![]() |
|||
| Bitwa pod Passchendaele to była istna krwawa jatka. „W trzy i pół miesięcznej kampanii zginęło, zaginęło lub zostało rannych co najmniej 500 tys. żołnierzy obu stron. Linia frontu przesunęła się o 8 kilometrów. Niemcy oddali Brytyjczykom 80 kilometrów kwadratowych pustyni”… Tymi gorzkimi słowy autor monografii podsumowuje końcowy efekt tych tytanicznych zmagań trwających przez całą jesień 1917 roku. Warto nadmienić, iż wiosną następnego roku Niemcy odzyskali ten obszar z rąk brytyjskich w ciągu… czterech dni. Omawiana książka zasługuje na wyróżnienie co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze została napisana nad wyraz sprawnie, kompetentnie i przejrzyście z pełną znajomością tematu, na co zapewne miał wpływ fakt, iż autor jest oficerem rezerwy; był też jednym z inicjatorów powołania do życia Legii Akademickiej. Po wtóre, publikacja została zaopatrzona w mapy wykreślone przez profesjonalnego kartografa wojskowego. Po trzecie wreszcie – w ofercie zasłużonej zabrzańskiej oficyny Infort jest pierwszą książką (a z tego, co wiemy, nie ostatnią) poświęconą konfliktom rozgrywającym się w XX wieku, czyli niemal współcześnie. Swoją drogą na ironię losu zakrawa fakt, iż tego typu wartościowe, wręcz pionierskie publikacje, przydatne w kształceniu kadry oficerskiej WP powstają wielkim nakładem sił i środków w skromnych prywatnych wydawnictwach. Ale cóż, pewnie właśnie na tym polega owa przysłowiowa „postawa obywatelska”…
XXL Krzysztof Marcinek „Passchendaele. Kampania we Flandrii |
|||
| Przed dwoma laty nakładem moskiewskiego wydawnictwa Kuczkowo Pole wyszła monografia naukowa autorstwa generała Aleksandra Aleksandrowicza Zdanowicza pt. „Organy gosudarstwiennoj biezopasnosti i Krasnaja armija, Diejatielnost” organow WCzK – OGPU po obiespieczieniju biezopasnosti RKKA (1921 – 1934)”. Książkę firmuje elitarne Stowarzyszenie Studiowania Historii Ojczystych Służb Specjalnych, którego jednym z założycieli i prezydentem jest A. Zdanowicz. Monografia liczy prawie 800 stron, prócz wstępu i zakończenia jest podzielona na trzy obszerne rozdziały i posiada pełen aparat naukowy. Autor korzystał z wielu archiwów, posłużył się m.in. obszernym wyborem publikowanych dokumentów, maszynopisami rozpraw naukowych i autoreferatami oraz wspomnieniami. Wykorzystał także literaturę obcojęzyczną, w tym książkę A. Pepłońskiego pt. „Polski wywiad na ZSRR 1921 – 1939”. Pierwszy rozdział został poświęcony historiografii omawianej w książce problematyki oraz stosunkowo szczegółowej analizie źródeł do poruszanej tematyki. Rozdział drugi i jego cztery podrozdziałyzostały poświęcone sytuacji politycznej i operacyjnej w sferze zapewnienia bezpieczeństwa Armii Czerwonej. |
||||
![]() |
||||
| Autor omawia prawne podstawy działalności organów WCzK – OGPU w zakresie kontrwywiadowczego zabezpieczenia armii. Analizuje doskonalenie systemu bezpieczeństwa oraz potencjał kadrowy wydziałów specjalnych zajmujących się w armii działalnością kontrwywiadowczą. Część trzecia jest przenikliwą analizą działalności WCzK i OGPU w celu podniesienia poziomu gotowości bojowej armii, począwszy od zapewnienia bezpieczeństwa w warunkach „małej”1 wojny domowej. W polu zainteresowania autora znalazła się również rola organów kontrwywiadu wojskowego w umacniania politycznej poprawności radzieckich sił zbrojnych. Dowiadujemy się, w jaki sposób czekiści zajmowali się byłymi oficerami carskiej armii służącymi w RKKA2, jak pracowano nad zabezpieczeniem tajemnic państwowych i wojskowych w Armii Czerwonej. Autor w zakończeniu stwierdza, że wydziały specjalne w latach dwudziestych i pierwszej połowie lat trzydziestych z sukcesem zajmowały się zabezpieczeniem armii przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Pozwoliło to na realizację reform oraz zrealizowanie w większości zadań pierwszej wojskowej pięciolatki. Bardzo cenną pozycją jest aneks zawierający 64 różne dokumenty archiwalne. Z zaciekawieniem możemy przeczytać np., jak Henryk Jagoda w telefonogramie z 13 listopada 1920 r. nakazuje odsunąć od dostępu do tajemnic wojskowych i państwowych bezpartyjnych żołnierzy takich narodowości, jak: Estończycy, Łotysze, Finowie i Polacy. W aneksie znajduje się także słownik wykorzystanych przez autora terminów specjalistycznych. Monografia generała doktora A. Zdanowicza jest bardzo cenną pozycją uzupełniającą wiedzę o radzieckich organach bezpieczeństwa lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia. Znajdują się w niej nowe, nietradycyjne oceny czekistów, w tym F. E. Dzierżyńskiego oraz wojskowych. Autor pokazał także wzajemne związki sytuacji międzynarodowej i wewnętrznej oraz związanych z tym decyzji kierownictwa RSFRR – ZSRR, mających wpływ na pracę organów kontrwywiadu wojskowego w realizacji postawionych przed nim zadań. Jej czytelnikiem powinien być każdy naukowiec zajmujący się historią polityczną wczesnych lat ZSRR oraz historią jego służb specjalnych. Kazimierz Kraj A. Zdanowicz, „Organy gosudarstwiennoj biezopasnosti i Krasnaja armija, Diejatielnost” organow WCzK – OGPU po obiespieczieniju biezopasnosti RKKA (1921 – 1934)”, Moskwa 2008, ss. 797 + 2 nlb. |
||||
![]() |
||||
| Spośród wielkiej czwórki białych rosyjskich generałów, walczących z bolszewikami w latach rewolucji i wojny domowej – Denikina, Kołczaka, Judenicza i Wrangla – postać tego ostatniego jest w Polsce chyba najmniej znana. Urodzony na Litwie potomek szwedzkiego rodu, carski oficer uczestnik wojny z Japonią, na szersze wody wypłynął dopiero w burzliwych latach 1917-1920. Wśród kontrrewolucyjnych dowódców wyróżniał się wojskowym talentem, a wśród antybolszewickich polityków rozległą perspektywą spojrzenia i polityczną odwagą. Dzięki umiejętnemu dowodzeniu przez długi czas kontrolował i skutecznie bronił przed bolszewikami Krymu, pozwalając sobie nawet na udane akcje zaczepne. Literatura poświęcona tej ciekawej postaci była w Polsce nader uboga. Wydanie w latach 90., notabene świetnych literacko, wspomnień Wrangla niewiele zmieniło. Tym bardziej należy cieszyć się z pracy młodego historyka dr Dariusza Wierzchosia, autora książki zatytułowanej „Generał Piotr Wrangel. Działalność polityczna i wojskowa w latach rewolucji i wojny domowej w Rosji”. Jak sugeruje tytuł, autor skupił się w niej na aktywności Wrangla w latach wojny i rewolucji, pomijając wcześniejsze jego dokonania, a także życie prywatne. Narracja zaczyna się w ostatnich latach I wojny światowej i wiedzie czytelnika aż do śmierci generała w 1928 r., szczegółowo prezentuje zaś okres jego władzy na Krymie, działania wojenne i polityczne prowadzone przez Wrangla, a także jego armię – od formowania, przez skład, walki, problemy wewnętrzne, aż do finałowej klęski. Autor oparł się na dokumentach pochodzących przede wszystkim z zasobu krajowego, m.in. materiałach ambasady RP w Moskwie i konsulatu RP w Noworosyjsku, materiałach Komitetu Rosyjskiego w Polsce, Ministerstwa Spraw Wojskowych, Oddziału II Sztabu MSW i in. Korzystał też z archiwów ukraińskich i Archiwum Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Obficie wykorzystywał także wspomnienia uczestników wojny domowej w Rosji, walczących po obu stronach konfliktu (w tym wspomniane wcześniej wspomnienia samego Wrangla). Powstała ciekawie napisana praca, po którą sięgną na pewno osoby zainteresowane najnowszą historią Rosji, ale także – tu nie mam wątpliwości – pasjonaci historii, militariów i dziejów wojennych. (PS) Dariusz Wierzchoś „Generał Piotr Wrangel. Działalność polityczna i wojskowa w latach rewolucji i wojny domowej w Rosji”, wyd. Avalon, Kraków 2008 |
||||
