dowództwo przydziela pisarzowi asystenta w osobie Grebowskiego. Ten, przed wojną literat, autor jednej, dobrze przyjętej powieści, ma zadbać, by pisarz przyhamował swój temperament, nie naskakiwał na rozmówców i nie zadawał im nazbyt niewygodnych pytań. Grebowski, niezbyt rad ze swojej „cenzorskiej” funkcji, melduje się u Wańkowicza i razem z nim zaczyna zagłębiać się w wydarzenia z maja 1944 r. Czytając zgromadzone przez pisarza relacje, poznaje przebieg walk o wzgórza 593, 569 i Gardziel, a my poznajemy je razem z nim.

Poszczególne rozdziały komiksu to szczegółowa opowieść o atakach 3. Dywizji Strzelców Karpackich i 5. Kresowej Dywizji Piechoty na pozycje niemieckie. Autorzy wyraźnie poszli w stronę realizmu (by nie powiedzieć naturalizmu) w prezentowaniu bitewnych wydarzeń. Co drugi kadr przynosi widok rozrywanych na strzępy, wylatujących na minie czy rozszarpywanych granatem polskich żołnierzy. Żołnierze klną i modlą się na przemian. Niektórzy poddani piekielnemu niemieckiemu ostrzałowi popadają w obłęd, inni mają dość walki i schodzą ze stanowisk. Na polu bitwy nie ma łączności, nikt nie wie co się dzieje; kompanie i bataliony ponoszą gigantyczne straty. To nie bitwa, to krwawa jatka, przypominająca lądowanie w Normandii pokazane w „Szeregowcu Ryanie”. Dobrze oddają to realistyczne rysunki Gabrieli Becli. Niektóre przypominają wręcz filmowe kadry (świetna panorama nocnego nieba rozświetlonego wystrzałami alianckiej artylerii, nocny bieg nacierających żołnierzy 15. batalionu, strzelający z bunkra niemiecki rkm) i z powodzeniem mogłyby posłużyć za storyboard do wojennego filmu. Paradoksalnie, autorka znacznie gorzej radzi sobie z rysunkami niebitewnymi. Tutaj postacie bywają sztuczne, a nader często ewidentnie źle narysowane. Komiks jest czarno-biały, co nadaje mu mroczność, choć wydaje się, że kolor wyszedłby mu na lepsze, dodając rysunkom mocy i wyrazistości (czego dobrym przykładem kolorowa okładka). Sprzęt, broń i ekwipunek oddane są dobrze, za co rysowniczce należy się uznanie. Skądinąd wiadomo, że pomocy przy powstawaniu komiksu udzielali członkowie grup rekonstrukcyjnych, w tym tych opisywanych niegdyś na łamach „Komandosa” (GRH FJR 1, 1. Samodzielna Kompania Commando, GRH Festung Breslau). Album kończy się relacją z nieudanego natarcia na Gardziel. Dalszych wydarzeń bitwy o Monte Cassino spodziewać się należy w drugim tomie. A ujrzy on światło dzienne, jak zapowiadają jego twórcy, tuż przed rocznicą Odzyskania Niepodległości (11 listopada 2010 r.) Z uwagi na ideowe, narracyjne i artystyczne walory tego przedsięwzięcia tom II „Monte Cassino” został objęty patronatem medialnym MMS „Komandos”, a w następnym numerze miesięcznika – na zasadach przedruku – opublikujemy wybór rysunków do niego przeznaczonych. To, co dotychczas zrobiła dwójka autorów – mimo pewnych wad i niedociągnięć – w pełni zasługuje na nasz patronat i kontynuację.