| O ile sytuację geopolityczną i militarną II Rzeczypospolitej w okresie 20-lecia międzywojennego można określić jako skomplikowaną, o tyle w roku 1939 stała się ona skrajnie trudna; wręcz bezalternatywna. Mimo to państwo polskie, naród i elita wojskowo-polityczna kraju były zdecydowane, by oprzeć się III Rzeszy zbrojnie. Zagadnienie staczania się kraju ku wojnie w brzemiennym 1939 roku stało się przedmiotem interesującej monografii autorstwa Jakuba Białkowskiego, który nie ograniczył się jedynie do nakreślenia działań polskiej dyplomacji cywilnej i wojskowej na głównych kierunkach jej aktywności, lecz uwzględnił także nasze relacje z krajami sąsiednimi nie wmieszanymi bezpośrednio w konflikt, jak kraje nadbałtyckie, Rumunia i Węgry, które zajęły wobec osaczonej Polski postawę życzliwej neutralności. XXL Jakub Białkowski „Aspekty wojskowe polityki zgranicznej Polski w 1939 roku”, wyd. Wydawnictwo Naukowe Gardo, Toruń 2008 |
![]() |
||||||||||||
![]() |
Książkę Dawida Williamsona poświęconą podwójnej hitlerowsko-sowieckiej inwazji na Polskę w roku 1939 można w pewnym sensie zaliczyć do nurtu literatury „rewizjonistycznej”, bowiem wbrew dotychczasowej brytyjskiej tradycji autor uwolnił się od szeregu typowych dla anglosaskiego piśmiennictwa historycznego stereotypów i uproszczeń. Postrzegając w całej rozciągłości skrajną dysproporcję sił i środków będących w dyspozycji Wojska Polskiego w stosunku do możliwości obu napastników, autor docenia wolę walki żołnierza polskiego oraz zręczność i elastyczność z jaką walczyło polskie lotnictwo, czy też jednostki polskiej kawalerii. XXL Dawid G. Williamson „Zdradzona Polska. Inwazje hitlerowsko-sowieckie 1939 roku”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2010 |
||||||||||||
![]() |
|||||||||||||
| Tytuł tej książki poświęconej najwyższej kadrze dowódczej Robotniczo Chłopskiej Armii Czerwonej: „Kadry decydują o wszystkim”, jest dosłownym cytatem z wypowiedzi Stalina, który wpierw zainicjował rozbudowę i modernizację sowieckich sił zbrojnych, a następnie w wyniku fali bezprzykładnych czystek z lat 1936-38 dokonał w jej szeregach rzezi, czyniąc z niej monstrum pozbawione głowy. Książka rosyjskiego historyka nowego pokolenia Władimira Biesznowa na kierownictwie politycznym oraz kompetencjach kadry dowódczej Armii Czerwonej nie zostawia suchej nitki, dla porównania autor cytuje obserwacje poczynione przez sowieckich wojskowych podczas ćwiczeń niemieckiej Reichswehry oraz wnioski płynące ze starć z japońską Armią Kwantuńską w Mongolii. Za podstawowy i niemal jedyny atut tej armii autor uznaje nieograniczone zasoby „mięsa armatniego”. XXL Władimir Bieszanow „Kady decydują o wszystkim”, wyd. Inicjał, Warszawa2009 |
|||||||||||||
![]() |
Prof. Czesław Grzelak w latach 90. jako członek polskiej komisji historycznej miał okazję pracować w radzieckich i rosyjskich archiwach, stąd jego książki wyróżniają się bardzo solidną podstawą źródłową. Tak też jest w przypadku jego najnowszej pracy: „Armii Stalina 1939-1941”. Badacz przedstawił w niej sytuację panującą w sowieckich siłach zbrojnych u progu II wojny światowej, ich stan liczebny, uzbrojenie, kadrę, a także konflikty zbrojne, w jakich Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona zdążyła wziąć udział przed przystąpieniem jej do udziału w II wojnie światowej: wojnę z Japonią toczoną na terytorium Mongolii, zajęcie wschodniej Polski, aneksję państw bałtyckich oraz wyczerpujące starcie z Finlandią. Autor popiera stanowisko tych badaczy, który twierdzą, że Stalin szykował się do kolejnej wojny, zamierzając uderzyć na zachód Europy. (PS) Czesław K. Grzelak „Armia Stalina 1939-1941”, wyd. Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2010 |
||||||||||||
| Do wojny Wehrmacht przystąpił z jedną brygadą kawalerii, którą następnie przeformowano w dywizję, a wojenne warunki sprawiły, że z czasem zaczęły powstawać kolejne wielkie jednostki kawaleryjskie (także w Waffen SS). O tym wszystkim można przeczytać w książce Kalusa Christiana Richtera pt. „Kawaleria Wehrmachtu”. Autor omawia dzieje niemieckich jednostek konnych począwszy od czasów Reichswehry, przez wojenny rozrost jednostek kawaleryjskich, aż po losy ostatnich czterech pułków jeźdźców I Korpusu Kawalerii rozwiązane w czerwcu 1945 r. przez armię amerykańską. W książce umieszczono liczne fotografie i plansze z rysunkami przedstawiające niemieckie jednostki kawaleryjskie, ich uzbrojenie, umundurowanie i wyposażenie. (PS) Klaus Christian Richter „Kawaleria Wehrmachtu”, wyd. Replika, przeł. Grzegorz Kowalski, Zakrzewo 2010 |
![]() |
||||||||||||
![]() |
W powojennych Niemczech ukształtował się mit, który poniekąd stał się „mitem założycielskim” Bundewehry; przeciwstawiał on „rycerski” Wehrmacht „zwyrodnialcom” z SS zdejmując z barków służących w tej sile zbrojnej żołnierzy, oficerów i generałów ciężar zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Ów „wyretuszowany” obraz Wehrmachtu stał się obiektem dogłębnej analizy, a następnie rewizji ze strony historyka Wolframa Wette, który wskazuje na utrwalone od dawna w niemieckiej elicie wojskowej poglądy antysemickie oraz pogardę dla „słowiańskiego barbarzyństwa”. Autor wskazuje na to, iż niemieccy generałowie poszli za Hitlerem nad wyraz ochoczo, zaś z przeciwnikiem ze wschodu walczyli bezlitośnie, nie przestrzegając cywilizowanych zasad. XXL Wolfram Wette „Wehrmacht. Legenda i rzeczywistość”, wyd. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008 |
||||||||||||
| Niesamowita historia franciszkanina, ojca Gereona Goldmanna o jego służbie w Waffen SS po prostu zapiera dech w piersiach. Jako franciszkański seminarzysta został w drodze przymusowego poboru wcielony do nazistowskiego wojska, gdzie okazał się niezwykle odważnym, koleżeńskim i odpowiedzialnym towarzyszem broni, a przy tym na drodze regulaminowej wymusił na zwierzchnikach respekt dla swoich poglądów religijnych i etycznych. Mimo szykan i nacisków zawsze jasno i wyraźnie głosił swoje poglądy i udzielał posługi religijnej, uzyskawszy na to osobistą, pisemną zgodę papieża Piusa XII. Jako sanitariusz wykazał się na polu walki najwyższym żołnierskim męstwem. Potem, w alianckiej niewoli czynnie przeciwstawił się zapiekłym nazistom. Po wojnie został misjonarzem w Japonii. XXL Gereon Goldmann OFM „Franciszkanin z SS”, wyd. Polwen, Radom 2009 |
![]() |
||||||||||||
![]() |
Udział ochotników hiszpańskich walczących po stronie III Rzeszy w wojnie przeciwko ZSRR w szeregach tzw. „Błękitnej Dywizji” to intrygujący, barwny i mało znany epizod w dziejach II wojny światowej. Co skłoniło Hiszpanów, by walczyć ramię w ramię z Niemcami na krańcach Europy, u wrót Leningradu, w skrajnie trudnych warunkach klimatycznych? Do najważniejszych powodów należały chęć odwetu za udział sowietów w hiszpańskiej wojnie domowej z lat 1936-1939 oraz wyrównanie rachunków z III Rzeszą za pomoc wyświadczoną stronie frankistowskiej w okresie wojny domowej. Obszerna monografia losów „Błękitnej Dywizji” oraz innych hiszpańskich formacji walczących po stronie III Rzeszy na froncie wschodnim odkrywa przed polskim czytelnikiem ten w Polsce praktycznie nieznany aspekt II wojny światowej. XXL Xavier Moreno Julia „Błękitna Dywizja. Krew Hiszpanów przelana w Rosji, 1941-1945”, wyd. Atena, Zelów 2009 |
||||||||||||
| Madagaska w 1942 r. dość niespodziewanie stała się obszarem wielomiesięcznych dość intensywnych walk pomiędzy francuskimi wojskami kolonialnymi wiernymi reżimowi Vichy i Brytyjczykami, którzy dokonali serii desantów morskich. Co ciekawe, wyspa ta była też przejściowo bazą niemieckich rajderów oraz obszarem działania okrętów podwodnych jednej z japońskich flot. Inwazja brytyjska na Madagaskar była pierwszą aliancką operacją amfibijną, w której użyto zarówno okrętów, jak i kutrów desantowych oraz areną wzmożonej aktywności brytyjskich jednostek specjalnych. Podczas jednej z operacji desantowych komandosi musieli nawet opędzać się granatami przed… stadem rozwścieczonych krokodyli. XXL Józef W. Dyskant „Madagaskar 1942” (seria Historyczne Bitwy), wyd. Bellona, Waszawa 2010 |
|||||||||||||
![]() |
|||||||||||||
![]() |
|||||||||||||
| Amerykańsko-japońskie zmagania wojenne na Pacyfiku nie przestają fascynować badaczy, pasjonatów, filmowców. Przykładem tej fascynacji może być książka młodego krakowskiego naukowca Jarosława Jastrzębskiego opisująca kampanię hawajską 1941 r. Autor przedstawia w swojej pracy potencjał stron konfliktu, rozgrywki dyplomatyczne (konferencje w Waszyngtonie i Londynie), plany wojenne, a wreszcie szczegółowy przebieg zmagań do końca grudnia 1941 r. (ostrzał atoli Johnson i Palmyra przez japońskie okręty). Historyk prezentuje obraz dalekowschodnich wojennych wydarzeń w nieco inny sposób, różniący się od dominującego do niedawna amerykańskiego punktu widzenia, co czyni jego książkę jeszcze ciekawszą. (PS) Jarosław Jastrzębski „Wojna na Pacyfiku. Kampania hawajska 7-23 XII 1941 roku”, wyd. Krakowskie Towarzystwo Naukowe, Kraków 2010 |
|||||||||||||
![]() |
|||||||||||||
| Witold Michałowski sporą część swego bogatego życia spędził w podróżach. W 1967 r. prowadził pierwszą polską wyprawę w góry Ałtaju Mongolskiego, był korespondentem wojennym w Czeczenii. Za dotarcie do Kraju Urianchajskiego w centralnej Azji został wyróżniony prestiżową nagrodą podróżniczą Kolosy 2000. Książka „Ałtajskie tropy” to kolejny zbiór jego reportaży, ponownie poświęconych tak przezeń kochanej Azji. Możemy w nim przeczytać o ogarniętej wojną Czeczenii, o podróży ciężarówką Urał po republice Tuwa nad granicą rosyjsko- mongolską, o spotkaniu z chińskim magiem i najwyżej położonej szosie świata. A także o rzekomym grobie Jezusa w indyjskim Srinagarze... (PS) Witold Michałowski „Ałtajskie tropy”, wyd. Zysk i Ska, Poznań 2010 |
|||||||||||||
![]() |
W ofercie Wydawnictwa „Bellona” znalazły się dwie pozycje poświęcone survivalowi. Obie książki prezentują bardzo podobny poziom merytoryczny i techniczny. Opisy momentami bardzo lakoniczne, niestety czarno-białe rysunki (część z nich jest takich samych). Główna różnica pomiędzy obiema publikacjami to format książek; pierwsza z nich została wydana w poręczniejszej formie kieszonkowej. Obie zostały napisane zrozumiałym, prostym „żołnierskim” językiem. W „Podręczniku przetrwania…” czytelnik znajdzie sporo sugestii pochodzących ze szkolenia różnych oddziałów specjalnych. P. Chris McNab „Podręcznik przetrwania dla sił specjalnych”, wyd. Bellona, Warszawa 2010 / Alexander Stilwell „Survival. Techniki przetrwania”, wyd. Bellona, Warszawa 2010 |
![]() |
|||||||||||
| Inwazja Stanów Zjednoczonych na Irak (2003 r.), zwana także drugą wojną nad Zatoką Perską, jest wydarzeniem ważnym nie tylko dlatego, że za sprawą światowych mediów była ona relacjonowana dosłownie „na żywo” i odcisnęła swe informacyjne piętno w naszej świadomości. Jest ona istotna dla nas przede wszystkim dlatego, że Wojsko Polskie przez wiele lat uczestniczyło w okupacji tego kraju, nabywając zarówno istotnych doświadczeń, jak też ponosząc straty w ludziach i sprzęcie. Za sprawą naszej bezpośredniej obecności wojskowej w Iraku zapoznaliśmy się więc w całej pełni z istotą konfliktu asymetrycznego tak charakterystycznego dla pierwszej dekady XXI wieku. Z uwagi na to nie można przejść obojętnie obok książki napisanej przez dwóch wybitnych amerykańskich specjalistów wojskowych – Michaela R. Gordona oraz Bernarda E. Trainora. Operacja „Cobra II”, której efektem było rozgromienie reżimu Saddama Husajna, a następnie okupacja wojskowa Iraku została bowiem opracowana i opisana przez nich w najistotniejszych szczegółach. Dzięki ich sumienności i wnikliwości mamy więc do dyspozycji niemal 600-stronnicową monografię najistotniejszego konfliktu pierwszej dekady obecnego stulecia. Autorzy przyjęli za punkt wyjścia moment politycznego „ucierania się” decyzji o amerykańskiej interwencji w Iraku, by przejść do fazy planowania tego przedsięwzięcia oraz przygotowawczego okresu jego realizacji. Potem z tej „politycznej stratosfery”, której poświęcono około jednej trzeciej książki zostajemy błyskawicznie przeniesieni wprost na pole walki. Od tej chwili narracja nabiera jeszcze większego tempa. Mamy więc okazję zapoznania się z pracą sztabów, stylem dowodzenia dowódców wielkich jednostek, poczynaniami oficerów średniego szczebla dowodzącymi bezpośrednio na polu walki, którzy muszą się zmagać zarówno z przeciwnikiem, jak też z uwarunkowaniami klimatycznymi, terenowymi oraz skomplikowaną machiną wojenną, którą bezpośrednio kierują. Książka zawiera też całą masę konkretnych epizodów bitewnych, zarówno tych chwalebnych, jak i nie przynoszących chwały, których bohaterami są małe pododdziały, załogi czołgów i wozów bojowych oraz pojedynczy żołnierze. Dzięki takiemu podejściu uzyskujemy pełny wgląd w amerykańską machinę wojenną, począwszy od umieszczonych najwyżej w hierarchii osób i gremiów decyzyjnych, aż po najdrobniejsze jej trybiki funkcjonujące w wymiarze taktycznym. Z książki tej wyłania się autentyczny obraz nowoczesnej wojny, dlatego też powinien po nią sięgnąć każdy, kto poważnie podchodzi do zagadnienia poszerzania swej wiedzy wojskowej i chce zrozumieć współczesny świat. XXL Michael R. Gordon & Bernard E. Trainor „Cobra II. Tajna historia inwazji i okupacji Iraku”, wyd. PIW, Warszawa 2010 |
![]() |
|||
![]() |
||||
| Właśnie trafiła do księgarń nowa książka naszego stałego współpracownika, ppłk. dr. Marka Czerwińskiego pt. „Elitarna broń palna”. Pozycja ta została wydana przez „Bellonę”, a jej premiera miała miejsce na Targach Przemysłu Obronnego w Kielcach. Tytuł może nieco mylić, bowiem prócz broni bardzo drogiej, stricte elitarnej można tam znaleźć opisy strzelb, karabinów precyzyjnych czy sztucerów varmintowskich, oferowanych po bardziej przystępnych cenach. Autor wyraźnie określa, jak rozumie pojęcie „elitarności” danej broni, rozszerzając je także na broń rzadko u nas dostępną, choć wcale nie drenującą kieszeni. Książka, przeznaczona głównie dla myśliwych podzielona jest na kilka rozdziałów. Pierwszy poświęcony jest broni angielskiej, przy czym przedstawiono w skrócie także historię rozwoju brytyjskiej broni śrutowej. Autor omawia znane firmy, zasłużone dla rozwoju rusznikarstwa i pokazuje wybrane typy broni. Kolejne rozdziały przedstawiają elitarne strzelby i sztucery rodem z Włoch, Francji, Niemiec, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Prezentowanie broni rosyjskiej autor rozszerza także o historyczne śrutówki horyzontalne Iwaszencowa, produkowane jeszcze przed I wojną światową. Wśród opisów broni niemieckiej są zarówno wybitne konstrukcje Hofera i Hambruscha, ale i bardziej popularne konstrukcje Merkla czy Haenela. Przy omawianiu broni pochodzącej z USA autor starał się przedstawić zarówno typowe dla tego kraju sztucery z dolną dźwignią wahliwą („lever action”; historyczne i współczesne), jak i klasyczne repetiery z zamkiem czterotaktowym. Widać w tym miejscu wyraźnie zainteresowanie Marka Czerwińskiego westernowymi, szybkostrzelnymi „lewarami”. Opis broni amerykańskiej dotyczy prawie wyłącznie egzemplarzy dostępnych cenowo, w większości obecnych na naszym rynku. Interesująco wygląda porównanie konkurujących ze sobą sztucerów japońskich i czeskich. Ostatni rozdział omawia m.in. kwestię żywotności luf broni myśliwskiej, sportowej i wojskowej oraz opisuje, w jaki sposób wykonuje się lufy czy je chromuje. Ciekawostką jest pokazanie procesu sprawdzeń wytrzymałości luf, zarówno w aspekcie historycznym, jak i współcześnie. Autor przedstawia także wybrane firmy amunicyjne (Hirtenberger i Hornady) i dokładnie omawia produkowane tam pociski i naboje, wraz z tabelami balistycznymi. Całość jest bogato ilustrowana (ok. 140 kolorowych zdjęć). Szata graficzna książki jak zwykle u „Bellony” jest bez zarzutu. Pozycja ta powinna zainteresować strzelców sportowych oraz wszystkich pasjonatów dobrej broni.