Paweł Stachnik




Obok tej książki nie wolno przejść obojętnie. Na jej kartach głównodowodzący sił koalicyjnych podczas drugiej wojny w Iraku, amerykański generał Ricardo Sanchez opowiada zarówno o całej swej żołnierskiej drodze, jaką przebył w składzie sił lądowych US Army, jak też o przebiegu działań i przyczynach klęski wojsk koalicyjnych w tym kraju. To ważne, że jako dowódca nie waha się przed użyciem słowa „klęska”, w odniesieniu do amerykańskich poczynań polityczno-wojskowych wobec tego kraju. Mówi bez ogródek o swych dylematach, jako osoby odpowiedzialnej zarówno za wykonanie misji, jak też za życie i zdrowie powierzonych sobie żołnierzy. Zdaniem gen. Wesleya K. Clarka – „Sanchez w formie klasycznej powieści napisał obowiązkową lekturę dla każdego stratega, żołnierza czy polityka, który uważa, że ma prawo do wypowiadania się na temat naszych działań w Iraku i ogólnej strategii amerykańskich sił zbrojnych”. Jest to opinia i trafna, i prawdziwa. I dobrze by się stało, gdyby nasi decydenci, powtarzający niczym mantrę zdanie o naszych „zobowiązaniach sojuszniczych”, sięgnęli po tę smutną w gruncie rzeczy lekturę, zapoznali się z autorską wersją „anatomii porażki” i spróbowali wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Bowiem to właśnie elity polityczne są we współczesnym świecie wprost odpowiedzialne za zwycięstwa bądź klęski ponoszone na polach bitew. A to nie jest wirtualna zabawa prowadzona na ekranach monitorów komputerowych, lecz pot i łzy, krew i śmierć konkretnych ludzi, obywateli w mundurach… „Najgorsze, co mogło się zdarzyć, to utracić żołnierza z powodu niewystarczającego szkolenia, dowodzenia czy dyscypliny” – pisze gen. Sanchez w epilogu swej książki i wspomina 843 żołnierzy i marines, jacy zginęli w Iraku podczas jego półtorarocznej służby.

XXL

Gen. por. Ricardo S. Sanchez (& Donald T. Phillips) „Mądrzejszy w boju. Opowieść żołnierza”, wyd. Wydawnictwo Adam Marszałek,
Toruń 2010





Im bardziej topią się lody skuwające rozległe obszary dalekiej Północy, tym gorętsze stają się spory państw ościennych o dostęp do bogactw naturalnych znajdujących się na tym terytorium oraz do północnych szlaków morskich. Na ten „pozaekologiczny” aspekt tzw. efektu cieplarnianego mało kto zwracał dotychczas uwagę. Teraz niespodziewanie nadeszła pora, by bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu, zwłaszcza jako polu ewentualnych przyszłych sporów i konfliktów. Na razie przypominają one zabawę w kotka i myszkę, sprowadzając się do „walki o flagę”. Trwa wyścig o to, kto pierwszy wetknie swą flagę państwową w najwyższą stertę śniegu w okolicy, czemu przyglądają się zdumione pingwiny. Warto jednak przypomnieć, iż w mniej więcej taki sam sposób mocarstwa europejskie zaznaczały swą suwerenność na nowo odkrytych obszarach Afryki w XIX wieku. Warto też pamiętać o smutnych skutkach owych zabaw we wbijanie flagi. Niezależnie od tego, co o tym myślą zdumione pingwiny już za kilkadziesiąt lat (przed rokiem 2100) Ocean Arktyczny może być wolny od lodu. Wówczas pojawi się tam żegluga i zawitają ekspedycje geologiczne; interesy dotyczące tego akwenu staną się oczywiste, a spory międzypaństwowe – ostrzejsze.
Czy zatem „państwa arktyczne”: Rosja, USA, Kanada, Norwegia i Dania „wezmą się za łby”? Czy pojawią się jacyś nowi gracze, jak choćby zjednoczona Korea i Japonia? Jak będzie się kształtował balans pomiędzy zasadą suwerenności a prawem narodów? Potencjał militarny ulokowany na północy państw posiadających bezpośrednie interesy w tym regionie nie jest obecnie imponujący, niemniej realny układ sił wojskowych może się bardzo szybko zmienić. Warto zatem przyjrzeć się bliżej wszelkim uwarunkowaniom – klimatycznym, geograficznym, możliwości bytowania i prowadzenia działań, w tym także zbrojnych na tej ogromnej „ziemi niczyjej”. Na dalekiej Północy pojawiają się bowiem szanse i zagrożenia, które choć wciąż oddalone w czasie i przestrzeni, mogą wkrótce wpłynąć na „fatalny rozwój wydarzeń”. Tym właśnie kwestiom poświęcona jest nowatorska publikacja Krzysztofa Kubiaka. Tylko czy w naszym polskim zapyziałym zaścianku to w ogóle kogoś obchodzi?...

XXL
Krzysztof Kubiak „Interesy i spory państw w Arktyce”,

wyd. Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław 2009