Marek Czerwiński „Elitarna broń palna”, wyd. Bellona, Warszawa 2010 |
||||
| Mam przed sobą dwa tomy szkiców, które stanowią jednorodną całość, choć pierwszy z nich poświęcony jest konkretnej postaci – marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, drugi zaś – Związkowi Strzeleckiemu „Strzelec”. Obydwie publikacje charakteryzują się nad wyraz elegancką formą edytorską, jak też zawierają bardzo interesujące przyczynkarskie teksty napisane przez grono naukowców związanych z Filią Akademii Świętokrzyskiej w Piotrkowie Trybunalskim oraz ze współczesnym ruchem strzeleckim. Publikacje te są przejawem rodzącej się siły intelektualnej regionalnych ośrodków uniwersyteckich oraz żywotności lokalnych struktur obywatelskich, dla których takie pojęcia jak: „patriotyzm” czy „polska racja stanu”, mają zgoła inny odcień znaczeniowy, niźli u panów, którzy „w stolicy palą cygara” … Po tego typu publikacjach o charakterze środowiskowym i poniekąd wewnątrz organizacyjnych zwykle można się spodziewać niewiele, gdyż często ocierają się one o nurt hagiograficzny. W tym jednak przypadku – nic z tych rzeczy. Mamy do czynienia z podejściem w pełni profesjonalnym, miejscami nawet krytycznym wobec zmitologizowanej poniekąd postaci marszałka oraz jego „dziecka”, jakim był „Strzelec”. To postawa przynosząca wydawcy i autorom zaszczyt. |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
|
Moją uwagę wśród opublikowanych w obu tomach szkiców zwróciły dwa artykuły – „Józef Piłsudski jako dowódca i strateg”, autorstwa Zygmunta Matuszaka, w którym autor zawarł wnikliwą analizę rzeczywistych kompetencji wojskowych marszałka Piłsudskiego w trzech okresach jego aktywności wojskowej oraz tekst „Geneza i tradycje munduru strzeleckiego”, autorstwa Marka Dutkiewicza, w którym najciekawsze fragmenty dotyczą m.in. kosztów umundurowania oraz ekwipunku strzeleckiego. W mym przekonaniu z tym właśnie szkicem powinien zapoznać się każdy świadomy członek współczesnego ruchu strzeleckiego. W bieżącym roku szeroko pojęty ruch strzelecki w Polsce będzie obchodził stulecie swego istnienia. Warto o tym pamiętać, iż w krótkim czasie z tego „wojska królowej Jadwigi” wyłoniła się zwarta i sprawna siła zbrojna – nieistniejącego jeszcze wówczas państwa polskiego – która stała się kuźnią elity wojskowo-politycznej II Rzeczypospolitej. A w wolnej Polsce „Strzelec” stał się masową organizacją społeczno-wychowawczą, przez którą przewinęło się ponad milion członków. To m.in. ówczesny „Strzelec” wychował i ukształtował bodaj: „najlepsze pokolenie młodzieży, jakiego dorobiła się Polska w swej historii”. XXL pod red. Marka Dutkiewicza „Marszałek Józef Piłsudski i Jego |
|||||
|
Amerykańska inwazja na Okinawę, to ostatnia z wielkich bitew II wojny światowej, a przy tym jedna z najkrwawszych.Dzięki zajęciu tej wyspy, leżącej dosłownie u wrót Imperium Słońca armia amerykańska uzyskiwała trwałą podstawę do skutecznego ataku na Japonię; stąd gwałtowność amerykańskiego ataku, stąd też uporczywa i nad wyraz umiejętna japońska obrona. Aby uzmysłowić sobie charakter walk na Okinawie wystarczy przytoczyć jeden fakt – w ciągu półtora miesiąca walk średni dzienny przyrost zdobytego przez Amerykanów terenu wynosił 122 metry. Tak walczono w I wojnie światowej i pod Monte Cassino… Autor książki Bill Sloan, to wybitnie utalentowany narrator; opowiada on o skomplikowanej operacji desantowej i dalszych bezlitosnych walkach na lądzie barwnie, kompetentnie i cały czas utrzymując napięcie, tak że od lektury oderwać się jest naprawdę trudno. Czyni to poprzez pojedyncze epizody, mikroscenki, które potem dopasowuje i układa obok siebie – jak bitewne puzzle – i tak z pojedynczych zdarzeń, jak z porannej mgły niepostrzeżenie ukazuje się nam panorama tej monumentalnej bitwy. |
|||||
![]() |
|||||
|
A jest ona dramatyczna aż do samego końca; dość powiedzieć, iż dosłownie u progu zwycięstwa ginie… dowódca amerykańskich wojsk inwazyjnych gen. Simon B. Buckner. Choć to wojenne czyny marines i żołnierzy piechoty US Army są przedmiotem tej opowieści, to także sposób prowadzenia działań przez Japończyków budzi szczere uznanie. Walczyli niezwykle twardo i zacięcie, ale też bardzo elastycznie. Mimo całkowitej przewagi amerykańskiej na morzu i w powietrzu nigdy nie dali się zaskoczyć i rozbić podczas przegrupowania sił czy też działań odwrotowych. Bili się skutecznie, aż do samego końca. |
|||||
![]() |
|||||
|
Eugene B. Sledge podczas walk na Peleliu i na Okinawie walczył na pierwszej linii; był zwykłym szeregowym marine obsługującym 81 mm moździerz. To, co osobiście przeżył i widział spod okapu swego hełmu, opisał w prosty i bezpretensjonalny sposób we wspomnieniach, które zrobiły furorę. Na ich podstawie nakręcono hit filmowy roku 2010 – serial „Pacyfik”. Autor daje świadectwo o tym, jak wygląda rzeczywista wojna. Ukazuje zarówno prawdziwe żołnierskie męstwo marines, jak i postawy wprost haniebne. Mottem jego opowieści jest piękna i mądra fraza: „Nie ma przywilejów bez obowiązków”. To powinna być lektura obowiązkowa dla każdego żołnierza. |
|||||

Książka ta opowiada o dramatycznych losach Olega Zakirova, oficera KGB, który poświęcił swoją karierę w „organach” oraz naraził bezpieczeństwo własne i swojej rodziny, uparcie zbierając materiał dowodowy w sprawie zbrodni katyńskiej. To właśnie Zakirov w latach 90. ubiegłego stulecia dotarł do najstarszych, żyjących wówczas jeszcze bezpośrednich świadków i uczestników tej zbrodni i przesłuchał ich – zgodnie z wymogami procedury procesowej. Ich wszechstronie udokumentowane i podpisane własnorcznie zeznania ujawniające przebieg i okoliczności zamordowania polskich oficerów w Katyniu są – dzięki spokojnemu uporowi Fakirowa – na drodze procesowej nie do podważenia.
Sama narracja rozpoczyna się niespiesznie i w zasadzie jest biograficznym zapisem losów autora, typowego „człowieka radzieckiego”, urodzonego z matki Rosjanki i ojca-Tadżyka, zamieszkującego jedno z prowincjonalnych miast sowieckiego imperium. Ani rodzina autora, ani on sam, ani też środowisko z którego się wywodził i w którym mieszkał, nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle ogólnosowieckiej przeciętności. No może z wyjątkiem pewnej wewnętrznej dumy, cichego poczucia godności własnej i ambicji, by wyrwać się poza rodzinne opłotki – ale nie za każdą cenę. Kariera Zakirova w strukturach KGB przebiega mozolnie i obfituje w liczne meandry, konflikty i załamania. Nasz bohater w zasadzie nigdzie nie może znaleźć sobie miejsca i wygodnie się „ustawić”. Dzięki temu poznajemy mentalność, obyczaje i mechanizmy wewnętrzne funkcjonujące w tej niezwykle rozdętej strukturze bezpieczeństwa. Na uwagę zasługują również rozdziały opowiadające o służbie Zakirova w Afganistanie – to jedne z lepszych fragmentów książki. Ale prawdziwa „jazda” rozpoczyna się w czasie jego służby w smoleńskim KGB, zwłaszcza od chwili, gdy tego trochę ofermowatego i „nie rokującego” – zdaniem przełożonych – oficera skierowano na boczny tor, do wyjaśnienia sprawy katyńskiej. I nagle stało się coś, czego nie spodziewał się nikt. Zakirov błysnął śledczym pazurem, ustalił, skłonił do mówienia i formalnie przesłuchał bezcennych dla sprawy świadków… Skromny major odsłonił „kremlowską tajemnicę nr 1” i tak jak to sobie wymarzył, przebił w realu filmowego Stirlitza. Najistotniejsze jest to, że w opowieści Zakirowa nadal tkwi dramatyczny potencjał, jak np. jego świadectwo o bohaterskiej trzydniowej walce z bronią w ręku jednego z polskich oficerów w podziemiach smoleńskiego KGB; i w mym przekonaniu warto z tego potencjału skorzystać. XXL
Oleg Zakirov „Obcy element”, wyd. Dom Wydawniczy Rebis,
Pozań 2010

„Pogoda sprzyja Niemcom. Alianci nigdy dotąd nie prowadzili tak dużej operacji wojskowej przy tak złych warunkach atmosferycznych” – czytamy. Tak zaczyna się amerykański komiks poświęcony lądowaniu w Normandii, noszący tytuł „Punkt zwrotny”, a wydany w Polsce przez krakowskie wydawnictwo Astra. Komiks jest częścią serii albumów prezentujących najważniejsze epizody II wojny światowej, na Zachodzie publikowanej przez znaną oficynę Osprey. Tomik o lądowaniu w Normandii przedstawia wydarzenia inwazji począwszy od nocy z 5 na 6 czerwca 1944 r. I tak czytamy o amerykańskich i brytyjskich spadochroniarzach zrzuconych nad Francją, a których zadaniem było opanowanie mostów i skrzyżowań. Oglądamy nieudane lądowania szybowców i śmierć żołnierzy zrzuconych na rozlewiska, a potem walkę o utrzymanie zajętych pozycji. Kolejne strony przedstawiają lądowanie desantu morskiego na plażach Utah, Omaha, Juno, Gold i Sword.B ohaterami opowieści są tutaj sierżanci Alfred Eigenberg i Tom Vallence, oczami których oglądamy krwawe wydarzenia rozgrywające się w amerykańskim pasie lądowania. Pokazano także plażę Juno, na której desantowali Kanadyjczycy, a następnie ich walkę o miejscowości Courseulles i Bernieres. W tym drugim miejscu natarciem dowodzi por. W.G. Herbert z kanadyjskiego Królewskiego Pułku Strzelców. On i dwaj inni żołnierze unieszkodliwiają sprawnie niemiecki bunkier górujący nad plażą. Z kolei na plaży Gold lądują Brytyjczycy. Tutaj niemiecki bunkier zdobywa starszy sierżant Hollis z batalionu Green Howards. Hollis przeżył walki i ewakuację z Dunkierki w 1940 r. i od tamtej pory bez litości poluje na wroga. Także teraz, w ciągu kilku minut niszczy bunkier zabijając dwóch niemieckich żołnierzy przy karabinie maszynowym. Autorzy nie zapomnieli o epizodzie zdobycia przez amerykańskich komandosów stanowisk dużych dział artylerii przybrzeżnej między plażami Omaha i Utah. Komandosi ppłk. Jamesa Ruddera mozolnie wspinali się na strome skały, w walce likwidowali niemiecką obsadę, by na końcu przekonać się, że Niemcy nie zdążyli wyposażyć swych stanowisk w działa...
Jest też epizod z plaży Omaha, na której pod gradem kul zalegli amerykańscy piechurzy. Do walki poderwał ich gen. Norman Cota rozkazując jednemu z żołnierzy uruchomienie... spychacza bezczynnie porzuconego na plaży. Pokazano też walkę brytyjskiego pułku Shropshire z nacierającymi niemieckimi czołgami, a także spotkanie oddziałów desantu morskiego i powietrznego przy uchwyconych mostach na kanale Caen (ze słynnym zdaniem jednego ze spadochroniarzy „Słyszę kobzy!”).
Komiks zaopatrzony został we wprowadzenie historyczne, mapy, słowniczek, bibliografię i archiwalne fotografie, a wydano go na dobrej jakości papierze. Pewną wadą publikacji są dość proste rysunki i uproszczony przekaz.
Paweł Stachnik

„D-Day” Antony’ego Beevora – to wielki historyczny fresk opowiadający o kulisach, przebiegu i efektach jednej z największych operacji desantowych w historii wojen, sławetnego lądowania aliantów na plażach Normandii, 6 czerwca 1944 r. Na ten „najdłuższy dzień” z nadzieją oczekiwały narody ujarzmionej przez III Rzeszę Europy, a pomyślny przebieg inwazji dodał wigoru wszystkim ruchom partyzanckim na okupowanym kontynencie. W obliczu sukcesu alianckiej inwazji Hitler, jako przywódca błyskawicznie tracił autorytet w swej armii, czego efektem był (nieudany) zamach przeprowadzony na niego przez pułkownika von Staufenberga w Wilczym Szańcu, 20 czerwca 1944. Mimo że jego książka (łącznie z pełnym aparatem naukowym) liczy ponad 600 stron, Beevor nie rozwodzi się w niej niemal wcale nad skomplikowaną procedurą przygotowań planistycznych do inwazji; jego żywiołem jest bitwa, konkretny przebieg działań zbrojnych prowadzonych podczas inwazji. Co więcej, zachowując wszelkie parametry myślenia i pisania o wymiarze strategicznym, nasycił treść swojej książki barwnymi, pełnokrwistymi epizodami i określeniami, które lokują czytelnika niemal tuż obok walczących żołnierzy. Także sposób narracji – prowadzonej w „krótkich, żołnierskich słowach”, stanowi wehikuł, który przemieszcza nas wartko wzdłuż i wszerz pola bitwy, przez co w te 600 stron lektury idzie się dosłownie „jak w dym”. XXL
Antony Beevor „D-Day. Bitwa o Normandię”, wyd. Wydawnictwo
Znak, Kraków 2010

„Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” autorstwa Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego
to książka, na którą czekało od dawna środowisko miłośników historii II wojny światowej. Przygotowywana przez autora przez cztery lata, 664 stronicowa publikacja z niezwykłą dbałością o szczegóły ukazuje nie tylko obraz walk w ciągu siedmiu pierwszych dni września, ale i historię Wojskowej Składnicy Tranzytowej, a także powojenne losy półwyspu Westerplatte. Pod wieloma względami jest to niemal analityczne studium historyczno-wojskowe poświęcone obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej.
W „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” ta właśnie szczegółowość wysuwa się na plan pierwszy. Mamy tu do czynienia z kompletną publikacją monograficzną, ukazującą m.in. na podstawie nieznanych wcześniej relacji, prywatnej korespondencji i pamiętników obrońców, niemieckich raportów wojskowych i dzienników okrętowych, obraz siedmiodniowych walk z dokładnością w zasadzie co do minuty. Na uwagę zasługuje też autorska analiza źródeł, w tym np. kilku relacji tej samej osoby dotyczącej jednego zdarzenia, ale spisanych w różnych okresach czasu. Dzięki niezwykłej szczegółowości publikacji, epizody – zarówno te znane wcześniej, jak i te odkryte przez autora, zyskały wreszcie precyzyjne umiejscowienie w czasie. Zwraca uwagę też niespotykana we wcześniejszych publikacjach dokładna analiza taktyki obu stron walk o Westerplatte zestawiana m.in. z przedwojennymi podręcznikami taktyki piechoty, czy wojskowymi instrukcjami. Książka ujawnia kilkadziesiąt nieznanych szerzej wydarzeń związanych z dziejami Westerplatte, jak choćby m.in. fakt zakupu półwyspu Westerplatte z rąk niemieckich przez Polaków po I wojnie światowej. Poznajemy wreszcie, kto i dlaczego strzelił na przedpolu Składnicy 1 IX o godz. 4.30
Dowiadujemy się o nocnej walce z Niemcami w kasynie podoficerskim, czy też o próbie uratowania ciężko rannego strz. Ussa przez niemiecki patrol. Niezwykle istotny jest dla całości książki demontaż mitu o rzekomym rozkazie obrony mającejtrwać tylko 12 godzin. Wspiera w tym autora załącznik z sensacyjną korespondencją płk. S. Fabiszewskiego, komendanta Składnicy w latach 1933-38, który po wojnie walczył z właśnie z tym mitem szkodzącym legendzie obrońców. Prowadził on również prywatne dochodzenie mające ustalić – dlaczego obrona Westerplatte trwała tak krótko (Składnica była przygotowywana do 3-4 tygodniowej walki)? Mariusz Wójtowicz-Podhorski jest znany z wieloletniego badania konfliktu pomiędzy dwoma najwyższymi oficerami, przebywającymi podczas obrony na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej – mjr. Sucharskim i kpt. Dąbrowskim. Wątek ten nie jest jednak dla autora pierwszoplanowy. W publikacji Wójtowicza-Podhorskiego poznajemy osoby innych bohaterów, którzy choć wcześniej odnotowywani, to zwykle byli ukazywani na drugim lub trzecim planie. W książce Podhorskiego bez wątpienia postacią pierwszoplanową jest doświadczony weteran, chor. Jan Gryczman, dzięki któremu tak naprawdę zaczęła się siedmiodniowa obrona placówki w pierwszej godzinie wojny. Szczególną uwagę autor poświęca też bohaterskiemu lekarzowi kpt. Mieczysławowi Słabemu, zakatowanemu po wojnie przez Informację Wojskową. Zawarty w tej publikacji obraz historii Westerplatte uzupełniony jest gigantyczną wprost ilością aż 691 fotografii (!) archiwalnych, jak i współczesnych,
zaaranżowanych specjalnie dla potrzeb zilustrowania tejże książki z udziałem grup rekonstrukcji historycznych. Jest to ilość dokumentacji fotograficznej dotychczas niespotykana w żadnej innej podobnej publikacji. Monografia składa się z: przedmowy, dwunastu rozdziałów, załączników, dodatków, planów, kalendarium, bibliografii i indeksu nazwisk oraz nazw. W 27 dodatkach i załącznikach odnotowujemy ponadto efekt kilkuletniej benedyktyńskiej pracy autora, czyli m.in. szczegółowy spis nazwisk i stopni polskich żołnierzy oraz ich przydziały na stanowiska bojowe w dniach 1-7 IX 39 r., prawdopodobny przydział żołnierzy WST na Westerplatte na stanowiska bojowe rankiem 1 IX, wykazy polskich i niemieckich żołnierzy zabitych, ciężko i lekko rannych w trakcie walk o Westerplatte. Książkę uzupełniają szczegółowe dane oraz ilustracje uzbrojenia i sprzętu obydwu walczących stron. Interesujące jest też poglądowe porównanie sił zaangażowanych w walki o Westerplatte, czy też załącznik: „Westerplatte po wojnie – krajobraz po bitwie” opisujący dzieje Westerplatte od 1945 r. aż do dnia dzisiejszego. Książka zawiera ponadto 28 perfekcyjnie przygotowanych map, które zostały wykonane w oparciu o bardzo szczegółową mapę topograficzną z 1934 r. obejmującą m.in. położenie pojedynczych latarni, umocnień polowych, posterunków. Mapy obrazujące poszczególne etapy działań pokazują nie tylko przebieg natarć z udziałem poszczególnych plutonów, ale nawet ważne epizody np. z udziałem zaledwie dwóch żołnierzy (rozkręcenie toru przez Polaków). Ciekawostką jest też nigdy wcześniej nie publikowany plan współczesnego wyglądu Westerplatte nałożonego na plan z 1934 r. To, co odnajdziemy w tej intrygującej publikacji, a czego wcześniej nie było w innych monografiach bitew to m.in. trójwymiarowe wizualizacje obiektów fortyfikacyjnych z dołączonymi planami i wykazem żołnierzy walczących na danym stanowisku bojowym. Rzuty poziome i zdjęcia wykonane przez autora w miejscach niedostępnych dla osób zwiedzających Westerplatte znakomicie uzupełniają wizualizacje, umożliwiając czytelnikowi „poruszanie się” po Składnicy w trakcie lektury książki. Publikacja opatrzona jest bardzo dokładnymi przypisami autora, których jest łącznie 2699! W przypisach autor umieścił często wyniki własnych badań, gdzie wielokrotnie podkreśla, że pojawiające się sprzeczności w różnych źródłach pozostawia do wyjaśnienia w przyszłości. Zastrzega on również, że być może ich rozwiązanie może się okazać już niemożliwe. Cennym uzupełnieniem publikacji jest też kalendarium wydarzeń zaczynające się od 1919 r., a kończące na 2009 r. Książkę zamyka bibliografia z wykazem źródeł, książek, planów i map, opracowań, tytułów prasowych, audycji radiowych, materiałów filmowych, instrukcji wojskowych, która obejmuje aż 19 stron. Książka jest dobrze skonstruowana, więc dobrze się z niej korzysta wydarzeń ją czyta; miejscami jak fascynującą paradokumentalną opowieść. W tym miejscu należy podkreślić bardzo wysoki poziom edytorski wydawnictwa, będąc zasługą oficyny AJ-Press. Jedynymi grzechami publikacji jest miejscami dość swobodna interpretacja faktów, a także przedstawieniep rzez autora opinii mogących powodować ostrą polemikę. Tak czy inaczej, praca Podhorskiego, zwłaszcza ze względu na swoją szczegółowość, ma niewątpliwie wyjątkowy, jak na polskie standardy charakter. Absolutnie predestynujący ją do miana bezprecedensowej publikacji na współczesnym rynku wydawniczym. Ze względu jednak na wielość komentarzy oraz wysuwanie przez autora, do czego zresztą ma prawo, wielu hipotez, jest to jednak pozycja skierowana do wyjątkowo świadomego i wyrobionego czytelnika, który ma już ukształtowany własny osąd i porusza się w opisywanym zagadnieniu samodzielnie.
Bartosz Gondek
Marcin Tymiński
Mariusz Wójtowicz-Podhorski „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”, wyd. AJ-Press, Gdańsk 2009
.

Z niekłamaną satysfakcją odnotowuję fakt, iż w ramach współpracy pomiędzy Collegium Civitas i Wydawnictwem Trio – niejako „prawem serii” – ukazują się drukiem wartościowe publikacje z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa; chodzi mi tu oczywiście o bezpieczeństwo mojego państwa – państwa polskiego, a nie jakiejś modelowej republiki platońskiej.
Ten właśnie wysoce kompetentny, a przy tym posiadający walory praktyczne wymiar poniższych publikacji pragnę podkreślić, i właśnie on odpowiada mi najbardziej. Poza tym są one owocem doświadczeń, przemyśleń i współpracy wielu osób posiadających zarówno kompetencje wyniesione wprost z codziennej służby w formacjach zbrojnych Rzeczpospolitej, jak też wysokie kwalifikacje naukowe.
Pierwsza z książek, pod redakcją Kuby Jałoszyńskiego, jest poświęcona zagadnieniom fizycznej walki z zagrożeniami terrorystycznymi i składa się z pakietu tekstów ujętych w sześć rozdziałów - bloków tematycznych napisanych przez jedenastu wysokiej klasy specjalistów.
Druga z publikacji, pod redakcją Krzysztofa Pedela i Stanisława Mocka, poświęcona jest sieci powiązań i współzależności, jakie łączą terrorystów, media (a za ich pośrednictwem światową opinie publiczną) i administrację państwową. Publikacja ta nie tylko odzwierciedla istniejący obecnie stan rzeczy, ale wybiega z prognozami w dalszą przyszłość. I w tym dziele został wykorzystane potencjał autorski licznych krajowych specjalistów.
Ostatnia z książek to autorska monografia Krzysztofa Liedela, który za przedmiot swych rozważań obrał prawdziwy „nerw wojny z terroryzmem”, czyli zarządzanie informacją. Celem tych procedur powinno być uzyskanie jednolitego, spójnego obrazu sytuacji, w czasie rzeczywistym; jest to podstawa skutecznej walki z wszelkimi zagrożeniami, także terrorystycznymi.
XXL
pod red. Kuby Jałoszyńskiego „Zagadnienia fizycznej walki z zagrożeniami terrorystycznymi. Aspekty organizacyjne i prawne”, wyd. Collegium Civitas & Wydawnictwo Trio, Warszawa 2010
pod red. Krzysztofa Liedela i Stanisława Mocka „Terroryzm w medialnym obrazie świata”, wyd. Collegium Civitas, Instytut Nauk Politycznych PAN & Wydawnictwo Trio, Warszawa 2010
Krzysztof Liedel „Zarządzanie informacją w walce z terroryzmem”, wyd. Collegium Civitas & Wydawnictwo Trio, Warszawa 2010

W książce tej zostało opublikowanych dwadzieścia jeden referatów wygłoszonych podczas konferencji naukowej zorganizowanej w maju 2009 r. przez Koło Naukowe Politologów „Pro Res Publica”, przy merytorycznym wsparciu Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem Uniwersytetu Szczecińskiego. Tematyka referatów obejmowała szerokie spektrum zagadnień: od polsko-japońskiej współpracy wywiadowczej w latach 1904–1944 r. (referat prof. A. Pepłońskiego) do problematyki osłony kontrwywiadowczej garnizonów Armii Radzieckiej na Pomorzu Zachodnim (A. Bierca). Omawiane zagadnienia zostały ukazane w ujęciu historycznym oraz współczesnym. Z zakresu tematyki polskiej pozostającej w kręgu zainteresowania MMS „Komandos” w publikacji tej omówiono kwestię wojskowych służb specjalnych; ich przeszłość, teraźniejszość, reformy i przyszłość. Przeanalizowano historię cywilnych służb specjalnych po 1989 r., działalność ABW na rzecz ochrony informacji niejawnych, uprawnienia naszych służb w zakresie zwalczania terroryzmu. Dwójka autorów zajęła się współpracą służb policyjnych i innych państwowych służb bezpieczeństwa w ramach porozumienia z Schengen oraz integracją UE w dziedzinie wywiadu oraz wynikającymi z tego faktu implikacjami dla transatlantyckiego systemu bezpieczeństwa. Inni referenci zajmowali się wykorzystaniem otwartych źródeł informacji w działalności wywiadowczej, teorią wojny informacyjnej, korupcyjnym potencjałem tajnych służb, początkami służb specjalnych RFN (organizacją Gehlena) oraz wybranymi aspektami działalności Mossadu. Została także podjęta próba ukazania wpływu służb specjalnych na życie społeczno-polityczne w Polsce. W trzech referatach przedstawiono konkretne akcje wywiadowczo-rozpoznawcze: schwytanie przywódcy Partii Pracujących Kurdystanu Abdullaha Ocalana, historię Leona Sowińskiego prowadzącego rekonesans, dla wywiadu AK, fabryki benzyny syntetycznej w Policach oraz działalność operacyjną SB podczas wydarzeń przełomu 1970/1971 w Szczecinie. Uczestnikami konferencji byli studenci, absolwenci oraz pracownicy naukowi wielu uczelni z całego kraju. Najliczniej były reprezentowane: Uniwersytet Szczeciński, Uniwersytet Jagielloński oraz Akademia Obrony Narodowej. Walorem książki jest to, że spotkały się w niej opinie początkujących naukowców i studentów oraz osób posiadających sporą wiedzę praktyczną w omawianej materii. Redaktor naukowy opracowania profesor Wiesław Wróblewski, jest inicjatorem wielu ciekawych konferencji, znawcą tematyki, przewodniczącym Rady Programowej czasopisma „Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka” oraz kierownikiem Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem US. Książka ta posiada znaczące walory poznawcze oraz dydaktyczne. Jej słabością, wynikającą z przebiegu konferencji i tematyki zgłoszonych referatów jest niezajęcie się, poza Niemcami, historią i współczesnością służb specjalnych naszych sąsiadów. Tak sojuszników jak i potencjalnych konkurentów w zmaganiach na tajnym froncie. Mimo to powinna się ona znaleźć wśród lektur wszystkich, którzy naukowo i hobbystycznie są zainteresowani działalnością wywiadu i kontrwywiadu.
Kazimierz Kraj
pod red. naukową W. Wróblewskiego „Wywiad i kontrwywiad w świecie”, wyd. Katedra
Badań nad Konfliktami i Pokojem Uniwersytetu Szczecińskiego, Szczecin 2009, ss. 302

Obszerna publikacja Mariusza Bechty poświecona konspiracji politycznej i wojskowej Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952, to rzecz godna uwagi i należytego odnotowania.
Jest bowiem poświęcona obozowi politycznemu i jego organizacjom zbrojnym, który twardo walczył zarówno z Niemcami, jak i Sowietami, pozostając jednocześnie w dość chłodnych relacjach z Delegaturą Rządu na Kraj i KG Armii Krajowej. To polityczne i wojskowe „osamotnienie” żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych pogłębiały złożona sytuacja religijna i etniczna występująca na Podlasiu; mimo tych skrajnie niekorzystnych okoliczności żołnierze NSZ walczyli zażarcie i skutecznie. I choć w ostatecznym rozrachunku nie byli w stanie odwrócić fatalnego dla Polski biegu wydarzeń i ponieśli klęskę, to jednak pamięć i rzetelna wiedza o nich przetrwały próbę czasu, czego świadectwem ta właśnie publikacja.
l

Zagadnieniu pamięci o swej bezpośredniej przeszłości poświęcona jest książka Marty Kurkowskiej-Budzan, która poddała analizie naukowej informacje, jakie przetrwały do naszych czasów o antykomunistycznym podziemiu zbrojnym działającym na przełomie lat 40. i 50. na Białostocczyźnie w opowieściach mieszkańców tego regionu. Zarys koncepcji badania powstał już w 2003 roku, a w roku 2006 przerodził się w konkretny projekt badawczy. Jeśli pominąć rozdziały o charakterze czysto metodologicznym, które mogą być może zainteresować wąskich specjalistów, to z książki tej wyłania się nam obraz swoistej „arki pamięci”, która jest w stanie przechować bardzo wyraźny i konkretny zapis wydarzeń, postaci i charakterów przez wiele dziesięcioleci, w skrajnie wrogich warunkach zewnętrznych.

Książka Zbigniewa Gnata-Wieteski poświęcona antysowieckiej konspiracji niepodległościowej nie posiada wprawdzie zwartej konstrukcji typowej dla klasycznych monografii naukowych, lecz jest publikacją kipiąca wprost od mało znanych faktów, takich jak zacięte walki polskiej partyzantki z Niemcami na wschodnich przedpolach Warszawy, przy równoczesnym unikaniu rozbrojenia i internowania przez sowieckiego „sojusznika”. W książce znalazły się także dwa interesujące szkice o dezercjach żołnierzy WP do oddziałów leśnych, w tym (całego!) 31. pp, jak też kontrposunięć komunistów w postaci wysyłania w lasy w celach prowokacyjnych „fałszywych” oddziałów partyzanckich, które niekiedy były siłami tejże „władzy ludowej”… eksterminowane z powodu szybkiego popadania w demoralizację i pospolity bandytyzm. O skali wrzenia w zniewolonym przez komunę kraju świadczy zaś swoiste „kalendarium oporu” z lat 1945 -1946.
Mariusz Bechta „Między bolszewią a Niemcami. Konspiracja polityczna i wojskowa Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952” (seria: Mazowsze i Podlasiew ogniu 1944-1956), wyd. IPN & Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2008
Marta Kurkowska-Budzan „Antykomunistyczne podziemie zbrojne na Białostocczyźnie. Analiza współczesnej symbolizacji przeszłości”, wyd. Towarzystwo Wydawnicze Historia Iagiellonica, Kraków 2009
Zbigniew Gnat-Wieteska „Z dziejów drugiej konspiracji”, wyd. Oficyna Wydawnicza
Ajaks, Pruszków 2009
Bitwa o Monte Cassino nie miała po 1989 r. szczęścia do rodzimych twórców. Częściej pisali o niej książki cudzoziemcy niż Polacy, zapowiadany niegdyś film fabularny nigdy nie powstał, a na komiks musieliśmy czekać do równej sześćdziesiątej rocznicy zmagań o klasztor. Dopiero w ubiegłym roku bowiem światło dzienne ujrzała rysunkowa opowieść o bitwie stworzona przez dwoje młodych ludzi – Zbigniewa Tomeckiego i Gabrielę Beclę.

Małą próbkę ich pracy można było zobaczyć w recenzowanej na naszych łamach antologii komiksowej
„11/11 Niepodległość”, teraz dostajemy do rąk liczący prawie 130 stron rozbudowany fabularnie album. Jego narratorem jest por. Jakub Grebowski (postać fikcyjna) przydzielony przez Referat Kultury i Prasy II Korpusu do Melchiora Wańkowicza. Wańkowicz zbiera właśnie wśród oficerów i żołnierzy relacje i dokumenty o niedawnej bitwie, ale z powodu swojego krnąbrnego charakteru i niewyparzonego języka
co rusz popada w konflikty z ludźmi, którzy przeszli podczas walk przez piekło.
By położyć temu kres dowództwo przydziela pisarzowi asystenta w osobie Grebowskiego. Ten, przed wojną literat, autor jednej, dobrze przyjętej powieści, ma zadbać, by pisarz przyhamował swój temperament, nie naskakiwał na rozmówców i nie zadawał im nazbyt niewygodnych pytań. Grebowski, niezbyt rad ze swojej „cenzorskiej” funkcji, melduje się u Wańkowicza i razem z nim zaczyna zagłębiać się w wydarzenia z maja 1944 r. Czytając zgromadzone przez pisarza relacje, poznaje przebieg walk o wzgórza 593, 569 i Gardziel, a my poznajemy je razem z nim.
Poszczególne rozdziały komiksu to szczegółowa opowieść o atakach 3. Dywizji Strzelców Karpackich i 5. Kresowej Dywizji Piechoty na pozycje niemieckie. Autorzy wyraźnie poszli w stronę realizmu (by nie powiedzieć naturalizmu) w prezentowaniu bitewnych wydarzeń. Co drugi kadr przynosi widok rozrywanych na strzępy, wylatujących na minie czy rozszarpywanych granatem polskich żołnierzy. Żołnierze klną i modlą się na przemian. Niektórzy poddani piekielnemu niemieckiemu ostrzałowi popadają w obłęd, inni mają dość walki i schodzą ze stanowisk. Na polu bitwy nie ma łączności, nikt nie wie co się dzieje; kompanie i bataliony ponoszą gigantyczne straty. To nie bitwa, to krwawa jatka, przypominająca lądowanie w Normandii pokazane w „Szeregowcu Ryanie”. Dobrze oddają to realistyczne rysunki Gabrieli Becli. Niektóre przypominają wręcz filmowe kadry (świetna panorama nocnego nieba rozświetlonego wystrzałami alianckiej artylerii, nocny bieg nacierających żołnierzy 15. batalionu, strzelający z bunkra niemiecki rkm) i z powodzeniem mogłyby posłużyć za storyboard do wojennego filmu. Paradoksalnie, autorka znacznie gorzej radzi sobie z rysunkami niebitewnymi. Tutaj postacie bywają sztuczne, a nader często ewidentnie źle narysowane. Komiks jest czarno-biały, co nadaje mu mroczność, choć wydaje się, że kolor wyszedłby mu na lepsze, dodając rysunkom mocy i wyrazistości (czego dobrym przykładem kolorowa okładka). Sprzęt, broń i ekwipunek oddane są dobrze, za co rysowniczce należy się uznanie. Skądinąd wiadomo, że pomocy przy powstawaniu komiksu udzielali członkowie grup rekonstrukcyjnych, w tym tych opisywanych niegdyś na łamach „Komandosa” (GRH FJR 1, 1. Samodzielna Kompania Commando, GRH Festung Breslau). Album kończy się relacją z nieudanego natarcia na Gardziel. Dalszych wydarzeń bitwy o Monte Cassino spodziewać się należy w drugim tomie. A ujrzy on światło dzienne, jak zapowiadają jego twórcy, tuż przed rocznicą Odzyskania Niepodległości (11 listopada 2010 r.) Z uwagi na ideowe, narracyjne i artystyczne walory tego przedsięwzięcia tom II „Monte Cassino” został objęty patronatem medialnym MMS „Komandos”, a w następnym numerze miesięcznika – na zasadach przedruku – opublikujemy wybór rysunków do niego przeznaczonych. To, co dotychczas zrobiła dwójka autorów – mimo pewnych wad i niedociągnięć – w pełni zasługuje na nasz patronat i kontynuację.
Paweł Stachnik

Obok tej książki nie wolno przejść obojętnie. Na jej kartach głównodowodzący sił koalicyjnych podczas drugiej wojny w Iraku, amerykański generał Ricardo Sanchez opowiada zarówno o całej swej żołnierskiej drodze, jaką przebył w składzie sił lądowych US Army, jak też o przebiegu działań i przyczynach klęski wojsk koalicyjnych w tym kraju. To ważne, że jako dowódca nie waha się przed użyciem słowa „klęska”, w odniesieniu do amerykańskich poczynań polityczno-wojskowych wobec tego kraju. Mówi bez ogródek o swych dylematach, jako osoby odpowiedzialnej zarówno za wykonanie misji, jak też za życie i zdrowie powierzonych sobie żołnierzy. Zdaniem gen. Wesleya K. Clarka – „Sanchez w formie klasycznej powieści napisał obowiązkową lekturę dla każdego stratega, żołnierza czy polityka, który uważa, że ma prawo do wypowiadania się na temat naszych działań w Iraku i ogólnej strategii amerykańskich sił zbrojnych”. Jest to opinia i trafna, i prawdziwa. I dobrze by się stało, gdyby nasi decydenci, powtarzający niczym mantrę zdanie o naszych „zobowiązaniach sojuszniczych”, sięgnęli po tę smutną w gruncie rzeczy lekturę, zapoznali się z autorską wersją „anatomii porażki” i spróbowali wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Bowiem to właśnie elity polityczne są we współczesnym świecie wprost odpowiedzialne za zwycięstwa bądź klęski ponoszone na polach bitew. A to nie jest wirtualna zabawa prowadzona na ekranach monitorów komputerowych, lecz pot i łzy, krew i śmierć konkretnych ludzi, obywateli w mundurach… „Najgorsze, co mogło się zdarzyć, to utracić żołnierza z powodu niewystarczającego szkolenia, dowodzenia czy dyscypliny” – pisze gen. Sanchez w epilogu swej książki i wspomina 843 żołnierzy i marines, jacy zginęli w Iraku podczas jego półtorarocznej służby.
XXL
Gen. por. Ricardo S. Sanchez (& Donald T. Phillips) „Mądrzejszy w boju. Opowieść żołnierza”, wyd. Wydawnictwo Adam Marszałek,
Toruń 2010

Im bardziej topią się lody skuwające rozległe obszary dalekiej Północy, tym gorętsze stają się spory państw ościennych o dostęp do bogactw naturalnych znajdujących się na tym terytorium oraz do północnych szlaków morskich. Na ten „pozaekologiczny” aspekt tzw. efektu cieplarnianego mało kto zwracał dotychczas uwagę. Teraz niespodziewanie nadeszła pora, by bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu, zwłaszcza jako polu ewentualnych przyszłych sporów i konfliktów. Na razie przypominają one zabawę w kotka i myszkę, sprowadzając się do „walki o flagę”. Trwa wyścig o to, kto pierwszy wetknie swą flagę państwową w najwyższą stertę śniegu w okolicy, czemu przyglądają się zdumione pingwiny. Warto jednak przypomnieć, iż w mniej więcej taki sam sposób mocarstwa europejskie zaznaczały swą suwerenność na nowo odkrytych obszarach Afryki w XIX wieku. Warto też pamiętać o smutnych skutkach owych zabaw we wbijanie flagi. Niezależnie od tego, co o tym myślą zdumione pingwiny już za kilkadziesiąt lat (przed rokiem 2100) Ocean Arktyczny może być wolny od lodu. Wówczas pojawi się tam żegluga i zawitają ekspedycje geologiczne; interesy dotyczące tego akwenu staną się oczywiste, a spory międzypaństwowe – ostrzejsze.
Czy zatem „państwa arktyczne”: Rosja, USA, Kanada, Norwegia i Dania „wezmą się za łby”? Czy pojawią się jacyś nowi gracze, jak choćby zjednoczona Korea i Japonia? Jak będzie się kształtował balans pomiędzy zasadą suwerenności a prawem narodów? Potencjał militarny ulokowany na północy państw posiadających bezpośrednie interesy w tym regionie nie jest obecnie imponujący, niemniej realny układ sił wojskowych może się bardzo szybko zmienić. Warto zatem przyjrzeć się bliżej wszelkim uwarunkowaniom – klimatycznym, geograficznym, możliwości bytowania i prowadzenia działań, w tym także zbrojnych na tej ogromnej „ziemi niczyjej”. Na dalekiej Północy pojawiają się bowiem szanse i zagrożenia, które choć wciąż oddalone w czasie i przestrzeni, mogą wkrótce wpłynąć na „fatalny rozwój wydarzeń”. Tym właśnie kwestiom poświęcona jest nowatorska publikacja Krzysztofa Kubiaka. Tylko czy w naszym polskim zapyziałym zaścianku to w ogóle kogoś obchodzi?...
XXL
Krzysztof Kubiak „Interesy i spory państw w Arktyce”,
wyd. Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław 2009